Po tym jak Makina pokonała kapłana przemienionego w Shikabane ją i Ouriego pojmali inni kapłani za zabicie ich kolegi. Tymczasem Sadahiro i Akira musieli stawić czoła potężnej technice Zadan Akashy, dzięki której ten mógł przywołać na miejsce Shichisei, którzy z kolei zastosowali Jinchi. Makina i Ouri będąc w poważnych opałach zostali uratowani przez Genpaku i Itsuki jednak nagle Ouri, Makina i kapłani zostali zaatakowani przez Jinchi Shichisei. Makina ruszyła do walki jednak została schwytana i uwięziona w smiertelnym uścisku. Wreszcie jednak dzięki wspomnieniu o Keiseiu udało jej się uwolnić i znowu ruszyć do walki. Byłaby pokonała swego przeciwnika jednak we wszystko wtrąciła się Hokuto. Kiedy wydawało się, że Makina zginie z jej ręki, pojawiły się posiłki w postaci Riki, Takamasy i Umahary wraz z ich Shikabane Hime.
A więc mamy kolejne starcie z Shichisei. Tym razem do akcji wkroczyła sama Hokuto i można było się przekonać, że rzeczywiście dysponuje ona wielką siłą. Większą nawet od Makiny, która także pokazała nieprzeciętne umiejętności. Podobało mi się wejście Umahary i reszty na pole bitwy i trochę żałuję, że ta bitwa koniec końców się nie odbyła bo starcie kapłanów i Shikabanek z Shichisei mogłoby być bardzo ciekawe. A tak z innej beczki to chyba zaczynie nam się powoli rozwijać wątek uczuć Ouriego względem Makiny bo w końcu ktoś na głos powiedział, że chłopak jest w niej zakochany. Niestety Makina raczej tego nie słyszała zajmując się mantrycznym powtarzaniem imienia Keiseia. I oto mamy trójkącik miłosny między nastolatkiem, nieumarłą dziewczyną i jak najbardziej umarłym mężczyzną. Nieźle! Ale odstawiając na bok żarty to ciekawe jest jak im się to rozwinie. Swoją drogą chciałbym żeby sami twórcy się trochę rozwinęli bo mimo moich wcześniejszych nadziej wciąż mamy opening i ending z pierwszej serii. Wkurza mnie to wybitnie ale cóż, ważniejsze jest to co jest pomiędzy nimi.













18 stycznia, 2009 o 15:42:28
Świetny epek.
A mam wrażenie, że zaczęli tu używać filtrów graficznych. Widać to szczególnie podczas zbliżenia twarzy Makiny podczas walki (choćby środkowy z zamieszczonych kadrów). Przedtem były bardziej surowe kolory i ostra kreska.
[Odpowiedz]
18 stycznia, 2009 o 15:53:35
Epek niesamowity, ale liczyłem, że Ouri wpadnie w jakiegoś berserka, czy coś w tym stylu. Niestety będzie musiał chyba jeszcze sporo potrenować, żeby pokazać nam swoje umiejętności jako zakontraktowany mnich.
[Odpowiedz]
18 stycznia, 2009 o 16:08:56
A jakie umiejętności on może mieć? Raczej niczego wielkiego się nie nauczył.
Można liczyć jedynie na jego wrodzone/nabyte w dzieciństwie zdolności.
I czym do cholery był ten ‘kotek’? Raczej nie stworzonko Akashy (choć ta sowa też miała wiele oczu), ale odkąd on zerwał więź z Ouri (magiczną bądź jedynie sentymentalną na zasadzie uleczenia jako ostatniej przysługi) to kotek się nie pojawiał.
[Odpowiedz]
18 stycznia, 2009 o 16:26:41
Nom właśnie ten kotek sprawia, że w Ourim jest coś wyjątkowego, a w wielu anime główny bohater, który zawsze był fajtłapą, nagle staje się super bohaterem z niezwykłą mocą
. Tak też może być w tym przypadku.
[Odpowiedz]
19 stycznia, 2009 o 11:56:44
Mam nadzieję, że nie wyskoczą z takim tanim chwytem choć z drugiej strony to jakby przygotowywali nas do tego od dawna i człowiek tylko czeka kiedy wreszcie z Ouriego coś wylezie
Oglądnąłem dla kontrastu jakiś z wcześniejszych epków. Mocno widać różnicę.
Jak Wam się podoba ten blur i cieniowane kolory w tym epku? Przyznam szczerze, że jak całość prezentuje się dobrze, to Makina wypada imo gorzej.
[Odpowiedz]
19 stycznia, 2009 o 14:21:41
Nie wnikając w poszczególne elementy to ogólnie podobała mi się grafika w tym nowym epku. Co do Ouriego to myślę że dość oczywiste wydaje się że wreszcie coś się z nim porobi, odkryje jakąś moc albo co. Pytanie kiedy ^^
[Odpowiedz]