Zelgadis wykradł Wazę Hellmastera chcąc dowiedzieć się wreszcie od Rezo jak odzyskać swoje ciało. Inne plany w związku z naczyniem ma Pokota.
Kiedy wszyscy poszli spać Zelgadis wykradł po kryjomu Wazę Hellmastera. Wkrótce zauważyli to Lina i Pokota i wraz z pozostałymi ruszyli w ślad za Zelem. Ten uciekł z Wazą by wyciągnąć od Rezo odpowiedź na swoje pytanie. Teraz, gdy miał możliwość rozmowy z Czerwonym Kapłanem, nie mógł zaprzepaścić szansy na odzyskanie swojego dawnego ciała. Zel wyrzucił z siebie bolesne wspomnienia z czasów, gdy pragnął wielkiej siły, a Rezo spełnił to życzenie zamieniając go w chimerę. Zelgadis stał się wtedy bardzo silny ale jednocześnie był skazany na alienację od ludzi, którzy sie go bali. Pozostawał więc w gronie swych towarzyszy broni, wraz z którymi służył Rezo. Pewnego dnia odkrył jednak, że Rezo przez cały czas prowadził eksperymenty, które miały prowadzić do odzyskania jego wzorku. Ciało Zelgadisa było jednym z takich eksperymentów. Jego słowa usłyszał Pokota, który do tej pory nie mógł uwierzyć, że Rezo mógłby być zły. Okazało się jednak, że również pomoc, której udzielił Taforashii, wcale pomocą nie była. Rezo sam wprowadził zarazę do kraju Pokoty a następnie zahibernował mieszkańców by służyli jego celom. Rezo chciał znaleźć wśród nich odpowiednie ciało, do którego mógłby przenieść swą duszę. Wszystko po to, by mógł odzyskać swój wzrok. Teraz chcąc ocalić lud Taforashii Pokota musiał zrezygnować z odzyskania swego prawdziwego ciała. Wcześniej jednak Zelgadis ponownie uciekł z Wazą cały czas chcąc usłyszeć odpowiedź. Usłyszał ją. Okazało się, że Rezo nie wie jak przywrócić Zela do poprzedniego stanu. Ten w rozpaczy chciał wrzucić Wazę do morza jednak odebrał mu ją Pokota, który podjął decyzję.
Główną atrakcją tego odcinka jest chyba widok Zelgadisa z czasów przed przemianą w chimerę. Cóż, nie wyglądał źle ale jednak aktualnie prezentuje się o niebo lepiej. Sory Zel ale mam nadzieję, że nie odzyskasz swego ciała. Jako chimera masz swój niepowtarzalny urok. Wraz z młodym Zelgadisem pojawili się także na chwilę znani z pierwszej serii Slayersów Zolf, Rodimus, Dilgear i Nunsa. Fajnie, podoba mi się taki smaczek. Poza tym nie wiele się w tym odcinku działo bo w końcu cała akcja kręciła się się wokół Zelgadisa i jego problemu. Poza tym swoje role mieli także Rezo i Pokota. Reszta postaci robiła za kolorowe tło no ale nie było potrzeby żeby się tu wpychać na pierwszy plan. Histeria Zela fajnie wyglądała choć nie wiem czy nie była czasem zbyt wielka. Jakby nie było odcinek był całkiem dobry.
















13 maja, 2009 o 10:24:09
Ja tam uważam, ze Zel zawsze był świetny taki jaki jest. A co najważniejsze, Amelia też tak uważa
Bardzo sentymentalny ten odcinek.
[Odpowiedz]
13 maja, 2009 o 14:36:42
No tak, masz rację ale co z tego że Amelia też tak uważa skoro leciuteńki wątek miłosny między nią a Zelem został w nowych Slayersach totalnie olany. Podobnie zresztą jak wątek miłosny między Liną i Gourrym, który pojawił się chyba tylko w epku z ryboludami i to jako komedia.
[Odpowiedz]
13 maja, 2009 o 17:02:25
i to chyba jedne z największych wad nowych Slayersów
- Zrobienie z postaci przygłupów, jedynie Lina
w ostatnich epach coś tam myślała, O Gourrym już nawet nie
mowie totalnie bezużyteczna postać – jednym słowem
jego umysł to Ameba
- Te skrywane uczucie jakoś znikły, a przecież ile
z tym było śmiechu i zabawy Lina i Gourry, Amelia – Zell
Fibia – Xellos
ahhh jednym słowem nie warto było sie męczyć,
a lepiej obejrzeć stare odcinki, albo zaliczyć filmy i ova
z czasów przed serialem
Zdrawiam
[Odpowiedz]