Bleach 218
Yumichika zwyciężył walkę z Charlotte dzięki prawdziwej mocy swego Shikai. Teraz na pierwszy plan wybijają się Kira i Avirama. Ten drugi pokazuje nam swoje Resurreccion, pierwszy zaś swoje mroczniejsze oblicze.
Yumichika zwyciężył w walce z Charlotte dzięki możliwości uwolnienia prawdziwej mocy swego shikai w ukryciu przed innymi Shinigami. Swemu przeciwnikowi powiedział, że gdyby nie byli ukryci, nigdy by tego nie zrobił gdyż w jedenastym oddziale nikt nie używa Zanpakutou bazujących na kidou a miecz Yumichiki jest takim właśnie typem. Tymczasem wciąż trwały pozostałe walki o filary. Zwłaszcza Hisagi trafił na ciekawego przeciwnika, ponieważ posiada on umiejętność dostosowywania poziomu swej mocy do przeciwnika. Podczas gdy Shuuhei musiał się mierzyć z poziomem porucznika Gotei 13, Kira stawiał czoła uwolnionej formie Aviramy, który przyjął postać ptaka. Główną bronią Arrancara były jego skrzydła i to na nich skupił się Kira. Mimo problemów udało mu się wreszcie zaatakować skrzydła przeciwnika swym mieczem, tym samym sprawiając, że ten nie mógł się już unosić w powietrzu z powodu nadmiernego ciężaru. Avirama próbował jeszcze walczyć jednak Kira był szybszy i mógł zaprezentować Fraccionowi Barragana czego można dokonać z tak dziwnie wygiętym mieczem jak Wabiuke.
Tak jak tydzień temu, tak również i tym razem dostaliśmy naprawdę dobry odcinek. Na początek ładnie zakończyła nam się walka Yumichiki i Szarlotki, których całe starcie zasługuje na pochwałę. Później mogliśmy rzucić jeszcze okiem na Ikkaku i Hisagiego i wreszcie przejść do głównego dania tego tygodnia czyli walki Kiry i Aviramy. Walka sama w sobie była całkiem niezła choć mi osobiście nie wszystko się w niej podobało. Po pierwsze mógłbym się przyczepić do wyglądu uwolnionej formy Aviramy. Z jednej strony wygląda całkiem nieźle, z pewnością oryginalnie, z drugiej jednak myślę że można było z niego wykrzesać nieco więcej. Na pewno pomogło mu jednak wyrośnięcie drugiej pary skrzydeł, z którymi wyglądał zdecydowanie lepiej. Podoba mi się jednak jego charakter, jest trochę zwariowanym, kochającym walkę facetem, zachowującym się czasem jak szóstoklasista. Może nie jest zbyt oryginalny ale chwilami można go polubić. Z drugiej strony mamy jednak Kirę i dopiero on dał prawdziwy popis. Trzeba mu przyznać, że całe starcie prowadził z głową, nie atakował desperacko jak to wielu ma w zwyczaju a zamiast tego starał się wszystko przemyśleć i nieźle mu to wychodziło. Do tego zaprezentował naprawdę dobre wyszkolenie w dziedzinie Kidou. Tenran wyszedł bardzo fajnie, zwłaszcza sam moment gdy Kira puścił w powietrzu miecz. Najlepsze jest jednak zakończenie tej walki. Tutaj porucznik trzeciego oddziału, zwykle spokojny, miły i do rany przyłóż, pokazał swoje drugie oblicze jednocześnie ciekawie wykorzystując kształt swego miecza. Mi to oblicze bardzo się podoba, fajnie że Kira dostał poważniejszą rolę po filerze z Lurichiyo. Tam Kira wypadł wprawdzie dobrze, zwłaszcza w porównaniu z resztą tamtego sezonu, jednak był trochę zbyt miękki i rozlazły. Tym razem jednak już tak nie było i aż chciałoby się zobaczyć takiego Kirę stającego przed Ginem. Ogólnie myślę że za walkę z Aviramą należą mu się brawa. Teraz pozostaje nam czekać na kolejny pojedynek, tym razem w rolach głównych wystąpią Hisagi i Findor.
















07 maja, 2009 o 15:15:31
Walka była niezła, nareszcie jakiś bohater, który myśli głową a nie mięśniami. Użycie Kidou podczas walki, a nie tylko miecza i jego dwóch form było miłą odmianą.
Trochę rozczarowała mnie ta „mroczna strona” Kiry. W mandze wydawało mi się to o dziwo dużo „mroczniejsze” i po prostu fajniejsze.
Co do wyglądu arrancara to szkoda mówić, tandeta, że hej. Wygląda jak jakiś pokemon albo pierwszy lepszy cudak z anime shounen dla 12-latków. Przyznam, że trochę za dużo tych Arrancarów Kubo Tite wyprodukował. O ile się nie mylę proces tworzenia Arrancarów to nie trwa 3 sekundy i pusty musi być odpowiednio silny by poddać go temu zabiegowi. A tu masz! Co walka to kolejne stado Arrancarów, kolejny brzydszy i mniej oryginalny od poprzedniego.
Z biegiem akcji coraz bardziej zanika rola pustych, którzy początkowo byli głównym zmartwieniem Ichigo, a wzmaga się natężenie super potworów. Trochę to niepokojące. A co jeśli po Arrancarach pojawi się coś nowego? (Oby nie!)
[Odpowiedz]
07 maja, 2009 o 18:51:07
Zgadzam sie z Funymiką, kiedyś walczyło sie z pustymi i to one były największymi przeciwnikami, kiedy jeszcze gillian był super bossem nie do pokonania. A teraz to exterminacja gillianów i arancarów idzie taśmowo, troche z tym przesadzili. Nie mniej jednak, wracając do odcinka, to wg. mnie był super. Walka Kiry z Aviramą była naprawde dobra i bardziej dynamiczna niż w mandze, gdzie to poprostu przejrzałem te kilka stron bez żadnych rewelacji. Wygląda na to że fani Bleacha mogą świętować bo anime wróciło do formy i znów prezentuje wysoki poziom jak kiedyś. Już nie moge sie doczekać jak pokażą Hisagiego wymiatającego na shikai
[Odpowiedz]
09 maja, 2009 o 22:23:55
to ci powiem ze po arancarach aizen znajdzie vasto lorde i to bedzie problem:D
[Odpowiedz]
09 maja, 2009 o 23:00:17
Ale Aizen ma Vasto Lorde, powiedział to kiedyś w rozmowie z Ginem (ale to już zależy od tłumaczenia, ja się trzymam tego bo mam je i w mojej wersji mangi i w anime). Pytanie czy jacyś Vasto Lorde są w Espadzie czy też są póki co ukryci.
[Odpowiedz]