Bleach 224
Matsumoto jest poniewierana przez Fraccionki Harribel gdy nagle z pomocą przychodzi jej Hinamori. Porucznik piątego oddziału daje bardzo ładny popis swych umiejętności jednak jej przeciwniczki odpowiadają w bardzo intrygujący sposób…
Matsumoto toczyła ciężki bój z trzema Fraccionkami Harribel – Apache, Sun-Sun i Milą-Rose. W innym miejscu swą walkę kontynuowali Kyouraku i Stark, który wreszcie, choć niechętnie, postanowił pomachać swoim mieczem. Wróćmy jednak do Matsumoto, która dostawała tęgie lanie w nierównej walce przeciwko trzem przeciwniczkom. Jedna z nich, Apache, chciała wycofać się z walki by zwiększyć szanse pani porucznik jednak ta nie chciała jej na pozwolić. Niestety nie udało jej się nic zdziałać i doznałaby zapewne sporego szwanku na zdrowiu gdyby nie pomoc przybyłej nagle Hinamori. Dziewczyna stwierdziła że czuje się już lepiej i jest gotowa walczyć przeciwko zdrajcy Soul Society, kapitanowi Aizenowi. Właśnie, kapitanowi… Najpierw jednak do spółki z Matsumoto musiała rozprawić się z trzema Arrancarkami, które przypuściły zmasowany atak i nagle… zatrzymały się w miejscu. Okazało się, że Hinamori przygotowała bardzo dobrze pomyślaną pułapkę, do której wykonania użyła aż trzech kidou. Roztoczyła „sieć” hadou nr 12 – Fushibi łącząc ją z hadou nr 31 – Shukkahou a wszystko ukryła za pomocą bakudou nr 26 – Kyakko całość wysadzając ostatecznie razem ze schwytanymi muchami swoim mieczem – Tobiume. Kyouraku, widząc co się dzieje, także chciał zacząć walczyć na poważnie. Stark zażądał więc, by kapitan ósmego oddziału wyciągnął swój drugi miecz, co ten po krótkiej rozmowie rzeczywiście zrobił. Wszystkiemu przyglądali się Fraccionka Starka, Lilynette, oraz Ukitake. Dziewczyna chciała walczyć z białowłosym kapitanem jednak ten nie chciał na to przystać widząc w niej jedynie dziecko. Tymczasem z obłoków dymu przed Matsumoto i Hinamori wyłoniły się ich przeciwniczki uwalniając przy tym swoje miecze. Apache Ciervę, Mila-Rose Leonę a Sun-Sun Anacondę. W nowych formach (szczerze mówiąc przeciętnie się prezentujących) stały się oczywiście o wiele potężniejsze jednak postanowiły zastosować jeszcze drastyczniejsze środki. Łącząc swe siły stworzyły przedziwnego stwora.
Jest! Jest! Wreszcie jest! A kto? Hinamori oczywiście! … Jasne że żartuję, chodzi mi rzecz jasna o pana potwora z ostatniej sceny tego epizodu. Ale o nim więcej za tydzień więc zajmijmy się innymi rzeczami. Wróćmy więc może do wspomnianej Hinamori. Trzeba przyznać, że naczelna dewota Bleacha wejście miała iście wybuchowe a za genialne połączenie trzech zaklęć należą się jej brawa. Ciekawa była też reakcja Aizena na jej przybycie. Nawiasem mówiąc, panu złemu chyba spodobało się robienie za kiełbaskę nad ogniskiem. Ile ona zamierza tam jeszcze siedzieć? No mniejsza, wracajmy do odcinka. Kolejną rzeczą jest najciekawszy, moim zdaniem, ze wszystkich toczących się aktualnie w sztucznej Karakurze pojedynków czyli ten Kyouraku i Starka. Widać, że panowie powoli zaczynają się rozkręcać. No cóż, to nawet lepiej że się hamują. Najpierw musimy zjeść przystawki a dopiero później zacznie się prawdziwa uczta w postaci walk z pierwszą trójką Espady, której dwoje członków póki co się rozgrzewa a trzeci dopiero co wstał z krzesła. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że walki z Espadami będą się prezentować tak dobrze jak pojedynek Hisagiego i Findora. A skoro już o Hisagim mowa to tym razem właśnie on i jego Kazeshini, w asyście Renjiego, są bohaterami przewodnika po mieczach. Na koniec muszę jeszcze wytknąć temu epizodowi jedną wielką wadę. Niestety cenzura znowu zadziałała przez co tworzenie pokemona Fraccionek Harribel wygląda w anime zgoła inaczej niż w mandze. W mandze Apache, Mila-Rose i Sun-Sun urywają sobie po jednej ręce, z których tworzy się ich stworek. W anime strzelają z rąk jakimiś promieniami. Ech, okrutny świecie. I to by było na tyle, teraz tylko trzeba przeżyć tydzień męki w oczekiwaniu na kolejny epizod gdzie do akcji wkroczy nasze śliczne monstrum. Będzie się działo!
















