Death the Kid zdecydował się zapisać do szkoły Shibusen. Jednak spóźnia się pierwszego dnia o ponad 3 godziny i to przez to, że tyle czasu zajęło mu sprawdzenie czy w domu wszystko jest w doskonałej symetrii. W tym czasie Black Star i Soul czekają na jego przybycie, by upewnić się czy nie jest to tylko plotka. Jednak wreszcie pojawia się przed szkołą, która również jest w idealnej symetrii. Niestety jej harmonia zostaje szybko zachwiana, gdyż Black Star przypadkowo niszczy jeden z elementów budynku. Przez to zachowanie, które wstrząsnęło Kidem, miedzy bohaterami dochodzi do zaciętej walki.
Prawie przez cały odcinek jesteśmy świadkami pojedynku między Black Starem i Soulem a Kidem. Jak dla mnie ta pierwsza dwójka od początku była na straconej pozycji. Nie sięgają oni nawet do pięt synowi wielkiego Shinigami. Do tego Kido na końcu pokazał swoją specjalną technikę, choć pewnie i tak to nie było szczytem jego możliwości. Mimo umiłowanie symetrii jest dość denerwujące, to jednak szczerze muszę powiedzieć, że całkiem lubię to trio, jakie tworzy wraz z Patty i Liz.
Zadziwiającym elementem było ukazanie jak wielka jest dusza Shinigami-samy, która zajmuje całe to miasteczko, w którym żyją bohaterowie. Świadczy to o wielkiej różnicy poziomów, jaka może pojawić się między przyszłymi przeciwnikami. Maka jak widać po jej malutkiej duszyczce, ma jeszcze sporą drogę przed sobą, by wraz z Soulem stać się najlepszą z najlepszych.


