Slayers Evolution-R 02
Pewne miasteczko jest atakowane przez grupę potworów prowadzonych przez zbroję bez głowy, która poszukuje zagubionej części swego ciała.
Wkrótce do miasteczka docierają Lina i jej drużyna, prowadzeni przez spotkaną w poprzednim odcinku Namę. Ich celem jest odszukanie wazy, w której ukryta jest dusza Rezo. Niestety nasi bohaterowie napotkali na miejscu na wrogie przywitanie ze strony mieszkańców. Lina, by przejąć kontrolę nad sytuacją, rzuciła Dragon Slave’a. Dzięki temu uspokoiła atakujących i obie strony mogłby przejść do wyjaśnień. Jak się okazało mieszkańcy zaatakowali „naszych” ze względu na Namę, która także, tak jak ciemiężący ich osobnik, jest zakuta w zbroję. Wspomniany osobnik to Dullahan, który poszukuje swej głowy. Lina przygotowała na niego pułapkę wykorzystując głowę Namy jako przynętę. Plan się powiódł a schwytany Dullahan, imieniem Hans, opowiedział wszystko o tym jak stracił głowę po pijaku podczas spotkania ze swoimi pobratymcami. Okazało się także, że jest w posiadaniu pokaźnego zbioru waz. Lina zgodziła się odnaleść jego głowę w zamian za możliwość wybrania sobie jednej rzeczy z jego kolekcji. Rudzielec zwołał kolegów Hansa by przeprowadzić wśród nich śledztwo. Okazało się, że nie pojawił się najpotężniejszy spośród nich – Dune. Po chwili jednak i on przybył na miejsce mając na sobie skrzętnie zakrywający głowę kaptur. Lina postanowiła sprawdzić co też Dune chce pod nim ukryć. Wkrótce wywiązała się walka obfitująca w różnorakie zaklęcia i świetlistą godzillę.
Tak z grubsza prezentuje się fabuła drugiego odcinka serii. Cóż, bądźmy szczerzy, wciąż jest co najwyżej średnio. Nie traćmy jednak nadziei, przed nami dobre kilka epizodów i wszystko może się zmienić. A i teraz tragicznie przecież nie jest, jest po prostu, jak napisałem wcześniej, średnio. Jak na Slayersów brakuje mi w całym tym zamieszaniu jakichś Mazoku no ale to początek serii więc pewnie jeszcze ktoś wpadnie. Przez ktosia rozumiem przede wszystkim Xellosa bo co to za Slayersi bez tajemniczego kapłana?
- Gdzie jesteś Xellos?!
- …Sore wa himitsu desu.
No właśnie. Poza tym jedna scena tego epizodu wybiła się ponad resztę. Zaczęło się od tego, że Gourry coś zrozumiał. Wiem, mnie też trudno w to uwierzyć. W każdym razie po tym jak zrozumiał zaczął się z tego cieszyć a sposób w jaki to robił był naprawdę bardzo fajny. I już chciałem chwalić ten moment ale… ale po chwili zostałem rzucony na kolana przez żart z Zelgadisem w roli głównej. Ten jego rumieniec i „Rezo no baka!” – mistrzostwo! Zresztą żarty z Zelgadisa zawsze były mocną stroną ogólnie świetnego humoru Slayersów. Cóż, oby więcej takich scen!













13 maja, 2009 o 09:42:46
Biedny jest ten Zelgadis
Całkiem niezły nawet ten odcinek w porównaniu do poprzedniej serii – pojawiło się więcej absurdalnego humoru. Oprócz wspomnianego przytyku wobec Zela, rozwaliła mnie jeszcze scena, gdzie Hans deklaruje oddanie głowy Dune, a później zaczynają się kłócić, który ma tę głowę zatrzymać. Boskie
[Odpowiedz]