Po tym jak do Cassherna i Friendera dołączyła Lyuze cała trójka wędruje dalej by spotkać Lunę. Stosunek Lyuze do Cassherna wyraźnie uległ zmianie, zaczyna ona rozumieć naszego bohatera. Na swej drodze spotykają ledwie żywego robota w czarnym płaszczu, z którym na jakiś czas się zatrzymują. Robot, mimo że jego życie wyraźnie ma się ku końcowi, stara się coś odnaleść choć sam nie pamięta już co. W końcu Lyuze rozpoznaje w nim Dune’a – zwanego Bogiem Śmierci ochraniarza Luny. Nagle na miejscu zjawia się grupa robotów, które atakują Cassherna. Słysząc jego imię Dune przypomina sobie przeszłość i staje wreszcie do walki z zabójcą swej ukochanej pani.
Tak więc na scenę powrócił Dune, którego poznaliśmy już kilka odcinków temu. Bóg Śmierci w coraz gorszej formie wciąż zmierza ku swemu celowi. Jak sie dowiadujemy jest on jedynym, któremu udało się przeżyć walkę z Casshernem. Jest także wiernym i oddanym sługą Luny. Gdy jego walka z Casshernem się rozpoczęła myślałem że w tym miejscu zakończy się żywot Dune’a ale na szczęście byłem w błędzie. Na szczęście bo to według mnie bardzo fajna, interesująca postać i chętnie zobaczę jak też potoczą się dalej jego losy. Ciekawy jest także rozwój relacji między Casshernem i Lyuze. Właściwie patrząc na Lyuze trudno pomyśleć że jeszcze nie tak dawno chciała ona w zemście zabić naszego bohatera. Teraz jednak mają wspólny cel i nawzajem się rozumieją. Również ich cel mogliśmy w tym odcinku zobaczyć. Ich, Dune’a i mnóstwa mieszkańców wyniszczonego świata. I tylko jednen znajduję w tym wszystkim minus. Czemu, przynajmniej z tego co mi wiadomo, wciąż nie ma soundtracka do tej serii?!













23 stycznia, 2009 o 19:02:09
Fajna była scenka jak Casshern złapał Lyuze, gdy ta się potknęła. Czyżby rozpoczął się jakiś wątek miłosny ?
[Odpowiedz]
24 stycznia, 2009 o 01:18:49
Mi też bardzo się ta scena podobała ^^ A mówiłem! Mówiłem że Casshern się przy niej troche rozrusza, już się Lyuze postara żeby się facet zczłowieczył ^^
[Odpowiedz]