17 czerwca, 2009 o 14:39:58
Cóż, kolejna bestia, kolejne super ataki i coraz więcej kiczu w potworkach wymyślanych przez Kubo. Chyba kończą mu się pomysły, albo próbuje zadziwić nowymi ultraulepszonymi monsterami.
O ile 3 laseczki od Haribel przed transformacją wyglądają ładnie i każda w jakiś sposób przypomina zwierzę, do którego jest nawiązanie gdy zmieniają swoje formy (tj. lew, anakonda i coś jakby jeleń) to po uwolnieniu mieczy przypominają mi o tym mamucie z poprzednich pojedynków. Zabawa w Pokemony w wieku osiemnastu lat jakoś mnie nie bawi (eh… chyba robię się za stara na Bleacha).
Te ciągłe przejścia z jednego pojedynku na drugi są męczące i niestety obniżają ogólny poziom walk. POjedynki nie są zbyt dynamiczne, a rozwlekanie ich wyniku do kilku odcinków później jest wręcz nieznośne (mowa głównie o pojedynkach z Espadami), nigdy wcześniej chyba czegoś takiego nie było, ale niestety okazało się mało trafne.
Wejście Hinamori z punktu widzenia oglądających tylko anime i nie czytających mangi musiało być niezłym zaskoczeniem, dla mnie w mandze było to naprawdę ciekawe zaskoczenie. Fajnie, że w Bleachu są osoby, które nie są do końca złe, ale też nie tak zupełnie dobre, a każdy ma jakąś swoją ciemną stronę i słabostkę (no może Ichigo ma ich aż za dużo).
>Teraz akcja znowu będzie się wlekła, więc czekam na nowy chapter mangi (może WRESZCIE pokażą vizardów, chociaż na pewno nie w najbliższym rozdziale).
No to sobie ponarzekałam ^_^
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 15:45:38
Funymika, właśnie myślałem jak to wszystko opisać co widziałem, ale ty trafiłaś w samo sedno sprawy, nie będe już się rozwlekał szczerze mówiąc nie ma już za wiele ciekawych rzeczy w anime Bleacha. Od walki do walki, sama fabuła w tym miejscu jest źle rozegrana, kogo obchodzą niektóe walki, można dać tylko jej same urywki.
O ile taki stan rzeczy jest całkiem znośny w mandze, to w anime poziom odbioru elementów składowych ep’a przez widza stawia wyższą poprzeczkę. Anime oglądam se juz dla zabicia czasu (którego mam – szlag – za dużo). Jedyne dobre w tym odcinku to było przynudzanie Starka i Kyoraku i powrót mojej ulubionej Hinamori
Co do mangi to sie przyznaje też że już od miesięcy czekam aż wkroczą vizardzi. Poczekamy – warto. Cierpliwości, cierpliwości….
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 17:37:46
Racja że uwolnione formy Fraccionek Harribel wyglądają słabo. Sun-Sun jako wąż jeszcze uchodzi ale Mila-Rose wygląda jak jakaś przesadzona amazonka a Apache… od pasa w górę nie jest źle ale nogi ma okropne. Głównie dlatego, że przydałoby się jej coś w miejsce majtek ponieważ tak jak jest wygląda okropnie. No może jeszcze kolor futra jest głupi. Może i pasuje do jelenia ale wolałbym żeby była biała, myślę że dużo lepiej by wyglądała. Ogólnie czasem goście od anime strasznie słabą kolorystykę stosują.
