ef – a tale of melodies 07
Yuuko przemierza ulice w tą ciemną, ulewną noc. Zatrzymuje się pod latarnią, która jest jedynym najbliższym źródłem światła, i spogląda w niebo. „Dlatego, że…., Dlatego, że…., Dlatego, że…., Dlatego, że ” Yuu pogrążył się w rozpaczy. Wszystko to wydarzyło się, dlatego, że pozwolił jej odejść. Kuze zażywa kolejną porcje swoich leków. Wie, że i tak mu nie pomogą, ale mimo to łyka pigułkę za pigułką. Nagi pyta się go, czy dobrze zrobił w związku z Mizuki. Odpowiada, że dzięki temu może przeżyć swoje ostatnie chwile w spokoju. Mizuki budzi się w środku nocy. Znów zobaczyła ten sam sen, co zwykle. Akari nie mogąc dłużej patrzeć na niedokończony obraz siostry, podpala go. Międzyczasie Yuu staje na drodze Yuuko, która zmierza do swojego domu. Wracając tam znów dozna cierpienia, ale jest to jedyne miejsce, do którego może wrócić. Yuu chwytając ją za rękę stara się do tego nie dopuścić. Jednak czemu robi to teraz?
Ja nie uważam, że Yuu jest winien temu wszystkiemu. Skąd niby miał wiedzieć dziesięć lat temu, że dojdzie do czegoś takiego. To prawda, odtrącił wtedy Yuuko, która chciała mu pomóc. Jednak to nie jest takie proste otrząsnąć się po śmierci bliskiej osoby. Człowiek przez jakiś czas woli zostać sam. Musi trochę minąć nim rana się zabliźni. Tymczasem Yuuko zrobiła z niego kozła ofiarnego. Naprawdę przywiązałem się do jej postaci i byłem bardzo dotknięty jej historią, ale teraz troszkę się na niej zawiodłem. Winnym temu wszystkiemu jest oczywiście Akari, który powinien smażyć się w piekle za swoje czyny. Ten zwinięty w szmatkę przedmiot, zgodnie z moimi przypuszczeniami, okazał się być sztyletem. Jest on dla Yuuko talizmanem, dzięki któremu zawsze może wyzwolić się od tego cierpienia, choć nigdy jeszcze nie miała tyle odwagi, by go użyć. Co prawda życzę Akari’emu jak najgorzej, to jednak myślę, że zabójstwo nie będzie najlepszym rozwiązaniem. Niestety zemsta nie jest taka słodka jak to się mówi, a Yuu i Yuuko zabijając go mieliby sporo kłopotów. Ehhh, sam nie wiem, co można by zrobić w takiej sytuacji, ale mam nadzieje, że Yuuko i Yuu znajdą jakieś rozwiązanie i będą żyli szczęśliwie. Heh, naiwniak ze mnie.
Co do historii Shuichi i Mizuki to wciąż nie ma zbyt wielkiego postępu, choć w sumie nawet nie wiem, co mogłoby się zmienić. Kuze umrze i jest to już przesądzone. Dobrze zrobił, że odtrącił Mizuki, bo tylko cierpiałaby przy jego boku. On sam odczuwałby tylko ból. Dlatego nie miałoby to większego sensu. Jedyne, co drgnęło to to, że Shuich wciąż chce żyć. Jeszcze się nie poddał i pewnie będzie walczył do końca. Jest to dość niesprawiedliwa walka, bo tak czy inaczej skazany jest on na przegraną.



























Skomentuj
Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.