Shogun uświadamia Takumi’emu, że niedługo umrze i już nic na to nie poradzi. Urodził się z chorobą, której nie wyleczą nawet jego nadprzyrodzone zdolności jako Gigalomaniak. Jednak jeśli umrze to Takumi’emu nic się nie stanie. Mimo iż powstał z jego złudzenia, to na dobre stał się częścią rzeczywistości. Shogun chce wreszcie odpocząć i powierzyć mu ocalenie świata. Teraz tylko on może zniszczyć Noah II i powstrzymać Genichi’ego.
Wreszcie zabrałem się za opisanie tego odcinka. Choć szczerze przyznam, że nie za bardzo chciało mi się wracać do tej serii. Jeśli czytaliście podsumowanie roku to pewnie wiecie dlaczego, ale na koniec tego wpisu zamieszczę jeszcze moje uwagi co do całości. Jednak najpierw przebrnę przez ten ostatni odcinek Chaos;Heada.
Epizod, co prawda nie był najgorszy, ale daleko mu było do doskonałości. Taku pełen odwagi i determinacji ruszył na ratunek swojej ukochanej. W konsekwencji stroczył ostatnią walkę z Genichim, która prezentowała się dość ciekawie. Takumi był już bliski obłędu po serii halucynacji, którymi zaatakował go przeciwnik. Podobało mi się jak myślał, że jest nabity na pal i powoli w skutek grawitacji się po nim zsuwał, a cała scena była pokazana z pierwszej osoby. Jednak trochę nie spodziewałem się, że nagle Takiemu podczas walki przyjdzie chrapka na Rimi. Myślałem, że scenarzyści lekko z tym przegięli. Choć jeśli bardziej przyjrzeć się jego postaci, to nawet to do niego pasowało. No i na końcu oczywiście Takumi z małą pomocą przyjaciół wreszcie pokonał Genichi’ego i zniszczył Noah II. Bo jak by inaczej? Główny bohater prawie zawsze wygrywa ze złym przeciwnikiem. Więc nic nowego. Jeszcze przez chwile na koniec zrobiło się ciekawie, gdy Rimi wyciągnęła swojego Di-Sworda i przyłożyła go do piersi Takiego. Niestety chciała tylko pokazać swoją broń i pozbawiła nas nieoczekiwanego zakończenia. A szkoda, bo ciekawiej by było.
Podsumowanie:
Gdy na początku jesiennego sezonu obejrzałem PV tej serii i przeczytałem recenzje na jej temat, to byłem przekonany, że szykuje się coś niezwykłego. W sumie pierwszy odcinek utwierdził mnie w moich przekonaniach. Chaos;Head z początku było serią, którą oglądałem z wyjątkowym zaciekawieniem. Niestety z każdym kolejnym odcinkiem stawała się ona coraz gorsza. Już nie będę wspominał, że animacja też się pogorszyła, ale na to można przymknąć oko, bo nie było najgorzej. Jednak w to anime została wpakowana masa tajemnic i naukowo-filozoficznych teorii, które często nie miały sensu. No i wplątanie w wątek wielkiej korporacji, która jest za wszystko odpowiedzialna, nie było najlepszym pomysłem. Zdecydowanie ciekawszy był wątek z morderstwami NewGen. Myślę, że właśnie to było główną przyczyną popsucia serii, która mogła być naprawdę ciekawa.





































15 stycznia, 2009 o 21:20:34
Mnie od początku odrzuciła grafika i animacja, która jest po prostu średnia (daleko jej choćby do Index) Do tego słaby chardes (poza ‘przyjaciółką głównego bohatera’). Pierwsze epki miały fajny klimat tajemnicy, ale reżyseria robiła się coraz gorsza, a klimat gdzieś ginął. Potem seria stoczyła się do sztampy z coraz gorszymi scenami i dialogami. Walki też nie były ciekawe – statyczne i drętwe.
Zakończenie takie sobie – przewidywalne i nie wzbudzające emocji.
[Odpowiedz]
15 stycznia, 2009 o 21:38:26
Nuda. Naprawdę się zawiodłam na tym anime. Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi jeszcze kiedykolwiek spotkać się z serią tego typu
[Odpowiedz]
16 stycznia, 2009 o 12:14:10
a przedemną jeszcze 5 epów heh
[Odpowiedz]
16 stycznia, 2009 o 13:09:19
Daruj sobie i poświęć czas na coś o większej wartości. No chyba że tego czasu masz w nadmiarze
[Odpowiedz]