O mnie
W sumie już dość dawno chciałem zamieścić na stronie coś innego niż nowinki i opisy odcinków. Chciałem stworzyć mały dział, w którym wstawiałbym swoje spostrzeżenia na różne tematy związanymi ze światem mangi i anime. Jednak do tej pory nie miałem zbytnio czasu, by za coś takiego się zabrać. Tymczasem przyszły wakacje, więc myślę, że wreszcie nadeszła pora. W zamyśle mam już kilka tematów, które chciałbym rozwinąć, ale najpierw wypadałoby napisać coś, co powinienem napisać na samym początku istnienia tej strony. Może mało was to obchodzi, a może jesteście ciekawi, kim jest założyciel Anime-Chronicle. Tak czy siak wypada wreszcie napisać coś o sobie. Nie będzie to jednak moja autobiografia, ale kilka słów o mnie i moim hobby.
Jak pewnie większość z polskich fanów M&A oglądałem w telewizji kreskówki nie będąc świadomy skąd to w ogóle pochodzi i w sumie nie bardzo mnie to wtedy obchodziło, bo przecież byłem jeszcze dzieckiem. Jednak w tym czasie wiele japońskich tytułów zrobiło straszną furorę w naszym kraju i na całym świecie. Jaka było moje pierwsze obejrzane anime? Pewnie Pszczółka Maja albo Muminki, jednak moje serce podbiły takie hity jak Czarodziejka z Księżyca (Sailor Moon), Dragon Ball czy Magiczni Wojownicy (Slayers). Było to coś co znacznie wybijało ponad resztę animacji lecących w telewizji. I to nie tylko ja byłem zauroczony tymi tytułami, bo w całej Polsce zrobiło się głośno na ich temat. Wtedy wciąż jeszcze nie wiedziałem co to „anime”, ale dało się już w Polsce zaobserwować wzrost zainteresowania tym tematem. Ile to ja miałem lat, gdy kupiłem pierwszy numer Kawaii? Czasopismo, które było wielkim krokiem na polskim rynku M&A. Jak mnie pamięć nie myli to właśnie dzięki temu magazynowi poznałem definicję terminu „manga” i „anime”. Telewizja też nie zostawała w tyle. Świętej pamięci kanał RTL 7 puszczał świetne tytuły jak: wspomniany Dragon Ball, Magiczni Wojownicy (Slayers), Wojowniczki z Krainy Marzeń (Magic Knight Rayearth), czy Rycerze Zodiaku (Saint Seiya). Do tego dochodzi jeszcze powszechnie dostępny Polsat, który emitował: Czarodziejka z Księżyca (Sailor Moon), Beyblade, no i (muszę to powiedzieć) Pokémon. Nie było nic przyjemniejszego niż mały seans zaraz po szkole. Wbiegało się do domu, rzucało torbę byle gdzie i zaraz siadało przed telewizorem, żeby tylko nie przegapić nowego odcinka Dragon Balla. Nie ważne, że potem i tak oglądało się powtórki, ważne, że można było mile spędzić czas. I właśnie to spędzanie czasu szybko przerodziło się w moje hobby.
I wtedy nadeszła epoka Internetu. Sam przez długi czas nie miałem połączenia, ale od czego są koledzy? Dzięki kumplom moja kolekcja powoli wzrastała. W moje łapki zaczęły wpadać serie takie jak: Neon Genesis Evangelion, Metropolis, czy GTO. W sumie to dzięki nim dowiedziałem się, że w sieci można znaleźć anime, a nawet są ludzie, którzy je tłumaczą. Wtedy chyba po raz pierwszy usłyszałem japoński głos w oglądanej serii. Trochę to dziwne było, bo przecież w telewizji zwykle emitowane były z włoskim, czy francuskim dubbingiem i polskim lektorem. Szybko jednak dało się przyzwyczaić, tymczasem gorzej było z napisami. Teraz to nawet istnieją polskie grupy fansubberskie. Kiedyś albo oglądało się rawy i nic nie rozumiało z tego co mówią (choć czasem nawet to nie przeszkadzało), albo jak się udało znaleźć, to oglądało się z angielskimi napisami. Choć wtedy mój poziom angielskiego nie był najlepszy i często wciskałem spacje, by przetłumaczyć ze słownikiem to, co jest napisane na ekranie. Jednak wreszcie nastał ten pamiętny dzień, kiedy pod mój komputer podpiąłem kabel ze stałym łączem i nastał rozkwit mojego hobby.
