Bleach 212
Urahara i Tessai przybyli na miejsce gdzie Aizen miał właśnie zabić Hirako. Urahara dobrze wie czym jest proces, któremu zostali poddani członkowie grupy dochodzeniowej. Wie też, że jest tylko jedna rzecz, która może im pomóc. Jest to Hougyoku.
Gdy Aizen miał właśnie zabić Hirako został zaatakowany przez Uraharę, który pojawił się na miejscu wydarzeń wraz z Tessaiem. Na pytanie kapelusznika co robi, Aizen odpowiedział że przybył na miejsce walki grupy dochodzeniowej i odnalazł jej rannych członków. Urahara jednak nie dał się zwieść, dobrze wiedział co tak naprawdę stało się z Hirako i jego towarzyszami. Wiedział, że Aizen poddał ich procesowi hollowizacji i że to Aizen i jego pomocnicy byli odpowiedzialni za przypadki zniknięć dusz w Rukongai. Gdy Urahara odkrył przez Aizenem że o wszystkim wie, ten niespodziewanie nie tylko niczego mu nie zrobił ale także wycofał się wraz z Ginem i Tousenem. Urahara chciał go zatrzymać jednak ubiegł go Tessai, który zaatakował za pomocą hadou numer 88 – Hiryuu Gekizoku Shinten Raihou. Potężne zaklęcie okazało się jednak niczym dla Aizena, który zatrzymał je wytworzonym bez inkantacji bakudou numer 81 – Danku. Dzięki eksplozji wywołanej przez zderzenie się obu zaklęć Aizen i jego podwładni mogli niepostrzeżenie odejść. Gdy Tessai i Urahara zostali sami przy zmieniających się Shinigamich, kapitan dwunastego oddziału powiedział że istenieje szansa na uratowanie Hirako i pozostałych. Wtedy Tessai postanowił złamać prawo Soul Society i użyć dwóch zakazanych zaklęć by zatrzymać czas i przenieść się wraz z Uraharą i przyszłymi Vizardami do siedziby dwunastego oddziału. Gdy byli już na miejscu Urahara wyjął z sejfu przedmiot, który miał być jedyną szansą dla Hirako i reszty – Hougyoku. Widząc ten przedmiot Tessai natychmiast wyczuł jego potęgę. Gdy Urahara zbudził się następnego dnia okazało się, że użycie Hougyoku nie pomogło. Wszyscy kapitanowie i porucznicy mieli na twarzach maski Hollowów. Gdy Kapelusznik wyszedł by zaczerpnąć trochę świeżego powietrza został otoczony przez uzbrojonych Shinigamich. Urahara i Tessai stanęli przed Radą 46 oskarżeni o zbrodnie, które tak naprawdę popełnił Aizen. Dzięki hipnozie tego ostatniego znaleźli się świadkowie twierdzący że Aizen minionej nocy nie opuszczał Seireitei przez co tłumaczenia Urahary nic nie dały. Wyrok zapadł, miano mu odebrać moc i wygnać na zawsze na Ziemię, Tessai natomiast miał zostać wtrącony do więzienia. Z pomocą przyszła im jednak Yoruichi, która wyratowała ich z opresji i pomogła w ucieczce na Ziemię wraz ze wszystkim poddanymi hollowizacji Shinigami.
W tym oto miejscu wahadło wróciło do teraźniejszości. Hirako i jego towarzysze, teraz już Vizardzi, opuszczają swą siedzibę by ruszyć na miejsce zbliżającej się walki pomiędzy siłamy Soul Society i Hueco Mundo. Vizardzi mają do spłacenia dwa długi – jeden Uraharze, drugi Aizenowi.
