Bleach 225
Na scenę wkracza nowy przeciwnik. Czym jest Allon, jak bardzo jest potężny i za co go kochamy? Czas na rzeź!
Lilynette nie zrezygnowała ze swego postanowienia o walce z Ukitake. Niestety mała Arrancarka nie była w stanie niczego zdziałać w walce z kapitanem trzynastego oddziału, który nawet jej cero bez najmniejszego wysiłku odbił gołą dłonią. Czas jednak powrócić do walki Matsumoto i Hinamori z Apache, Sun-Sun i Milą-Rose. Trzy Fraccionki Harribel połączyły swe siły by stworzyć przedziwnie wyglądającego stwora imieniem Allon. Wkrótce przypuścił on atak za swój pierwszy cel obierając Matsumoto. Pani porucznik chciała się obronić lecz zanim zdążyła uwolnić shikai Allon ciężko ją ranił. Hinamori uratowała ją przed upadkiem na ziemię jednak w chwilę później sama ledwie żyła, także po tylko jednym ciosie potwora. Na pomoc przybyli nagle Kira i Hisagi. Kira zabrał obie ranne by je wyleczyć a Hisagi stanął do walki. Początkowo myślał że udało mu się znaleźć słaby punkt Allona jednak wkrótce także i on dotkliwie przekonał się o jego potędze. Wtedy Allon zaczął pokazywać swoje prawdziwie oblicze, jeszcze bardziej przerażające niż wcześniej. Gdy chciał pożreć Hisagiego od tyłu zaszedł go Iba próbując ataku z zaskoczenia. Nic z tego jednak nie wyszło a porucznik siódmego oddziału wpadł prosto w cero potwora. Allon kroczył teraz w stronę Kiry zajmującego się Matsumoto i Hinamori. Gdy wydawało się że już nie ma nadziei na scenę wkroczył sam Yamamoto.
Uch, nieźle się tym razem z Bleachem spóźniłem. Sorki, sorki. No, część oficjalną mamy za sobą czas więc przyjrzeć się bliżej temu odcinkowi. Pozwolę sobie na wstępie wyrazić swoje uczucia względem wydarzeń z tego epizodu dwoma słowami. Hell yeah! Gdy ciągłe zwycięstwa Shinigamich zaczynały już nudzić nagle zjawiła się bestia, która sprezentowała nam piękne show. Dzięki ci Allonie, dzięki ci wielkie. Rozbicie w mgnieniu oka czterech poruczników robi wrażenie. Do tego wszystkich pokonywał w bardzo fajny, brutalny sposób. Jedyne czego mi wciąż brakuje to jakiejś śmierci po stronie dobrych. No cóż, może któryś z rannych dokona wkrótce żywota. Oby. Póki co trzeba się cieszyć z tej małej rzezi nawet jeśli jest beztrupia. No i z tego, że wreszcie zobaczymy w akcji Yamamoto. Plusem epka jest też bez wątpienia Ukitake, który tworzy całkiem zabawną parę z Lilynette i pokazuje co to znaczy pierwsza liga. Ten kapitan powinien dostać potężniejszego przeciwnika zwłaszcza że podczas gdy on musi się użerać z dzieckiem taki Hitsugaya, który jest bez wątpienia dużo słabszy od niego, walczy z Espadą z pierwszej trójki. No cóż, zobaczymy jak będzie dalej. Teraz minusy. Apache, Sun-Sun i Mila-Rose są już poważnie irytujące. Te ich ciągłe kłótnie i wymądrzanie się robi się nudne i denerwujące. Drugim, najważniejszym minusem, jest oczywiście cenzura. Widząc tydzień temu narodziny Allona (także ocenzurowane) wiedziałem że ten epizod będzie mocno wygładzony w porównaniu z mangą. Inaczej być nie mogło. W sumie jednak muszę przyznać, że myślałem że będzie gorzej, tak więc nie narzekam. Kończąc pozostaje mi rzec jedno. Jeśli oglądasz tylko anime Bleacha a chcesz mocnych wrażeń, koniecznie sięgnij po mangę. Tam walka z Allonem jest jeszcze brutalniejsza i naprawdę krwawa. Zwłaszcza w przypadku Matsumoto.
















