CODE GEASS Hangyaku no Lelouch R2 18
Dzięki Gefjum Disturbers życie w Tokyo zamarło, a wszystkie KnightMare z generacji piątej i starsze przestały działać. Siła militarna mająca za zadanie bronić stolicy Strefy 11 stała się prawie całkowicie bezużyteczna. Do czasu przybycia wsparcia ze strony Schneizela, Czarni Rycerze mają za zadanie otoczyć i wyizolować Brytyjskie Biuro Rządowe, gdzie przebywa gubernator. Schneizel wysyła Lancelota wyposażonego w broń masowego rażenia o nazwie Fleia. Suzaku ostrzega Zero, że jeśli nie wycofa zaraz swojego wojska, to użyje tej broni. Lulu jednak nie wierzy, że dysponuje on tego typu bombą i rozpoczyna walkę z byłym przyjacielem. W międzyczasie Rolo i Sayoko wdarli się do siedziby gubernatora w poszukiwaniu Nunnally i Kallen. Zero wcześniej rozkazał Rolo, by ten uratował jego siostrę, jednak on ma całkiem inny plan.
Właśnie za takie odcinki kocham Geassa. Od początku epizodu stopniowo wzrasta napięcie wywołane tą całą walką, a gdy już wydaje się, że sięgnęło zenitu, scenarzyści serwują nam coś takiego. Wiedziałem, że Suzaku, by tylko pokonać Zero, z własnej woli nie poświęci tysięcy istnień używając Fleyi, ale zapomniałem o wcześniej wydanym mu rozkazie – żeby żył. Właśnie przez ten rozkaz wystrzelił tą bombę, bo uznał, że zostanie zabity przez Kallen i jest to jedyny sposób, by przeżyć. Wybuch był dość efektowny, a w tle leciał piękny utworek. Pochłonął on znaczną część Tokyo i ogromną ilość ludzkich żyć. Zginęli żołnierze Brytanii i członkowie Czarnych Rycerzy, oraz na pewno spora ilość cywilów. Sam Zero przeżył tylko dlatego, że Guilford poświęcił się i uratował go. Jednak najważniejszą osobą, która zginęła w tej masakrze była Nunnally. Jeśli jednak jakimś cudem przeżyła, w co bardzo wierze, to Lulu o tym nie wie i nie jestem w stanie przewidzieć jego dalszych ruchów. Stracił on to, co było dla niego najważniejsze, więc możliwe, że zrobi wielką rzeź na osobach za to odpowiedzialnych, albo popełni samobójstwo – co jest mało możliwe. Ogólnie wszystko się teraz pomieszało i ciekaw jestem, jak będą wyglądały przyszłe odcinki Geassa, ale wydaje mi się, że ich klimat nie będzie zbyt pozytywny.
Wreszcie powróciła Kallen i to w wielkim stylu. Modyfikacje wprowadzone przez Lloyda znacznie ulepszyły jej KnightMara. Teraz żaden Knight of Rounds nie jest w stanie jej powstrzymać. W tym odcinku, bez większych problemów, pokonała już jednego z nich – dziesiątego rycerza Bradleya, który w serii zagrał mało znaczącą rolę. Biorąc pod uwagę opening, to w niedalekiej przyszłości podobne skrzydła zostaną zamontowane Lancelotowi, więc pewnie Kallen będzie miała jeszcze okazję powalczyć z Suzaku.
Tak jak przypuszczałem – prawdopodobnie Czarni Rycerze zdradzą Zero. Asahina przesłał Toudou jakieś dane, które mogą przekonać go, że nie warto ufać Lulu. Zdecydowanie nie jest to najlepszy moment dla niego, by jeszcze zmagać się ze swoimi ludźmi. Teraz przyszło mi na myśl, że zakończenie tej serii Geassa może być dość tragiczne dla Leloucha. Nie wiem, czy będzie jeszcze 3. sezon, ale w sumie nie wyobrażam sobie, co jeszcze mogą wymyślić scenarzyści. Już teraz wojna Zero przeniosła się na cały świat, więc niby co miałby robić w przyszłym sezonie? Tak, czy inaczej, mam nadzieję, że jakoś się wszystko ułoży i Lulu zazna spokoju i miłości w swoim życiu.



















11 sierpnia, 2008 o 09:14:26
ten odcinek byl jeden z najlepszych
zapewne Lulu w nastepnych odcinkach bedzie w miare czasu tracil coraz wiecej :/
[Odpowiedz]