Nastał czas oglądania wszystkiego, co popadnie, ale szybko wyrobiłem sobie gust i zacząłem omijać pewne gatunki. Generalnie, jeśli ktoś mi poleci anime, staram się dać mu szanse nie zważając na to, o czym ono jest. Jednak raczej nie przepadam za seriami sportowymi, yuri, yaoi i tymi, co mają za zadanie jedynie wyłudzić kasę od widza na przeróżnych gadżetach. Do tego dochodzi też przedział wiekowy, dla którego kierowana jest seria. Przyznam szczerze, że kiedyś oglądałem pokemony (zresztą kto nie oglądał jak był mały?), ale teraz ze względu na mój wiek, nie tknąłbym tego. Natomiast upodobałem sobie serie typu:
-Mecha (Neon Genesis Evangelion, Code Geass, Tengen Toppa Gurren Lagann)
-Dramat/Romans (ef – a tale of melodies, Air, Kanon 2006)
-Komedia (Lucky Star, Special A, Ouran High School Host Club)
-Shounen (Dragon Ball, Bleach, Naruto)
-Fantasy (Slayers, Shakugan no Shana, Fate/Stay Night)
-Horror/Psychologiczne (Higurashi no Naku Koro ni, Elfen Lied, Serial Experiments Lain)
-Dobre ecchi też nie zaszkodzi (Zero no Tsukaima, Onegai Teacher)
Przez długi czas oglądałem anime, które już wyszło w całości, ale jakoś dwa lata temu zabrałem się za oglądanie nowości i rozpoczęło się czekanie z tygodnia na tydzień za nowym epizodem. Wiele osób nie przepada za oglądaniem w ten sposób i woli urządzić sobie maratonki łykając serię w kilka dni. W sumie też uważałem to za lepszy sposób, ale gdy zaczęli emitować kontynuację anime, które już widziałem, to jakoś się przemogłem. Teraz to czekanie nawet mi nie przeszkadza, bo niemal codziennie mam jakiś nowy odcinek. Nie znaczy to jednak, że przestałem oglądać starsze serie, bo mimo sporej ilości anime jakie już widziałem, to jeszcze znajdą się tytuły po które powinienem sięgnąć.
Poza anime zacząłem się interesować także mangą, ale jakoś nie przemawia ona do mnie tak jak ruchomy obraz (o tym jednak będę pisał przy okazji innego wpisu). Oczywiście Internet umożliwił mi też znalezienie różnych for, blogów i stron o tematyce M&A. Dzięki temu poznałem ludzi z całej Polski, z którymi mogę pogadać o moim hobby. Z drugiej strony raczej nie mam rozeznania w fandomie, bo nigdy nie przykładałem do niego dużej wagi. Jednak wizyty na anime.com.pl i słuchanie tamtejszych audycji, co nieco rozjaśniły mi ten temat. Miałem także okazję odwiedzić dwa polskie konwenty (stali bywalcy pewnie teraz się ze mnie śmieją
), ale mam jeszcze zamiar zawitać na kilku i to może nawet w tym roku. Więc jak coś, to możecie mnie szukać
.
Miało być kilka słów a wyszło całkiem przydługawo, dlatego chyba już skończę, żeby was więcej nie przynudzać. Mam nadzieje jednak, że spodobają się wam przyszłe artykuły. Na tapetę wezmę chyba fansubbing, albo adaptacje.





28 czerwca, 2009 o 23:21:50
po przeczytaniu tekstu (swoją drogą fajnego) zaraz uruchomił mi się tryb wspomnień – też należę do tego pokolenia które fascynowało się db, sailor moon itp, w zasadzie jak czytałem to miałem wrażenie jakbym czytał o sobie, z tym że póki co jestem osamotniony w bojach
[Odpowiedz]
28 czerwca, 2009 o 23:23:00
No Kazio, to teraz mnie zaskoczyłeś tym tekstem ^^ Ale pirat z Ciebie ostry, o ściąganiu kilo tekstu a w oryginale to nic nie masz? ^^
Jeśli można to poprawię troszkę Twoje wspomnienia ^^ Pisałeś że chyba dopiero oglądając anime z internetu oglądałeś z japońskimi głosami. Otóż nie. Wiedząc że oglądałeś serie z RTL7 przypomnę tylko, że jedynie Dragon Ball, Saint Seiya i najpewniej też Dr. Slump mieliśmy po francusku. Slayersi,
Soul Hunter, Yaiba, MKR i nawet Dragon Ball GT leciały po japońsku z tym że oczywiście z polskim lektorem. Zawsze mnie to irytowało że prawdziwego Dragon Balla mieliśmy z Francji a z Japonii akurat tą marną podróbkę. No ale lepszy rydz niż nic ^^
A Pokemonów nie ma się co wstydzić. Dobra, gdybyś oglądał nowe serie to byś musiał się wstydzić xD Ale pierwsza generacja kiedy było ich jeszcze 151 jest spoko ^^ A gry są boskie, nie ma to jak spędzić kilka godzin na łapaniu i trenowaniu poków ^^
[Odpowiedz]
28 czerwca, 2009 o 23:29:34
Ani razu dosłownie nie napisałem, że ściągam anime z Internetu, ale każdy wie jaka jest prawda.