28 czerwca, 2009 o 20:38:25
Wszystko fajnie, opis ciekawy, tylko jeden błąd się wkradł – Ukitake jest kapitanem 13 a nie 12 Dywizji ;]
[Odpowiedz]
28 czerwca, 2009 o 22:30:27
O_o Jeny, sam w siebie nie wierzę jak mogłem się tak walnąć. Nigdy mi się nie mylą oddziały, musiałem mieć jakąś zaćmę ^^’ Dzięki wielkie za wyłapanie tego byka, już poprawiłem.
[Odpowiedz]
29 czerwca, 2009 o 01:29:58
oglądanie bleach’a wywołuje u mnie coraz więcej emocji tyle że tych negatywnych w przeciwieństwie do mangi, wkurza nie wie czy tylko mnie nierówny poziom kreski (gdyby wszystko było tak jak w odc. w którym walczył hisagi to by było genialnie), nie mówiąc już o kolorach arrancarów, zniosłem mamuta i tego wieloryba ale to co zrobiono z fraccionami halibel no to po prostu porażka, brak tylko asha rzucającego pokeballem, do tego ta cenzura, kompletnie psuje klimat (scena w której allon wyrywa matsumoto spory kawał mięcha w mandze wyglądała epicko), chyba sobie na jakiś czas odpuszczę anime i pozostane jedynie przy lekturze mangi, bo coś mi mówi że zbliżają się kolejne filery (i to długie bo jeszcze troche a fabuła będzie równo z mangą)
[Odpowiedz]
29 czerwca, 2009 o 01:47:00
No to chyba nie podlega najmniejszej dyskusji że manga jest dużo lepsza od anime. Gdyby tak jak mówisz wszystkie epy wyglądały jak ten z Hisagim i Findorem to ja bym się ślinił z radochy ale niestety to kosztuje a Pierrot najwyraźniej nie może lub nie chce sobie na to pozwolić. Chociaż jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby Studio, które robi min. Bleacha i Naruto czyli chyba dwa z trzech najpopularniejszych, emitowanych aktualnie shounenów, miałoby narzekać na problemy z kasą. Wracając do anime Bleacha to aktualnie jest ono dla mnie raczej dodatkiem do mangi. Niestety ciągłe przedłużanie, fillery, cenzura i zachwiania formy dają tej serii mocno po tyłku. Kiedyś, kiedy oglądałem tylko anime, wywoływało u mnie mnóstwo emocji. Doleciałem wtedy na gazie od pierwszego epa aż gdzieś do środka fillera z Lurichiyo bo tam akurat była seria. Sięgnąłem po mangę no i teraz to ona gra pierwsze skrzypce. No ale anime wciąż bardzo lubię. Może tylko nie ma aż takiego czaru jak dawniej. Pierwsza dwa i pół sezonu jest boskie a potem zaczyna się fillerowanie i przedłużanie. Niestety.
[Odpowiedz]
29 czerwca, 2009 o 13:27:24
Heheheh no tak odpowiedni nagłówek
A przydała by się śmierć kogoś z gotei 13, troche tak głupio że tłuką sie i tłuką ale i tak zawsze shinigami wygrywają. Zapomnieli chyba o tym co mówili że Vasto Lorde przewyższa mocą nawet kapitana
Właśnie, co do ostatniego komenta to u mnie jest strasznie podobnie. Zacząłem od anime i naprawde się cholernie dobrze to oglądało, zdechło wszystko na Lurichio ( śmierć x/ ) i potem zacząłęm czytać mange. Obecnie anime też jest dla mnie dodatkiem. A właśnie szulinio, wiem że cenzura wkurza jak diabli ale z drugiej strony popatrz se na naruto z polskim dubbingiem co puszczają w tv – to jest czarna rozpacz i rzeźnia. Z Bleachem nie jest jeszcze AŻ tak źle
[Odpowiedz]
29 czerwca, 2009 o 22:18:58
Czemu zapomnieli że Vasto Lorde przewyższają mocą kapitanów? Jesteś pewien że widziałeś w akcji chociaż jednego Vasto Lorde? Że w Espadzie jest choć jeden? Bo ja nie. Nawet skłaniałbym się do stwierdzenia, że w Espadzie Vastosów nie ma. Jestem raczej cichym zwolennikiem teorii, że Vasto Lorde to jakaś oddzielna grupa, którą Aizen trzyma w rękawie na później. Espada na Gotei 13, Vasto Lorde na Oddział 0.
[Odpowiedz]