Po śmierci Kenseia wszystko się zmienia. Podczas gdy dzieci ze świątyni opłakują jego śmierć modły w jego intencji odmawiane są przez kapłanów z kultu. Ouri, który przybył na miejsce gdzie wystawiona była trumna Keiseia, spotkał Sojo Takamine – przełożonego i nauczyciela Keiseia. Ten dokładnie wyjaśnił Ouriemu istotę Shikabane, zakontraktowanych kapłanów i tym podobnych. Następnie Ouri dowiedział się, że nie pozostanie długo zakontraktowanym kapłanem Makiny ponieważ szukane jest dla niego następstwo a sama Makina przebywa aktualnie w odosobnieniu. Nie chcący się z tym pogodzić Ouri spotyka Sadahiro, swojego szefa, dowiadując się, że jest on zakontraktowanym kapłanem. Prosząc o pomoc w treningu Ouri dostaje radę – ma udać się w góry Goryouzan, miejsce treningu wszystkich kapłanów.
I tak oto zakończyła się ta trzynasto odcinkowa historia, którą mogliśmy oglądać przez ostatnie miesiące. A oglądać czasem wcale nie było łatwo z powodu problemów z subami, opóźnieniami itp. Teraz jednak jesteśmy po i możemy pokusić się o podsumowanie… Jasne że nie! Bo jak wszem i wobec wiadomo po tym jak tylko „Aka” dobiegło końca rozpoczęło się „Kuro”. Zagadką jest dlaczego twórcy rozbili opowieść na dwie części skoro i tak obie lecą jedna po drugiej. Wprawdzie historia w tym momencie się zmienia ale czy musieli to robić to nie wiem. W każdym razie w tym miejscu zajmijmy się jeszcze „Aką”. Tak więc Ouri, który jakiś czas temu dowiedział się, że jego przyszywany brat jest zakontraktowanym kapłanem nieumarłej dziewczyny (jakoś tak zombiakowo mi się to napisało), do której sam zaczął się powoli zbliżać, ma teraz stanąć u jej boku by zastąpić Keiseia. I mimo przeciwności losu ma zamiar ten cel osiągnąć. Pytanie tylko czy zdoła to zrobić na tyle szybko by pozostać kapłanem w parze z Makiną? Oraz co w ogóle stanie się z Makiną i co ona na plany Ouriego? No i oczywiście jaki ruch wykonają teraz Akasha i Shichisei? To tylko kilka z nowszych pytań, które z pewnością dręczą i męczą fanów tego anime. Anime, które rozpoczęło się dość niemrawo (choć nie można powiedzieć ze słabo, po prostu było średnie) i z czasem wzbiło się na niewyobrażalny na początku poziom. Wprawdzie ostatni odcinek znacznie zwolnił w porównaniu z poprzednimi i zostaliśmy zalani migawkami z minionych wydarzeń jednak wstęp do drugiej serii jest z pewnością ciekawy i po tym co zobaczyliśmy w pierwszej można mieć względem niej spore wymagania. Oby im sprostała!
P.S.
Opis pierwszego odcinka „Kuro” postaram się wrzucić jeszcze dziś.













15 stycznia, 2009 o 18:28:38
Co do tego rozbicia, to po prostu Gainax lubi oryginalne rozwiązania
.
[Odpowiedz]
15 stycznia, 2009 o 20:03:59
Spokojne zakończenie – w sumie dobry moment, bo jakby to był pierwszy Kuro to ludzie by zrzędzili, że za spokojnie
[Odpowiedz]