

Nagi mówi coś do Yuu, który dokańcza swój obraz w szkolnej pracowni artystycznej. Odwraca się do niej i wręcza klucz. Prosi by otworzyła za niego miejsce gdzie wszystko się zaczęło i gdzie wszystko się kończy. Shuichi po przeczytaniu listu postanawia przyjąć wyzwanie Mizuki. Przecież jeszcze nie umarł, a nie chce już więcej cierpieć. Udaje się na szkolny dach, gdzie spotyka swoją ukochaną. Mizuki radośnie wita go kopniakiem w brzuch.
Powoli widać jak cała historia efa dobiega końca. W tym przedostatnim odcinku pojawiły się dwa openingi i dwa engingi. Jeden z tych openingów był wzięty z poprzedniej serii, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Można by to nazwać marnotrawstwem czasu i wpychaniem w odcinek niepotrzebnych rzeczy, jednak mi się taki zabieg jak najbardziej podobał. Nie kojarzę żadnego innego anime, w którym pojawiło się coś takiego. Co prawda wcześniej dość negatywnie patrzyłem na wtrącania z poprzedniego efa, ale teraz jak widzę, że wydarzenia z przeszłości miały spory wpływ na wszystkich bohaterów to powoli zaczynam zmieniać swoje zdanie. Obie części można traktować jak nierozerwalną całość.
Tak więc z uwagi na oprawę wizualno-muzyczną trzeba przyznać, że w tym odcinku za wiele się nie wydarzyło. Shuichi postanowił spotkać się z Mizuki, która szczerze powiedziała, że go kocha i mimo jego choroby chce przy nim pozostać do samego końca. Shuichi wreszcie się złamał i przyjął jej miłość. Niestety podczas wyznania znów miał atak i trafił do szpitala. Tam zgodził się podjąć ryzykowną operację, która w niewielkim stopniu wydłuży jego życie. Gdy pokazali scenę, kiedy jego serce się zatrzymało, to zacząłem wątpić, czy rzeczywiście przeżyje. Po tym jak zobaczyłem umierającą Yuuko, to nie byłbym zdziwiony gdyby Shuichi już teraz odszedł z tego świata. Jednak operacja się powiodła. Zastanawia mnie tylko o ile więcej będzie mógł się cieszyć wspólnymi chwilami z Mizuki.
Międzyczasie w tym odcinku znani bohaterowie z poprzedniej serii opowiadali o długowłosej kobiecie, która im kiedyś pomogła. Gdyby nie Yuuko to prawdopodobnie Kei nie znalazłaby powodu by znów biec do przodu, Kyosuke nie znalazłby tej cennej rzeczy, Miyako nie znalazłaby miejsca, do którego może powrócić, a Hirono nie znalazłby koloru, którego od dawna szukał. Wszystko to dzięki Yuuko czuwającej nad tymi, którzy zagubili się w poszukiwaniu szczęścia. Niestety jej nie było dane cieszyć się tym szczęściem, albo jeszcze nie było dane cieszyć się tym szczęściem. Na samum końcu ef – a tale of memories Yuuko ponownie spotkała się z Yuu. Choć jak można było wywnioskować, w tym sezonie jeszcze do tego nie doszło. Tak więc wszystko zakończy się w przyszłym, niestety już ostatnim odcinku efa. Niezależnie czy będzie to szczęśliwe zakończenie, czy też wyjątkowo dramatyczne, liczę, że w idealny sposób zakończy całą opowieść.





























