VN:F [1.7.2_963]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.5/5 (4 głosów)
K-ON! 13
26 cze 19:25:25
Kategoria: K-ON! | Napisane przez Kazio

snapshot20090626181216snapshot20090626181238snapshot20090626181809

W ten jakże mroźny dzień Yui wchodzi do pokoju klubowego, trzęsąc się z zimna. Zastaje w środku resztę dziewczyn, którym jakoś nie bardzo dopisuje humor. Najwyraźniej niska temperatura nikomu nie sprzyja. Yui próbuje pograć trochę na swojej gitarze, ale zdrętwiałe palce odmawiają posłuszeństwa. Niestety z pomocą nie przychodzą jej też rękawiczki, w których niestety nie da się grać. I co tu robić, jeśli jest tak zimno? Yui wpada na pomysł, by uszykować jedzenie w niedzielę i zaprosić soje koleżanki. Jednak każda z nich ma akurat coś innego do robienia tego dnia.

Staram się dojść do tego, co miało na celu puszczanie tego dodatkowego epka, ale jakoś nic nie przychodzi mi do głowy. Czy był to ukłon w stronę fanów, czy zwykły kaprys twórców? W poprzednim epku wszystko, jako tako się skończyło, więc po co dorzucać coś nowego? Gdyby wypuścili to jako OVA, to przynajmniej coś by sobie zarobili a tak, to nawet nie wiele kasy pewnie z tego było. Jednak generalnie odcinek okazał się lepszy niż przypuszczałem. Twórcy mogli go wstawić za jakiś jeden ze środka serii i byłoby to lepiej.

Ten epizod skupiał się na każdej bohaterce z osobna, co wyszło bardzo na plus. Wreszcie wszystkie dziewczyny miały swoje 5 minut. Chyba nigdzie w serii Mugi i Azusa nie były tak dobrze przedstawione jak właśnie w tym odcinku (przynajmniej ja miałem takie wrażenie). Mugi o dziwo poszła do pracy w Max Burgerze. Rodzice mają kasy jak lodu, tymczasem ona chciała się usamodzielnić. Zabawnie się patrzyło jak stawia pierwsze kroki w tej branży, ale jakoś dawała sobie radę. Tymczasem Azusa wzięła pod opiekę kotka swojej koleżanki, co okazało się trudniejszym zadaniem niż myślała. Biedna wpadła w panikę, gdy Azu-nyan #2 zaczął się krztusić, ale całe szczęście wszystko skończyło się bez większych problemów. Generalnie odcinek był bardzo urozmaicony, choć też troszkę się dłużył. Takie pokazywanie codziennego życia może jednak być zbyt normalne i zanudzić widza. Jednak mi się podobało i żałuje, że w serii nie było więcej takich epków.

Podsumowanie serii:

Zanim jeszcze zacząłem oglądać K-ON!, to spodziewałem się bardzo dobrej serii ze świetną muzyką. Serii, która po raz kolejny udowodni, że KyoAni jest jednym z lepszych japońskich studiów. Tak jak na początku K-ON! całkowicie spełniał moje oczekiwania, tak z każdym kolejnym odcinkiem robiło się coraz gorzej. Ilość moe, które mogłem przyswoić szybko przekroczyła dopuszczalny limit. Niestety na samym moe nie da się zrobić serii. Musi dochodzić do tego jakaś konkretna fabuła i wątki. Niby seria opowiadała o klubie muzyczny, ale więcej było tam czegokolwiek innego niż samego klubu i muzyki. Gdyby faktycznie skupić się na jakichś konkretnych wątkach, do których moe byłoby jedynie dodatkiem, to seria znacznie by na tym zyskała. Jednak im dalej w las tym więcej schematów i mało ciekawych wydarzeń. Całe szczęście muzyka i koncerty były całkiem przyzwoite. Mimo iż muzyczka w tle, która wyszła na OST była trochę słaba, to śpiewane kawałki wypadły super. Pewnie jeszcze długo będę słuchał Fuwa Fuwa Time i Don’t say ‘lazy’.

Ogólnie K-ON! jest udanym anime, ale do doskonałości wiele mu brakuje. Według mnie nawet nie sięga do pięt Lucky Starowi, ale nie przeszkadzało to w przyjemnym oglądaniu. Jeśli ktoś zapyta mnie o serię z dużą ilością moe, to bez wahania polecę mu K-ON!, ale jednocześnie powiem, by nie spodziewał się wiele więcej po tym anime.

8 odpowiedzi dla “K-ON! 13” RSS icon

  1. Nie oglądałem jeszcze 2 ostatnich epków ale nawiązując do sytuacji z wstawianiem ostatniego epka troch na „siłę” powołam się na pewien tytuł. Chodzi o anime „Final Approach” . To anime ma właśnie taki 13 odcinek – który psuje zakończenie. Mam nadzieję, że w K-ON! zakończenie wypadnie lepiej.

