Soul Eater, odcinek 48: The Weapon (Death Scythe) Shinigami Had – Towards Uncertainty, Filled with Darkness?
Zanim zaczniemy, malutkie podsumowanie ostatnich wydarzeń: korzystając z demonicznego narzędzia BREW, Panu Shinigami udało się przekształcić całe Miasto Śmierci w gigantycznego robota. Z taką pomocą szybko i sprawnie rozprawił się z pająkiem – chatką Baby Jagi i wydłubał z niej Demona Asurę. Czas na Wielki Pojedynek!
A przynajmniej taką miałam nadzieję. Ostatecznie wyglądało to tak: jeden ruch Pana Shinigami, długa przemowa Asury, kontratak, odpowiedź, dużo gadania, jakieś uderzenie… I tak przez większość odcinka. Oj, nie wyszła z tego specjalnie emocjonująca walka. Dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać, niestety na niekorzyść strony Shibusenu. Asura zauważył obserwującego ich Kida, wycelował więc swój atak właśnie w niego. Pan Shinigami naturalnie rzucił się go bronić. Udało mu się, ale zapłacił za to wysoką cenę.
Pozostali zainteresowani, zebrani pod Miastem Śmierci, z niedowierzaniem patrzą jak Demon spokojnie opuszcza miejsce pojedynku i odlatuje w stronę chatki Baby Jagi, na spotkanie z Arachne. Pajęcza wiedźma niedługo cieszy się ze zwycięstwa swojego „przyjaciela” – tak to już bywa, że ci naprawdę źli mają gdzieś swoich pomocników. Tym razem bez dłuższych przemów Demon zabija Arachne i zjada jej duszę.
Jedna odpowiedź dla “Soul Eater 48” 
Skomentuj
Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.
Jeśli chcesz mieć swój własny awatar na stronie, zarejestruj się w portalu Gravatar.















28 marca, 2009 o 19:16:29
HA HA HA no i po Arachne. Trochę męczy mnie już oglądanie SE, ale przyznam że muzyka jest świetna. Tak dobrej ścieżki dźwiękowej dawno nie słyszałam, kawałek podczas starcia Shinigamiego i Asury jest super, taki pierwotny rytm – jak jakaś pieśń tubylcza, czy coś w ten deseń.
Grafika też nie najgorsza, czasami stosowane są bardzo fajne efekty np. przy walce BS i Mifune, gdy Mifune zadaje „ostateczny” cios. Bardzo, bardzo fajne.
Szkoda tylko że bohaterowie są tak infantylni.
[Odpowiedz]