Soul Eater 50
Soul Eater, odcinek 50: Taking a Gamble?! – The Men Who Surpass God
Maka i Soul zostali chwilowo wyłączeni z walki, ataki pozostałej dwójki niewiele dają. W tej sytuacji Kid postanawia włożyć całą swoją siłę w kolejny cios. Black Star ma mu zapewnić chwilę na przygotowanie, kiedy nieoczekiwanie Demon wyciąga swoją łapę w kierunku chłopaków i, przekształcając palec w kolec o dalekim zasięgu, przebija Kida.
Jednak już po chwili mamy okazję przekonać się, co to znaczy być synem Boga Śmierci. Przy okazji też dowiemy się, skąd u Kida te śmieszne, asymetryczne paski na włosach. Demon określa je mianem „Lines of Sanzu”. Darujmy sobie etymologię, ciekawsze są efekty. Owe linie zaczynają łączyć się w okręgi. Gdy wszystkie trzy się połączyły, Rezonans osiąga 2000% mocy i Kid przeprowadza super-mega-wypasiony atak, niemalże zabijając Demona. Tak jest, niemalże – w końcu Black Star musi dotrzymać swojego postanowienia i prześcignąć samego Boga.
Tymczasem, w innym wymiarze, upiorny Soul przekazuje Mace pudełko. Twierdzi, że zamknął w nim swoją odwagę i tylko poprzez jego otwarcie mogą się wydostać z tego dziwnego pokoju i wrócić do normalności. Faktycznie sprawy mają się nieco inaczej – w pudełku zamknięty jest ostatni „normalny” fragment duszy chłopaka, a z Maką rozmawia demon czarnej krwi. Dziewczyna na całe szczęście jest dość pojętna i wyczuwa podstęp. Zdemaskowany, demon przybiera swoją właściwą postać. Wyjaśnia też, że sytuacja jest bez wyjścia. Jeżeli pudełko pozostanie zamknięte, zarówno Soul, jak i demon, wkrótce zginą. Jeżeli natomiast Maka je otworzy, to Soul przeżyje, ale zostanie całkowicie pochłonięty przez szaleństwo. Dziewczynie nie podoba się żadne z tych rozwiązań, wymyśla więc własne. Otwiera pudełko z postanowieniem, że ochroni Soula przed demonem. A że dziewczę to o wielkim i dobrym serduszku, plan się oczywiście udaje.
Radość z uratowania towarzysza szybko zostaje odsunięta na dalszy plan. Wewnątrz bariery Demona obraz zaiste jak po bitwie – Kid, Black Star i dziewczyny leżą bez ruchu, rozrzuceni wśród gruzów. A pośrodku tego pobojowiska – Demon, czekający na decydujący pojedynek.




























30 marca, 2009 o 19:20:29
Cieszę się, że to już końcówka. Wszystkie wątki powoli się zamykają nie pozostawiając żadnych niedomówień, jak to często bywa gdy serializuje się nadal wychodzącą mangę.
50 odcinków to nie mało, więc obejrzenie ostatniego z pewnością da mi wielką satysfakcję.
W tym odcinku oczywiście najlepszy okazał się Kid. Myślałam, że padnę ze śmiechu gdy już zebrał całą swoją moc gotowy do ataku, a tu bach! i został przedziurawiony przez Asurę. Śmiałam się dobre 30 sekund. Naprawdę niezły moment, ukazujący, że SE ma w sobie więcej groteski niż moża się spodziewać po serii nasnawionej na czystą rozrywkę.
[Odpowiedz]
30 marca, 2009 o 19:28:31
Taaa, ten moment gdy oberwał Kid był bardzo wyjątkowy. Może nie wzbudziło to we mnie śmiechu, ale byłem bardzo zdziwiony.
[Odpowiedz]
30 marca, 2009 o 19:46:14
Ja tam nie lubię, jak mój ulubiony bohater obrywa, i to tak porządnie jak Kid >< Śmiałam się, owszem, ale scenę wcześniej – „Black Star, pomożesz mi, prawda?” „Nie”
).
I piękna akcja z paskami Kida. Wytłumaczenie nieco zakręcone, ale pasuje do stylu serii.
Trochę szkoda, że przede mną jeszcze tylko jeden odcinek… Z drugiej strony te 50 to była naprawdę niezła zabawa, niech tak pozostanie (tasiemcom śmierć!
[Odpowiedz]
30 marca, 2009 o 20:51:34
Bez przesady. Tasiemce też mają coś w sobie.
[Odpowiedz]
30 marca, 2009 o 20:53:58
Tak, mnóstwo fillerów
[Odpowiedz]
30 marca, 2009 o 20:55:40
No to też
[Odpowiedz]
30 marca, 2009 o 22:11:00
Co do Kida, to jest on moją ulubioną postacią i tym bardziej patrzenie jak „obrywa” sprawiało mi przyjemność – przecież on i tak nie umrze tak łatwo. SE to shounen, więc istniało małe prwawdopodobieństwo, że jeden z głównych bohaterów mógł zginąć:P
Co by nie było anime jest świetną rozrywką, ale jak dla mnie ciut zbyt dziecinną.
[Odpowiedz]