Tak oto kończy się cykl „Turn Back the Pendulum”. Znamy już tajemnicę powstania Vizardów, zesłania Urahary na Ziemię, zdrady Aizena. Mogliśmy obserwować początki Urahary jako kapitana, wiele znanych nam postaci młodszych o 100 lat i początki diabolicznego planu ówczesnego porucznika piątego oddziału Gotei 13. I wierzę, iż dla wszystkich ta podróż do przeszłości była bardzo ciekawa. Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych okresów w całym Bleachu i oglądanie tych wszystkich wydarzeń było niesamowicie wręcz interesujące. Co do samego odcinka 212 był on świetnym zwieńczeniem całego cyklu. Bardzo ciekawe były używane w tym epizodzie przez Tessaia kidou, zarówno bardzo spektakularne hadou numer 88 jak i dwa zakazane zaklęcia. Również Aizen dał popis swej potęgi zatrzymując atak Tessaia bez najmniejszego wysiłku a także, poniekąd, wywołując u Tousena strach zobrazowany kroplami potu spływającymi po czole samym tylko przywołaniem go do porządku. Oprócz tego ten epizod świetnie operował także muzyką od przypomnienia poprzednich wydarzeń zaczynając na ostatniej scenie kończąc. O właśnie, ostatnia scena. Coś w tym jest, że często bardzo krótkie sceny potrafią wywołać olbrzymie wrażenie, nawet ciarki podniecenia. I tak właśnie jest tym razem. Scena w siedzibie Vizardów jest piękna a szczególnie ostatnie ujęcie. Vizardzi idą na wojnę drodzy Państwo! Czas na prawdziwą akcję! To znaczy… czas albo i nie czas. Może i Vizardzi idą na wojnę ale my jeszcze nie. Wcześniej czeka nas jeszcze starcie z fillerami. Spokojnie, spokojnie, nie będzie żadnej księżniczki Lurichiyo, jej kumpli i całego tego tałajstwa. Co to to nie, tego widzowie mogliby już nie przeżyć. Fillery będą tym razem, na szczęście, inne. Pamiętacie jeszcze odcinki z Don Kanonjim, kiedy to chciał utworzyć grupę zwaną Karakura Heroes? Coś podobnego czeka nas tym razem tyle że zamiast Don Kanonjiego za wszystkim ma stać Urahara a zamiast grupy dzieciaków tworzących będziemy mieli Ichigo jako… no… Pałer Rendżersa? Sam nie wiem, ten jego strój w zapowiedzi przypomina odrobinę stroje członków Załogi G (Kagaku Ninja-Tai Gatchaman). Sam Ichigo ma się zwać Karakuraizerem… W każdym razie zanim zaczniecie narzekać pomyślcie o jednym. Wspomnijcie tylko jedno słowo. Lurichiyo. I co, Karakuraizer od razu bardziej się podoba co? Spokojnie, przecierpimy. Wszystko jest lepsze niż Lurichiyo a skoro ją przetrwaliśmy to już nic nas nie złamie. Tym bardziej, że filler z Karakuraizerem w roli głównej ma mieć prawdopodobnie tylko dwa odcinki. Może być całkiem zabawnie, kto wie.
















25 marca, 2009 o 17:37:25
„początki diabolicznego planu ówczesnego kapitana piątego oddziału Gotei 13″ – a nie czasem vice kapitana?
Super odcinek, jak przewidywałam. Zgodność z mangą jest niesamowicie wysoka, co wyszło jak najbardziej na dobre.
Byłam po prostu pewna że użyjesz tego ostatniego kadru! Jest boski.
Wogóle jakaś nadzwyczaj dobra grafika była w tym epie. Wszystko wyglądało naprawdę ładnie, szczególnie to H… coś tam, o co jest to całe zamieszanie.
Aż szkoda wracać do czasów beznadziejnego ichigo i beznadziejnie bezbarwnej akcji w Karakurze. Cóż, może przynajmniej w piątkowych chapterze mangi kogoś zabiją i od razu poprawi mi się humor.
[Odpowiedz]
25 marca, 2009 o 17:50:24
Och, rzeczywiście, błąd mi se wkradł z tym kapitanem Aizenem. Dzięki wielkie za wskazanie go, już pędzę poprawiać.
Ten ostatni kadr istotnie jest boski. Miał być moją nową tapetą ale ostatecznie został nią ten wcześniejszy screen z Hirako na schodach i resztą Vizardów w tle ^^
A Ichigo nie jest imo beznadziejny. Bardzo go lubię, inny problem że mógł mocno obrzydnąć będąc bohaterem tym idiotycznych fillerów.
[Odpowiedz]