Shikabane Hime: Aka 01









Ouri Kagami to młody chłopak, który wychowuje się w świątyni wraz z gromadką dzieci pod okiem kapłana Keiseia Tagami, który jest dla niego niczym brat. Pewnej nocy widzi przed sobą czarnego kota, wchodzącego do pokoju przez szybę w oknie. Po tym spotkaniu Ouri opuścił sypialnię i udał się do świątyni gdzie ku swemu zaskoczeniu odnalazł ciężko poranioną dziewczynę. Była martwa. Nagle na miejscu pojawił się Keisei i kilku innych ludzi. Ouri ukryty za posągiem Buddy obserwował dalszy przebieg wydarzeń gdy obok niego ponownie zjawił się kot, który wyjaśnił mu, że dziewczyna leżąca na podłodze jest Shikabane. Jakież musiało być zadziwienie chłopaka gdy nagle Keisei na jego oczach sprawił że dziewczyna ożyła! Po tej nocy Ouri podjął decyzję o wyprowadzce ze świątyni.
Tymczasem w okolicy miało miejsce zbiorowe morderstwo. Mężczyzna zwący się Hagino zabił siedem mieszkających z nim kobiet. Uciekając policji wyskoczył z dwunastego piętra i przeżył. Stał się nieśmiertelnym Shikabane. Do walki z nim ruszyła Makina Hoshimura – Shikabane walcząca z innymi Shikabane. Podczas starcia spadła z dużej wysokości na ziemię. Natknął się na nią Ouri transportujący właśnie swoje rzeczy do nowego domu. Ku swemu zaskoczeniu odkrył że to ta sama dziewczyna, którą wcześniej spotkał nieżywą w świątyni. Teraz znowu była martwa. Ouri postanowił zrobić to samo co wtedy zrobił Keisei.
Jednym z producentów tego serialu jest studio Gainax i samo to mogłoby wielu fanom anime wystarczyć za rekomendację. Wystarczy wspomnieć takie tytuły jak „FLCL”, „Nadia, the Secret of Blue Water”, „Tengen Toppa Gurren Lagann” czy najbardziej znane dzieło tego studia – „Neon Genesis Evangelion” i większość otakowców powinna już wiedzieć z czym ma do czynienia.
„Shikabane Hime: Aka” to seria zaplanowana na trzynaście odcinków (już wiadomo że będzie miała swoją kontynuację w postaci serii „Shikabane Hime: Kuro”) opowiadająca o Makinie Hoshimurze, „nieumarłej” dziewczynie, która jako Shikabane Hime (w wersji angielskiej Corpse Princess) musi odnaleść i wyeliminować 108 „nieumarłych” dzięki czemu będzie mogła pójść do nieba. Pierwszy odcinek serii jest całkiem ciekawy. Ładna kreska i animacja, bardzo miła dla ucha muzyka, całkiem interesujący zaczątek fabuły. Pozostaje obserwować jak będzie się ona rozwijać. Mi osobiście bardzo podoba się styl walki prezentowany przez Makinę. Wygląda naprawdę pasjonująco. Tak jak w przypadku opisywanego przeze mnie wcześniej początku „Casshern Sins” nie będę po pierwszym odcinku się nad nim rozwodził. Lepiej zaczekać na coś więcej a potencjał w tym tytule z pewnością jest. No i jest to Gainax.




12 października, 2008 o 21:18:25
Dość dziwne anime, fabuła jak na razie przypomina mi nieco Zombie Loan skrzyżowane z Busou Renkin i Bleach. Kreska bardzo średnia, postaci są narysowane jakby od niechcenia – kontur, oczy i pomalować.
Przyznam, że jest w tej serii coś ciekawego jednak czas zdecyduje czy udało się stworzyć jakieś ciekawe, oryginalne i nietuzinkowe anime, czy to kolejna seria o dziewczynie w mudnurku z ukochaną spluwą (a nawet dwiema).
[Odpowiedz]