Bleach 204
Ech, dobra, miejmy to już za sobą…
Wraz z tym odcinkiem w Bleachu rozpoczynają się fillery. Powstrzymajcie się jednak od mdlenia ze strachu – będą trwały tylko dwa odcinki. I całe szczęście! Teraz jednak skupmy się na pierwszym z nich. Tak więc na okres fillerów powracają do nas bohaterowie poprzedniego, w pełni fillerowego i wybitnie dennego, sezonu. I tak spotykamy ponownie księżniczkę Lurichiyo i jej dwóch ochroniarzy – Kenryuu i Enryuu. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie wszyscy byli na tyle szaleni żeby oglądać poprzedni sezon więc może pokrótce przybliżę na wstępie tą trójkę postaci.
Lurichiyo była jedną z dwóch głównych spośród fillerowych postaci poprzedniego sezonu (spokojnie, ta druga nie żyje). Jest to młodociana księżniczka arystokratycznej rodziny, która jakiś czas temu uciekła na Ziemię przed próbującym ją zabić gościem, chcącym zająć jej miejsce jako głowy rodu (spokojnie, ten gość też już nie żyje). Jest ona oczywiście rozpieszczona, denerwująca a jednocześnie dobra i w głębi serca troskliwa, bla bla bla, nic ciekawego. Na Ziemi zjawiła się nie sama a w towarzystwie wspomnianej wyżej dwójki ochroniarzy. Kenryuu to dobrze wychowany, dbający o swą nieletnią panią mężczyzna o mieczu obrastającym kwieciem… Taaak. Enryuu natomiast jest kupą mięśni o niepojęcie idiotycznym zanpakutou a do tego prawie nigdy się nie odzywa. Gigantyczną większość poprzedniego sezonu trzymał gębę na kłódkę aż wreszcie pod koniec objawił nam swój infantylny głosik. Podejrzewam że miało to być zabawne ale mniejsza o to. W każdym razie koniec końców wszystko się dobrze skończyło, księżniczka została uratowana i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Również nas widzów zalała fala szczęścia kiedy tamten filler dobiegł końca. Wszyscy byli rozradowani wierząc że nadszedł wreszcie kres obcowania z Lurichiyo i resztą. Niestety jednak, świat jest dużo bardziej okrutny niż można było się spodziewać. Tak więc przejdźmy do odcinka numer 204.
Oczywiście tak jak poprzednim razem filler całkowicie odcina się od właściwych wydarzeń i zamiast starć w Hueco Mundo czy też walki armii Shinigami z ekipą Aizena widzimy Ichigo i jego przyjaciół beztrosko prowadzących swoje szkolne życie. Na ekrany po dłuższej przerwie wrócili Keigo i Mizuiro, tu maly punkt dla twórców anime, przynajmniej można zobaczyć jakieś sypmatyczne postacie. Brakuje mi jednak Tatsuki chocież może to i lepiej, że nie została w to wciągnięta. Przyjemność ze spotkania z dawno nie widzianymi charakterami jednak nie trwa długo gdyż wraz z Ichigo przeżywamy szok widząc któż to nagle przybył w odwiedziny: Lurichiyo we własnej osobie. Szybko spławiona przez Kurosakiego (tu punkt dla naszego bohatera) dziewczynka rusza w miasto po czym Ichigo i spółka zaczynają jej szukać. Księżniczka odnajduje się w domu Urahary (nawet jego w to wciągnęli!) i wkrótce objawia nam się Kenryuu. Ten jak zwykle zaczął przywoływać swoją panią do porządku. Poznajemy także przyczynę ucieczki Lurichiyo z domu: Kenryuu nie pozwolił jej urządzić meczu w piłkę nożną… Dobra, nie ma sensu komentować, po prostu brnijmy w to dalej… Podczas wymiany zdań Lurichiyo powiedziała swemu opiekunowi że go nienawidzi i nakazała mu odejść co ten niezwłocznie uczynił. Świetnie! Kenryuu był jedyną w miarę znośną ze wszystkich fillerowych postaci poprzedniego sezonu a teraz ta mała go wypędziła! Dzięki wielkie smarkulo! Po tej dramatycznej scenie Ichigo i jego ekipa niczym prowadzący Zerwane Więzi postanowili na nowo połączyć ze sobą skłóconą dwójkę. W ich głowach wykluł się genialny plan by odegrać przed Lurichiyo scenkę, w której to Kenryuu będzie usiłował popełnić seppuku… Dobra, dosyć! Czy ktokolwiek bierze to wszystko na poważnie?! Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić jak chore myśli kłębiły się w głowach gości odpowiedzialnych za scenariusz do tego odcinka?
