Slayers Revolution 01
Na otwartym morzu okręt piracki zostaje zaatakowany przez mały statek sterowany przez Line Inverse i Gourrego Gabrieva. Z początku piraci nie rozpoznają znanej i okrutnej czarownicy, która słynie z obrabowywania złodziei, jednak chwilę później zdają sobie sprawę, z kim mają do czynienia. Tymczasem na horyzoncie ukazuje się flota pod dowództwem księżniczki Amelii. Przybywa ona wraz z Zelgadisem i pewnym specjalnym inspektorem, który jak się okazuje, przybył by aresztować Line za popełnioną zbrodnię, czyli bycie Liną.
Pamiętam jeszcze czasy, kiedy Slayers pod polskim tytułem „Magiczni Wojownicy” gościł na polskim kanale RTL 7, którego niestety już nie ma. Mimo że wtedy jeszcze nie wiedziałem, czym jest „anime” i skąd pochodzi, to byłem szczerze zauroczony oryginalną fabułą i wyjątkowo dobrą animacją. To właśnie Slayers i kilka innych serii, które leciały w tamtych czasach, zapoczątkowały moje zainteresowanie japońską animacją. W czasach kiedy Internet był prawie nieosiągalny, a telewizja i VHS były jedynymi źródłami, gdzie można było znaleźć jakieś serie, rozpocząłem swoją przygodę w świecie anime. Kto wie, może gdyby nie Slayers, to teraz nie wiedziałbym, co to anime i nie pisałbym tego opisu. Tymczasem minęło całe 12 lat od ostatniej serii Slayers – Slayers TRY. Pewnie niewielu przypuszczało, że kolejny sezon kiedykolwiek ujrzy światło dzienne, tymczasem to prawda i po tak długim czasie znów możemy oglądać przygody nieustraszonej Liny Inverse i jej pomocnika Gourrego Gabrieva. Jednak mam w tej kwestii dość mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się z kontynuacji tak dobrej i wręcz kultowej serii, choć z drugiej nie wiem, czy odświeżanie właśnie tego anime jest dobrym pomysłem. Slayers TRY skończył się tak, jak się skończył i było to dobre zakończenie wszystkich trzech serii. Gdyby ktoś mi tak 3 miesiące wcześniej powiedział, że będzie 4 sezon Slayersów to pewnie bym nie uwierzył, a może nawet wyśmiał tę osobę. Jednak jakiś czas później zobaczyłem oficjalną zapowiedź i byłem naprawdę zdziwiony. Tak czy owak, jesteśmy świadkami odrodzenia, które będzie miało swoich zwolenników i przeciwników. Ja mam tylko nadzieje, że nowa seria w żaden sposób nie wpłynie na poglądy dotyczące trzech pozostałych, bo jeśli ta czwarta okaże się katastrofą, to może opinia na jej temat przejść na wszystkie sezony (chodzi mi zwłaszcza o tych, co do tej pory nie zetknęli się z Slayersem). Jednak mam nadzieje, że to się nie stanie, bo Slayers Revolution jest reżyserowany przez tą samą osobę, która wyreżyserowała wszystkie pozostałe serie czyli Takashiego Watanabe. Do tego cała kadra seiyuu przez tak długi czas nie uległa zmianie.
Akcja Slayers Revolution rozpoczyna się niedługo po zakończeniu poprzedniej serii. Lina wraz z Gourim podróżują w poszukiwaniu odpowiedniego dla niego miecza, gdyż jak pamiętacie, Miecz Światła został zwrócony prawowitemu właścicielowi, a wszystkie nowe bronie, które Gouri używał do tej pory, nie odpowiadają jego sile. Tymczasem, mniej lub bardziej, za sprawą przeznaczenia spotykają oni Zela i Amelię. I tak cała czwórka rozpoczyna kolejną przygodę. Czy po raz kolejny uratują świat od totalnej zagłady? Chyba nie ma ku temu wątpliwości.
Jak przystało na pierwszy odcinek serii Slayers, Lina musi zniszczyć coś za pomocą Dragon Slava. Jednak o dziwo nie tym razem. Co prawda czar zostaje rzucony przy końcówce tego epizodu, ale to nie Lina go wyczarowała. Zrobił to mały, zielonkawy stworek z długimi, jak na niego, rękami wyrastającymi z głowy. Pierwsze moje wrażenie – Pokemon, albo jakiś inny stworek tego typu. Jakoś nie za bardzo pasuje mi on do tej serii. Wygląda to tak, jakby ktoś wyjął go z innego anime dla małych dzieci i wstawił do Slayersów. Jednak to jest moje pierwsze wrażenie. Z czasem może przyzwyczaję się do niego, lub nawet polubię. Jak na razie będzie on dla mnie zielonkawym pokemonem. Zastanawia mnie jednak, kim on właściwie jest i skąd zna Dragon Slava, a jeśli zna ten czar, to czy czasem nie potrafi rzucać potężniejszych zaklęć. Niestety sprawa nauki czarów w Slayersie do tej pory była dość niejasna i prawdopodobnie w tej serii nie ulegnie to zmianie.
Tak więc pierwszy odcinek za mną i zrobił on na mnie pozytywne wrażenie. Pokładam spore nadzieje w tej serii i oby mnie nie zawiodła. Jeśli ktoś zrobił na tyle poważny krok, by kontynuować Slayersów, to myślę, że powinien się postarać przy realizacji tego projektu. Tak, czy inaczej, po zakończeniu Slayers Revolution, będzie on błogosławiony, lub zmieszany z błotem przez sporą rzesze fanów tej serii.
Opening: Plenty of grit w wykonaniu Hayashibara Megumi
Ending: Revolution w wykonaniu Hayashibara Megumi













08 sierpnia, 2008 o 00:06:00
Ohoho patrzcie ludzie patrzcie!
Tylko ten stworek rzeczywiście jakiś dziecinny, mam nadzieje że nie robią slayersów „Od nowa”. Fajnie by było jakby zachowało to wszystko klimat starych slayersów (czy to nie brzmi jak frajersów?)
[Odpowiedz]