Co do tego dubbingu, to możesz mieć racje. Było to dawno i dobrze nie pamiętam
.
[Odpowiedz]
28 czerwca, 2009 o 23:50:48
tak Pokemony rulez xD
[Odpowiedz]
29 czerwca, 2009 o 19:52:00
Hehehe, no prosze wreszcie się ktoś rozpisał o sobie
. Taa, mimo że od niedawna rozwijam moją wiedzę co do anime i mangi, co jest dobre a co nie, to też zaczynałem, jak byłem w pdst. od sailora, slayersów i pokemonów (gier też). O taa nie ma to jak satysfakcja jak Twój Alakazam na 50 lvl rozwali jakiegoś mocarza
[Odpowiedz]
29 czerwca, 2009 o 20:48:19
Ja nie lubiłam Sailor Moon i Dragonballa xD Sailorek był za dziewczęcy, a Dragon za bardzo chmm… męski? W moje gusta trafiły pokemony oraz digimony(no i muminki ^_^)
Ale zawsze czegoś mi brakowało, zawsze doszukiwałam się romansu, którego tam nie było. Zupełnie przypadkiem obejrzałam Boku wa imouto su i to mi się bardzo spodobało, mimo, iż jak to teraz oglądam, to wiem, że dalekie jest od ideału
Potem obejrzałam z dwie serie i koniec. Anime nie ruszyłam przez dwa lata. Bum mojego entuzjazmu spowodowała płyta Ouran wydana po polsku – zainteresowała mnie, kupiłam i zakochałam się w anime na całego
Ach, a to dopiero półtora roku temu… Zaraz, czemu piszę o sobie?!
Fajnym pomysłem byłyby takie notki sporządzane przez każdego członka redakcji strony. No, ale założyciel rzecz jasna ma pierwszeństwo.
Notka fajna. Miło było się dowiedzieć czegoś nowego
[Odpowiedz]
29 czerwca, 2009 o 22:27:33
Barnik, Alakazam na 50? Pfff ja to się mogę pochwalić że Charizarda miałem na 100 lvl ^^ I zaznaczam że choć grałem na emulatorze to nie uzywałem żadnych czitów, nawet gry przez emu nie sejwowałem, tylko przez samą grę ^^ Ale potem przypadkiem sobie sejwa skasowałem T_T
Kate, nie wiem czy szyscy pójdą za przykładem Kazia z takimo notkami ale ja na pewno. Niedługo powinienem pokazać swój park jurajski ^^
[Odpowiedz]
30 czerwca, 2009 o 10:16:36
widze że skromność dino xD
ja na pewno się nie rozpisze jak Kazio Oo xD
[Odpowiedz]
30 czerwca, 2009 o 12:48:43
No ba, skromność to moje czwarte imię. Zaraz po „genialny” i „boski” ^^
[Odpowiedz]
30 czerwca, 2009 o 17:40:20
A ja chętnie poczytam jakieś artykuły jestem za.
Swoją deogą nikt nie wspomniał Polonia1 która chyba była
prekursorem w wyświetlaniu anime w Polsce
Chwile wspomnień ^^
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 12:41:02
Nawet nie czytałam, co napisałeś Kaziu, ale chciałam pochwalić nowy wygląd strony i uznałam ten post za najodpowiedniejszy (a czemu by nie:P). Jest nieco prostszy niż poprzedni, ale obrazek tej laski jest naprawdę fajny, kolory też dobrze dobrane:P piękna beżowomiodowa barwa przypominająca piasek i dobrze dobrane pomarańczowe wstawki. Szkoda mi tylko tych kwiatków (mogłyby być muszelki, czy coś ^^).
[Odpowiedz]