Przecież to jest totalnie denne i idiotyczne! Przez cały odcinek nie wydarzyło się absolutnie nic godnego uwagi! Szczerze mówiąc jedyne co mnie zainteresowało to to, że Rukia była raz czy dwa pokazana jako jeszcze niższa niż zwykle… A i to pewnie tylko dlatego, że na punkcie Rukii mam świra… ale to nie miejsce na to. Hmm a z pozytywów? Jest jeden: moment kiedy Ichigo obrywa niespodziewanie piłką w twarz, to było naprawdę dobre. O, jest i drugi! Ten filler potrwa jeszcze tylko jeden odcinek!













28 stycznia, 2009 o 19:08:06
Filler x.x straszne
[Odpowiedz]
28 stycznia, 2009 o 19:13:33
Epizod już na dysku, ale jakoś nie ciągnie mnie żeby odpalić.
[Odpowiedz]
28 stycznia, 2009 o 23:15:08
Bez przesady
Chociaż lepiej poczekać na kolejny ep, bo tworzą razem logiczną całość.
Odcinek, jak na fillery, nie jest zły. Głupi, bo głupi, nastawiony na komediową stronę Bleacha, którą się albo lubi albo nie. Zresztą niedługo nie będzie chyba tak wiele zabawnych sytuacji (oprócz Hirako!).
Mi ten ep jakoś szybko zleciał, a przyznam, że jakoś nie specjalnie bawi mnie humor tego anime. Jednak tym razem było to tak głupie, że nawet nie zastanawiałm się czy warto się zaśmiać. Nie warto.
[Odpowiedz]
28 stycznia, 2009 o 23:26:23
Ja lubię humor Bleacha ale bardziej ten z początków serii bo taki jak ostatnio oglądamy już rzadziej mnie bawi. Ten epizod był/jest beznadziejnie beznadziejny, takie moje zdanie. A jeszcze co do tej komediowej strony Bleachy… nie, ten epek nie jest na nią nastawiony. Ten epek jest jej żałosną próbą jej skopiowania. Prawdziwy humor Bleacha by Tite Kubo potrafi być naprawde fajny ^^
[Odpowiedz]
28 stycznia, 2009 o 23:58:24
Nie wątpię, że są osoby, które to lubią. Mnie też niektóre momenty bawiły; a większość Przedownika Shinigami, czy jak to się nazywa, była niczego sobie. Jednak są momenty (walka Espady i 12 kapitana), gdzie humor nie tylko psuje „atmosferę” ale też wyraźnie widać, że jest to tz. zapychacz czasu.
[Odpowiedz]
29 stycznia, 2009 o 01:26:30
Oj tak, te żarty podczas walk z Szayelem to masakra : / Ale czasem Bleach naprawdę mnie śmieszy ^^ A już de best of de best są rysunki Rukii i jej reakcja na wszelką krytykę xD Ale nie tylko to, np. kiedy Rukia chciała przyozdabiać szafę Ichigo lampką, malutkim oknem itp. albo kiedy Rukia męczyła się z sokiem w kartoniku albo kiedy Rukia robiła ten słodki głosik żeby wtopić się w zycie szkolne… kurde, już chyba wiem co lubię w humorze Bleacha xD Ale nie tylko Rukia jest zabawna, akcje Keigo są całkiem sympatyczne, Kon czasem coś fajnego odwali. Genialna była imo scena kiedy Ichigo kłócił się z Ikkaku na temat bodajże tego czy rekonwalescenja następuje po chorobie czy odniesieniu ran. Strasznie lubię też wszelkie zabawne sceny z udziałem Byakui ^^ Ech, sporo tych śmieszności w Bleachu xD Dopiero ostatnimi czasy jakoś to przygasło.
[Odpowiedz]
29 stycznia, 2009 o 11:02:54
„Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie wszyscy byli na tyle szaleni żeby oglądać poprzedni sezon więc może pokrótce przybliżę na wstępie tą trójkę postaci.” ja ogladalem wszystkie pod koniec dowiedzialem sie co ta sa wogole fillery:)
[Odpowiedz]
30 stycznia, 2009 o 21:25:23
Jest taki momencik jak Ichigo i spółka zajadają się w kawiarni/restauracji. No i właśnie tam dopatrzyłem się siedzącą tyłem Senne (bohaterka pierwszego filmu Bleach) obok ich boksu
[Odpowiedz]
30 stycznia, 2009 o 22:03:00
Ha no rzeczywiście mamy super-mini powrót Senny ^^
[Odpowiedz]