    [Odpowiedz]

  2. Ten odcinek był dziwny. Nie, nie był zły, był po prostu inny. Z jednej strony to dobrze – nie dostaliśmy powtórki świąt, albo innych schematów. Z drugiej jednak po okołu 25 minut oglądania ja z tego odcinka pamiętam zaledwie kilka rzeczy, często było nudno i panował jakiś dziwny klimat (a już zwłaszcza w pierwszej połowie, druga lepsza). Reasumując – przeciętny. To co mi się podobało to poświęcenie czasu Azusie oraz Mugi-chan. Widać, że Azusa nigdy nie miała kota xD Oczywiście Mio była kawaii zwłaszcza na drugim screenie :) Ona jest po prostu cudowna, kocham ją!
    Ekhem. Ogólnie seria była lekka i chyba tak naprawdę nie podobał mi się z 1, może 2 odcinku. Wiedziałam, że to nie będzie nic niezwykłego, ale mimo to człowiek wciąż ma maleńką nadzieję. Minusy to powtarzające się schematy (a już to powtórne lato mnie wkurzyło) oraz odcinek 11, za mało muzyki, za mało ćwiczeń itp. Plusy to fajne postacie, które naprawdę trudno było nie lubić (wiem, nawet Yui polubiłam, a przecież jej nie cierpiałam) Plusy to Mio, Mio, MIO xD To będzie moja druga ulubiona postać kobieca (zaraz po Kyou z Clannada) Nieliczne koncerty były ciekawe, pomysł z teledyskiem oryginalny. Ogólnie dałabym naciąganą czwórkę. Ale do serii powrócę, gdy będę miała doła, bo z pewnością rozwesela zwłaszcza pierwsza połowa.

    [Odpowiedz]

  3. No powiedzmy ten odcinek był lepszy niż dwa poprzednie. I uważam że tak powinna być zakończona ta seria. Czyli bez jakiegoś szczególnego zakończenia. Wprowadzanie troszkę poważniejszej fabuły w K-On uważam za zły pomysł producentów. Oryginalny twórca tego pomysłu nigdy nie doprowadził do sytuacji jak w ep10. A cały Festiwal w ep11 był przedstawiony całkowicie inaczej gdzie Azu-nyan dała taką ripostę po zagranym koncercie, że można by się było pośmiać. No ale cóż uważam że Kyoto Animation na siłę próbuje wstawić jakieś zakończenie historii, ale zmieniając za dużo sami wpakowują się w kłopoty.

    Lucky Star jest doskonałym anime w swojej kategorii, czyli parodii.
    K-On idzie ścieżka Komedii nastawionej na Moe. Ale zamiast trzymać się swojego nurtu to zaczyna nam się dziwnie rozgałęziać.

    [Odpowiedz]

  4. chyba najgorszy ze wszystkich odcinków

    [Odpowiedz]

  5. K-On! okazał się małym rozczarowaniem. Na początku nie oczekiwałam nic specjalnego, ale pierwsze odcinki wywołały u mnie chrapkę na coś na miarę Beck, Azumanga czy Haruhi. Jednak z każdym odcinkiem blask świeżości jakie wprowadził K-On! blakł, zostawiając na koniec przeciętną szkolną serię bez fabuły.

    Wystawiłabym 8/10, ale głównie ze względu na grafikę (fajne przejścia między scenami, przyjemny dla oka projekt postaci) i muzyczkę (niezbyt zachwycającą ale oddającą klimat anime).
    Nawet pisząc moją opinię nie wiem na czym się skupić bo to, co najważniejsze czyli fabuła nie istnieje, a bohaterki są tak moe, że prawie nie mają osobowości.

    Niestety początkowy huk wokół K-On okazał się tylko cichym szmerem, bo gdyby nie elementy estetyczne nie pozostaje w nim nic co mogłoby zaciekawić.

    [Odpowiedz]

  6. Nie oglądałem Haruhi ale nawet po pierwszych epkach nie przyszłoby mi do głowy porównywać K-ONa z Azumangą a już tym bardziej z Beckiem (skąd taki zestaw w ogóle? Co ma Beck do Azumangi?). Owszem, Azumanga to też komedia ale inny jej rodzaj. A Beck to w ogóle inny gatunek, inny poziom, inna liga.

    [Odpowiedz]

  7. Chill. Czy ja powiedziałam, że są podobne? Nie. Po prostu zawierają elementy, które sprawiały, że oglądając K-On! właśnie te tytuły przychodziły mi na myśl (Beck – wątek zespołu, raczej rzadko pojawiający się w anime, więc skojarzenie nasuwa się samo; Azumanga – szkolna komedia o życiu grupki dziewczątek; Haruhi – podobny projekt postaci, wystarczy porównać Yui/Umi i Haruhi). I wcale nie porównuję tych tytułów (bo i po co?) tylko miałam nadzieję, że K-On! będzie udaną hydrą, zawierającą po trochu z każdego z tych anime.

    [Odpowiedz]

  8. No właśnie apropo Becka to jest to czego zabrakło najbardziej w K-ONie (nie licząc dobrze prowadzonej fabuły i ciekawych postaci…). Miał być zespół i muzyka a wyszło co wyszło. Mam nauczkę żeby więcej nie dać się nabierać moe serią, które próbują udawać że chcą opowidać o czymś ciekawym.

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.

Jeśli chcesz mieć swój własny awatar na stronie, zarejestruj się w portalu Gravatar.