Młody Yu idąc w blasku zachodzącego słońca zauważa papierowy samolocik, którego ktoś wyrzucił z pobliskiego budynku. Z ciekawości idzie zobaczyć, kto to zrobił, a jego oczom ukazuje się piękna długowłosa dziewczyna ubrana w szkolny mundurek. Okazuje się, że ta dziewczyna zna Yuu i dziwi się, że on jej nie pamięta. Jednak, jeśli nic nie pamięta to nawet dobrze, bo nic nie musi mówić, choć ona wciąż się na niego gniewa……..
…….. Po długotrwałych próbach obudzenia Mizuki przez Renji’ego, dziewczyna wreszcie otwiera oczy i widzi znaną jej osobę. Jednak wciąż będąc na pograniczu świata snu i rzeczywistości, pyta się go gdzie dokładnie się znajduje i co właściwie tu robi. Renji jest troszkę zdziwiony tym pytaniem, ale biorąc pod uwagę okoliczności tłumaczy jej, że jest w Australii i przyjechała do niego w odwiedziny. Chwilę później wreszcie zdaje sobie ona sprawę, co się dookoła dzieje i zauważa, że cały czas trzyma rękę Renj’ego.
Wreszcie doczekałem się kontynuacji wspaniałej serii, jaką jest ef – a tale of memories i muszę przyznać, że się nie zawiodłem. Cały niesamowity klimat, którego mogliśmy być świadkami pozostał, a zmienił się jedynie wątek i bohaterowie. Nom może bohaterowie się nie zmienili, bo większość już poznaliśmy, ale teraz ci, co nie mieli za wiele do powiedzenia w poprzedniej serii, zagrają główną rolę w kontynuacji. No i oczywiście ta grafika, która wraz z całą historią wgniata widza w fotel. Znane zabawy animacją, która przez to podkreśla wiele ważnych momentów, stały się wizytówką ef’a. Oczywiście do tego wszystkiego dochodzi naprawdę dobra muzyka. Opening mówi sam za siebie i muszę szczerze przyznać, że nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce trafi OST. To by było na tyle, jeśli patrzeć na ogół. Teraz czas na konkrety.
Cała opowieść rozpoczyna się chwilę po tym jak zakończyła się w poprzednim sezonie. Choć nie oznacza to, że znani nam bohaterowie ponownie się pojawią. Myślę, że to dobre rozwiązanie ze strony scenarzystów, gdyż bez sensu by było rozwijać historię Miyako, Chihiro i całej reszty. Tymczasem fabuła skupi się na Mizuki i Shuichim, oraz Yuko i Yuim. Najprawdopodobniej będziemy świadkami jak ta czwórka krok po kroku poznaje, czym jest piękna miłość.
Pierwszy odcinek podzielony był na dwie części, w których bohaterami była poszczególna para. O dziwo sam opening wydzielał te części. Dlatego właśnie wstęp, który zamieściłem w tym opisie składa się z dwóch fragmentów. Ciekaw jestem czy było tak tylko w tym epizodzie, czy wszystkie pozostałe też będą wyglądać podobnie. W ef – a tale of meomries nie było czegoś takiego i czasem kilka odcinków było poświęconych jednej parze, więc jest to zupełną nowością. Wprawdzie taki podział wydaje mi się dobrym pomysłem, więc myślę, że w ładny sposób przedstawi nam całą historię.
Pierwsza część jest jakby retrospekcją przeplataną aktualnymi wydarzeniami. Przedstawiono w niej historię Yuko i Yu, którzy byli tajemniczymi bohaterami poprzedniego sezonu. Teraz pewnie wreszcie dowiemy się, kim oni są i co ich wiąże. Yuko, jako postać przypominająca dobrą wróżkę, lub anioła, który pomaga wszystkim dookoła, w jakiś sposób poznała Yui’ego wiele lat temu i stało się między nimi coś, o czym Yu wolał zapomnieć. Jednak w tej historii pojawiła się również Hirono Nagi, której do tej pory nie znaliśmy. Jednak biorąc pod uwagę jej nazwisko jest prawdopodobnie starszą siostrą Hirono Hiro.
Druga część ma miejsce w obecnych czasach i opowiada historię Mizuki, która przyjechała w odwiedziny do swojego kuzyna. Niestety on musi się uczyć, więc młoda dziewczyna nie miała za bardzo, co zrobić z wolnym czasem. Z pomocą przyszedł mieszkający obok Shuichi, który obiecał się nią zająć. I tak oto rozpoczęła się miedzy nimi znajomość prowadząca do jakiegoś głębszego uczucia. Jednak Shuichi ma najwyraźniej pewne problemy, które prawdopodobnie związane są z jego zdrowiem. Mizuki prędzej czy później dowie się o wszystkim i postara się jakoś mu pomóc.
Opening: ebullient future w wykonaniu ELISA


























