Soul Eater, odcinek 13: Man of the Demoneye – Soul and Maka, the Wavelength of Mismatched Souls?
Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego odcinka, wiedźma-ropucha wyrusza na ratunek więźniowi z celi 13. Jak się okazuje, uwalnia dość oryginalną postać. Rzeczony Demoneye siedział w więzieniu nie dlatego, że Madame Demona nie chciała go zabić. Po prostu nie mogła tego zrobić – ten człowiek, który ukradł jej oko, należy do Klanu Nieśmiertelnych. Na dodatek ma w sobie sporo cech wilkołaka, wliczając w to możliwość przemiany.
Jak na razie, wszystko układa się zgodnie z planem Meduzy. Chętnie przyjmuje wyrazy wdzięczności za uwolnienie Demoneye’a i zgadza się, by ten wyświadczył jej przysługę. Sprawa jest bardzo prosta: wystarczy, że pozbędzie się kilku osób z Akademii Shibusen. Nieśmiertelny nie ma nic przeciwko, z chęcią dokuczy panu Shinigami, z którym najwyraźniej nie zgadza się w kilku kwestiach.
Tymczasem Soul i Maka biorą udział w dodatkowym treningu, przygotowanym przez profesora Steina. Polega on na… wymienianiu wad przeciwnej strony. Początkowo wydaje się, że profesor sobie żartuje. Jednak rozmowa szybko przekształca się w kłótnię, podczas której dusze Soula i Maki stają coraz mniej dopasowane.
Teraz szybciutko, zanim zdążymy się przejąć takim rozwojem wypadków, przenosimy się do Londynu! Podróżnicy w składzie Soul, Maka, Tsubaki i Black Star zostali wysłani tutaj na dodatkową lekcję, która polega (jak zwykle zresztą) na szukaniu nadających się do zjedzenia dusz. Poszukiwania ma rozpocząć Maka, w końcu tylko ona potrafi wyczuć znajdujące się w pobliżu dusze. Ale tym razem nie jest to konieczne – duszyczka sama przyjdzie na spotkanie.
I w ten sposób dotarliśmy do najciekawszego fragmentu tego odcinka – walki uczniów Shibusen z nieśmiertelnym wilkołakiem. Nie będę nawet próbowała jej opisać, straciłaby przez to wiele ze swego dynamicznego uroku. Mogę tylko nakreślić Wam szkic sytuacji: Black Star decyduje się użyć Fey Blade Mode Tsubaki, Demoneye przemienia się w wilkołaka, Soul i Maka przeprowadzają perfekcyjny Resonanse of Souls (czarna krew daje o sobie znać). Oczywiście w walce nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, zwłaszcza kiedy pan Nieśmiertelny próbuje używać czarów po dwustuletniej przerwie… Scena moim zdaniem jest świetna, wyraźnie widać zadziorny i prześmiewczy charakter tego anime: Bardzo Poważne Momenty są nagle i bez uprzedzenia przerywane atakiem śmiechu oglądającego. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do fabuły. Wilkołaka, z racji jego nieśmiertelności (i jego własnej postawy…) nie udaje się zabić. Nasi bohaterowie, trochę zmaltretowani ale żywi, zbierają się do powrotu. Prawie jak happy end… Tylko dlaczego Maka kaszle czarną krwią?













10 lipca, 2008 o 19:44:39
Heh, normalnie jakbym zapowiedź telenoweli oglądała. Bardzo zgrabnie Ci to wyszło, ale pojawił się jeden błąd rzeczowy. Meduza nie wysłała Demoneye po to by zabił Soula, Makę etc. ale po to by sprawdzić Soul Eatera i to jak na jego organizm podziałał kontakt z czarną krwią.
Pojawiło się też kilka usterek w pisowni, ale nie będę się czepiać.
Mi odcinek również przypadł do gustu chociaż wolę raczej oglądać Tsubaki niż Makę i jej paranoiczne nastroje.
Dodatkowo Soul w garniturze… mniam! (Mam nadzieję, że nie pomylilam odcinków i to tutaj Soul był w garniaku :> )
[Odpowiedz]
10 lipca, 2008 o 20:19:13
Meduza kazała Demoneye „zająć się” kilkoma osobami, na co ten odparł, że ich „zniszczy”. Więc kazała ich zlikwidować, ale de facto chciała przeprowadzić mały eksperyment, tylko nie było potrzeby informować o tym Demoneye. Widocznie wiedźma uznała, że na tym etapie nie ma szans żeby którejś ze stron udało się pokonać drugą. To tak gwoli wyjaśnienia dlaczego napisałam tak a nie inaczej (:
I w pełni zgodzę się z ostatnim zdaniem odnośnie Soula xD
[Odpowiedz]
13 lipca, 2008 o 12:40:52
Demoneye jest genialny!
Odrazu gościa polubiłem… haha nie moge się przestać śmiać:D
[Odpowiedz]