Toradora! 18
Powoli zbliżają się święta, a przygotowania do szkolnej imprezy idą pełną parą. Mimo iż wszyscy pochłonęli się pracą nad dekoracjami i przystrajaniem, to muszą pamiętać, że zbliżają się również egzaminy. Jednak mimo to, nikomu nie brakuje optymizmu. Nawet Yuri wydaje się być odrobinę radośniejsza niż zwykle. Niestety wciąż mimo usilnych starań Ryuuji’ego Minori nie chce pojawić się na balu. Nawet Taiga zauważyła, że ostatnio jest z nią coś nie tak.
Niedawno przedstawione były przygotowania do szkolnego festiwalu, a już teraz wszyscy robili co mogli, by świąteczny bal okazał się wspaniałą imprezą. Jednak pomiędzy tym zamieszaniem nasi bohaterowie zmagali się z własnymi uczuciami. Zacznę może od Ami. Podobało mi się jak przedstawiła relacje między Ryuujim i Taigą. Ryuuji ostatnio dziwnie się zachowywał widząc jak wszyscy chcą połączyć Taigę i Yussaku. Według Ami wygląda to jak zabawa w „dom”, a on gra role ojca, który troszczy się o swoją córkę. Jednak radzi mu przestać udawać tatę i zacząć wszystko od nowa. Jeśli nie, to może tylko bardziej siebie zranić. Jej wypowiedź w prosty i ładny sposób zobrazowała całą tą sytuację. Na końcu Ami dodała jeszcze, że może i jej dałby kolejną szansę. Niestety zrobiła to niewystarczająco głośno i Ryuuji nie usłyszał.
Nie bardzo wiem co Ryuuji zamierza, ale Ami ma racje. Powinien wreszcie przejrzeć na oczy i zrozumieć samego siebie. Chciałbym by wreszcie wybrał Ami, bo według mnie to jest najlepsza bohaterka i najbardziej do niego pasuje. Niestety mam przeczucie, że tak się nie stanie i mimo wszystko wybierze Taigę. Obym się mylił.
Zaskakujące jest to, że tyle ile wzrosło optymizmu u Taigi tyle też zmalało u Minori. Tak niedawno ta różowowłosa bohaterka tryskała radością, a teraz zalewa się łzami. Co się z nią stało? Czy rzeczywiście to wina Ryuuji’ego, że nie chce przyjść na bal? Jednak wygląda na to, że chłopak się nie poddaje i wciąż o nią walczy. Minori pewnie w końcu nie wytrzyma i najprawdopodobniej wyzna mu swoje uczucia.
Jeśli chodzi o Taigę, to rzeczywiście wierzy w świętego Mikołaja, choć działa to na innej zasadzie niż można by przypuszczać. Chciała wierzyć, że ktoś nad nią czuwa. Normalnie dzieci cieszą się z prezentów, które przynosi, tymczasem Taiga cieszyła się z samego jego istnienia. Trochę to smutne, bo obrazuje jej samotne życie. Jednak teraz Taiga jest otoczona grupą życzliwych przyjaciół, na których może polegać.

























07 lutego, 2009 o 17:20:46
Ja nie uważam, aby to Ami była dla niego najodpowiedniejszą kandydatką. Ami radzi sobie sama, nie pamiętam sytuacji, w której potrzebowała czyjejkolwiek pomocy. Taiga, to co innego. Ona potrzebuje Ryuujiego, a on jej. Wzajemnie się uzupełniają. Odcinek nieco lepszy od poprzedniego, ale i tak średniawy. Podobała mi się scena, w której choinka się wywraca, ale nie mogę patrzeć na Minorin. Mam nadzieję, że szybko wyzna te uczucia Ryuujiemu, bo jeśli nie, to najprawdopodobniej oszaleje do reszty. Wtedy Ryuujiemu powinna stanąć w oczach Taiga i odmówi. Mam nadzieję, że tak będzie.
[Odpowiedz]
07 lutego, 2009 o 21:34:34
Podzielam zdanie Kate. Niby takie rozwiązanie jest oczywiste, a jednak każdy widz się zastanawia czy tak będzie czynie. A para Aisaka-Takasu(baka inu xD) moim zdaniem jest świetna. Najbardziej chyba podobała mi się scena rozmowy Ami i Ryuujego, ostatnio coś mało jej było, a na pewno jest fajniejszą postacią od Minori, która mnie coraz bardziej irytuje.
[Odpowiedz]