Walki… jedne gorsze drugie lepsze. Teraz pojawił się stwór, na którego bardzo czekałem bo dzięki niemu wreszcie zrobi się ciekawiej. Ogólnie kiedy już skończą się walki z Fraccionami i akcja skupi się na Espadzie będzie lepiej. Przynajmniej w mandze jest, nie wiem jak w anime sobie z tym poradzą…
A Kyouraku i Stark wymiatają ^^ I Ukitake! Jego nie można nie uwielbiać, gość jest boski ^^
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 17:55:06
Nom, ci dwaj kolesie są świetni, jeszcze Urahara
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 18:11:43
Taa, Urahara rulez ^^ Ileż bym dał żeby zobaczyć walkę Urahara & Hirako Vs. Aizen. Oj to by było piękne. Mam nadzieję że się jej doczekam bo myślę że to akurat dość prawdopodobna wizja.
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 19:53:50
Hirako!!! Nie ważne kiedy i gdzie się pojawi, na pewno będzie to warte obejrzenia.
Właściwie prawie wszystkie postacie Bleacha są fajne, nawet te złe (a może raczej zwłaszcza te złe). Bohaterowie są dość realistyczni jak na shounen, dobrze rozbudowani, a ich decyzje (np. w walkach) pasują do ich charakterów. Postacie są naprawdę mocnym punktem serii i dlatego czasami szkoda, że są „wpakowywani” w tak beznamiętne walki i sytuacje.
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 19:59:27
„Matsumoto jest poniewierana przez Fraccionki Harribel gry nagle z pomocą…” -> gdy
Nie to, że coś ale jest trafił się mały bład
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 20:09:57
ty pedancie xD
Ano, Hirako też kozak. Ze złych to najlepszy jest jak dal mnie Ichimaru – świetny jest
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 20:12:35
dzięki Wyczes już poprawione
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 22:43:54
mały offtop, ale czy ktoś może coś wie na temat miecza Yoruichi? ani w anime, ani w mandze jeszcze nie zauważyłem żeby jakiś miała.
[Odpowiedz]
17 czerwca, 2009 o 23:28:51
Bo jeszcze nie pokazali i chyba nie śpieszy im się z tym, zresztą ona pewnie jak Soi Fon nie koniecznie chce/lubi/potrzebuje z niego korzystać. Takie kotki wolą walczyć wręcz :>
[Odpowiedz]
18 czerwca, 2009 o 01:14:05
Dzięki Wyczes za wytknięcie błędu i Tobie Zse za korektę pod moją nieobecność ^^
Tak jak mówi Funymika Yoruichi jest typem wojownika, który woli walczyć wręcz. Miecz z pewnością ma bo w końcu wszyscy w Gotei 13 mają, tyle że go nie używa. Przynajmniej jak na razie.
I zgadzam się co do postaci, są bardzo fajnie zrobione i dobre i złe. Oprócz Inóły, ona jest wybitnie daremną postacią. A ze złych to Aizen rula a tuż przy nim Gin ^^ Za to Tousena nie lubię. I racja z Hirako, byle się pojawił a już sam będzie wiedział najlepiej jak dać świetne szoł ^^
[Odpowiedz]
18 czerwca, 2009 o 20:34:42
hym ja jakoś lubiłem Aizena bardziej jako „dobrego” kolesia. Tousen? zgoda – nic specjalnego. A z espady to ja lubię chyba najbardziej Starka i Grimmjowa, dziadek i Zommari mnie tylko wkurzają
[Odpowiedz]
18 czerwca, 2009 o 21:45:08
Aizena ja właśnie wolę jako złego bossa. W sumie, jak się zastanowić, to chyba mój ulubiony główny zły boss ever ^^ Gość jest pro i wszystko mi się w nim podoba ^^ Ale chciałbym zobaczyć jak zostaje zabity z ręki Hirako :3
Z Espady najbardziej lubię Grimmjowa, zdecydowanie. Może to i sztampowe ale nic nie poradzę, jest świetny. Na drugim miejscu mam Nnoitrę, też był super. Dalej Stark choć jeszcze go dobrze nie znam. Następny byłby Szayel, różowy szaleniec ma coś ciekawego w sobie ^^ Kolejna miała być Harribel ale ostatnio mnie ogromnie wkurza więc jest miejsce zajmuje aktualnie Ulquiorra a dopiero za nim Harri. Dalej byliby chyba Barragan, Aaroniero, Yammi i na szarym końcu Zommari, który jest imo jedną z najgorszych postaci z Bleacha, nie cierpię tego typa. Z jednej strony fajnie że go Byak ubił i to pięknie ubił ale z drugiej szkoda mi trochę że mój ulubieniec takiego leszcza musiał zdejmować, szkoda jego miecza żeby się czymś takim brudził
[Odpowiedz]