Shikabane Hime: Kuro 04
Ouri jedzie z Takamasą i Itsuki na miejsce ataku Shikabane. Takamasa i Itsuki wspominają wydarzenia sprzed lat kiedy się poznali i zaczęli swoją współpracę. Podczas ich pierwszej wspólnej walki dwójka amatorów odniosła rany a gdy Shikabane, który im je zadał (wyjątkowo fajnie wyglądający Shikabane moim zdaniem), zaatakował ponownie, Itsuki była bliska śmierci. Na szczęście jednak Takamasa zdołał jej pomóc. Itsuki zaczęła chodzić do tej samej klasy co jej zakontraktowany kapłan poznając także jego najlepszego przyjacielna – Tomoharu. Między nią a Takamasą zrodziło się uczucie. Takamasa jednak podczas rozpoczętego przez siebie treningu usłyszał od swego mistrza, że nie powinien traktować Shikabane jak człowieka tak jak robił to kiedyś kapłan nazwiskiem Akasha. Pewnego dnia Tomoharu po rozmowie z przyjacielem o jego uczuciach do Itsuki miał udać się z rodziną do swojej babci. W drodze jednak wydarzyła się tragedia – samochód, którym jechał Tomoharu uległ wypadkowi a on wraz z matką, ojcem i siostrą zginął na miejscu. Tomoharu jednak nie odszedł, stał się Shikabane i zaczął mścić się na ludziach zagrażających ruchowi drogowemu tak jak ci, przez których doszło do wypadku. Do walki z nim mieli ruszyć Takamasa i Itsuki jednak kapłan nie potrafił rozkazać swojej Shikabane Hime by zaatakowała jego przyjaciela. To właśnie on zaatakował jako pierwszy raniąc Itsuki, która nagle przemieniła się i zaatakowała Takamasę. Tymczasem Makina, która wreszcie się uspokoiła, została otoczona przez kapłanów z kultu, którzy zabrali ją w celu poddania kolejnej kwarantannie. Gdy byli w drodze nagle zobaczyli przed sobą kompletnie niespodziewaną postać.
Powiedzemy to sobie szczerze – ten odcinek jest świetny! Doprawdy od pamiętnego dwunastego epizodu „Aki” nie było moim zdaniem tak dobrze. Historia Takamasy i Itsuki okazała się być naprawdę wciągającą. Ich pierwsza walka, ich wspólne życie, wypadek. Naprawdę ogląda się to świetnie. A do tego teraz czeka nas teraz starcie z Tomoharu, na które pozostaje niecierpliwie czekać. Trzeba przyznać, że początki Takamasy były pod pewnym względem podobne do Ouriego. Tak jak on na początku swej kapłańskiej działalności był kompletnym amatorem, zakochał się w swej Shikabane, rozpoczął trening. Tylko ta jego Shikabane jest skrajnie inna niż Makina. Makina, która wciąż musi sie zmagać ze swoimi problemami. I tak… Dość! Co tu będziemy dużo gadać, ostatnia scena! Ostatnia scena tuż przed openingiem! Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem tak zaskoczony! Nie wiem o co chodzi i jak to się dalej potoczy ale niechaj twórcy wycisną z tego tyle dobrego ile tylko zdołają!












Skomentuj
Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.