Shikabane Hime: Kuro 10
Kougon ruszył do walki z armią Shikabane utworzoną przez Shichisei. Biskup Gon tymczasem skierował się w miejsce, które jak się domyśla jest prawdziwym celem Akashy i Shichisei. W tym samym kierunku ruszyli także Ouri i Makina.
Po rozbiciu się samolotów, co było planem Shichisei na stworzenie armii Shikabane, Kougon musiał przegrupować swe siły. Do akcji ruszyli wszyscy Zakontraktowani Kapłani i ich Shikabane Hime. Biskup Gon miał jednak swój własny plan. Domyślał się, co jest tak naprawdę celem Akashy i Shichisei, jednak nie chciał tego wyjawić nikomu, nawet biskupowi Geika. Nim ruszył w drogę wziął ze sobą Sadahiro i Akirę, którzy mieli pilnować by nikt nie wszedł do miejsca, do którego Gon zmierzał. Nie mogli przepuścić ani wrogów ani członków kultu. Tymczasem w mieście aż roiło się od Shikabane. Ouri i Makina pospieszyli z pomocą dzieciom z sierocińca Keiseia a następnie udali się do miejsca, gdzie zmierzali Shichisei. Do miejsca, gdzie wcześniej uwięziona była Makina. Był tam już Gon, który odsłonił ukryte wrota prowadzące do jego celu. Na zewnątrz stali na straży Sadahiro i Akira, którzy musieli teraz stawić czoła Akashy, Hokuto i… brodatemu Shchisei… Nie dali jednak rady zatrzymać Hokuto, która bez problemu przeszła przez wrota. Udało się to także pozostałej dwójce. Teraz na miejscu pojawili się także Ouri i Makina. Również ich Sadahiro i Akira musieli zatrzymać jednak Makinie udało się przez nich przedrzeć. Ouri z zaskoczenia powalił Sadahiro i pobiegł za swą Shikabane Hime. Tymczasem Gon dotarł już tam gdzie chciał. Pech sprawił, że w ślad za nim dotarli tam także Akasha i Shichisei. Hokuto przedarła się przez potężne Zadan Gona, zabiła go i zaatakowała to, co było jego celem. Zmumifikowane ciało, które po zranieniu przez Hokuto nagle ożyło. Po tym wszystkie Shikabane Hime opadły z sił. Ich połączenie z Zakontraktowanymi Kapłanami zaniknęło.
A prosiłem, żyłem nadzieją, żeby kolejny odcinek reprezentował podobnie wysoki poziom co poprzedni. I udało się! Szykuje nam się naprawdę boska końcówka tej serii. Okazuje się, że plan Shichisei polegający na wyprodukowaniu armii Shikabane nie miał sam w sobie służyć do pokonania Kougonu a miał odwrócić jego uwagę. I udało się to, nie licząc czujnego Gona, który jednak koniec końców także zginął. Kto wie, czy nie zrobi się z niego jakiś Shikabane. Ogólnie cały odcinek jest naprawdę dobry, może tylko początek jest trochę niemrawy czego nie spodziewałem się po zakończeniu odcinka dziewiątego. O ile jednak początek jest niemrawy o tyle z czasem akcja nabiera tempa i do zakończenia tego epizodu słowo „niemrawy” nijak nie pasuje. Samo zakończenie zresztą zostało świetnie podkreślone przez muzykę, która wysoce spotęgowała wrażenia towarzyszące oglądaniu. Jest to mocny, chóralny utwór. O ile dobrze pamiętam to nie spotkaliśmy się jeszcze w Shikabane z taką muzyką. Ja osobiście bardzo lubię takie utwory więc ten z tego odcinka zapisuję na bardzo duży plus. Oby w kolejnych epizodach były równie dramatyczne sytuacje jak w tym i oby były równie świetnie podkreślone.
















23 marca, 2009 o 19:41:38
Mnie tylko standardowo drażni sztampowe zachowanie zaprezentowane przez Sadahiro i Akirę: „nie ważne, że przepuściliśmy wroga nr 1, przyjaciela który go ściga nie przepuścimy”….
A tak to epek dobry, choć poprzedni był wyraźnie lepszy.
[Odpowiedz]
23 marca, 2009 o 20:13:18
Ano poprzedni był lepszy, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Ten jednak wciąż trzyma imo wysoki poziom choć ta akcja Sadahiro i Akiry, którą opisałeś, rzeczywiście jest trochę dziwna ^^ Ciekawi mnie bardzo ta mumia z zakończenia. Tylko żeby jeszcze Król Skorpion się nie pojawił ; ]
[Odpowiedz]
25 marca, 2009 o 09:01:49
Pewnie pierwszy „shikabane”, dzięki któremu zbudowano więź między shikabane (hime) a ludźmi (priestami). Jego przebudzenie/zabicie (czy co tam się stało) zerwało więź i pewnie teraz Hime’ki zdziczeją. No i ciekawe co dokładnie z tymi 108 zabitymi trupkami – z tego co sugerowali to wychodzi, że 108 trupków pod rząd to śmierć dla Hime i muszą „przegryzać” normalnymi ludźmi (vide. Akira) by nie dobić do 108 trupków na kącie.
[Odpowiedz]
25 marca, 2009 o 10:41:00
W sumie masz rację co do tej mumii, pewnie tak właśnie się okaże. Co do tych 108 trupów to rzeczywiście interesujące. Pojawił się problem, bo coś co było oczywiste od samego początku nagle nie jest już takie oczywiste. Ciekawym jak to się potoczy.
[Odpowiedz]