Bleach 226
Yamamoto postanowił rozruszać kości. I rozruszał. I to jak! Inni też się nieźle tym razem ruszają. I to jak! I mamy walkę Ichigo z Ulquiorrą. I to jaką! I numerki Espady. I to jakie! I w ogóle dobry to odcinek, oj dobry. I to jak!
Yamamoto wkroczył na scenę raniąc kroczącego w stronę Kiry, Matsumoto i Hinamori Allona. Potwór najwyraźniej potrzebował chwili by zorientować się cóż też się stało ale gdy chwila ta wreszcie minęła wpadł w ogromny szał, zaczął wydzielać ogromne pokłady reiatsu i nienaturalnie się rozrastać. Na nic się to jednak zdało gdyż Yamamoto jednym cięciem przepołowił jego olbrzymie ciało. Gdy jedna z połówek Allona wstała i rzuciła się na kapitana ten odpowiedział ogniem spalając najpierw Allona a potem także Apache, Milę-Rose i Sun-Sun. Kiedy Harribel wyczuła co stało się z jej podwładnymi wpadła w gniew i pokazała Hitsugai swój numer w rankingu Espady a także swą pozostałość maski. Okazało się, że przypisany jest jej numer trzy. Zaraz po tym rzuciła się na Hitsugayę, który nawet po uwolnieniu bankai nie miał szans na reakcję. Kyouraku widząc co się dzieje przeszedł na temat numerów Espady twierdząc, że wolałby żeby Starrk miał numer dwa. Wtedy również i on pokazał swój numer, wytatuowaną na dłoni czarną jedynkę. Nadszedł czas aby pierwsza trójka Espady naprawdę pokazała na co ją stać. Akcja przeniosła się jednak nagle do Hueco Mundo, gdzie Chad i Renji tłukli się z tabunami Hollowów a Rukia stanęła do walki z Rudobonem. Tymczasem Ichigo walczył już z Ulquiorrą a akcja zaczęła nabierać tempa. Atak za atakiem! Dramatyzm! Emocje! Iiiiiiii… będzie filler.
Wiem, że nadejście fillera w najbliższym czasie było sprawą oczywistą, ale gdy jest on wciskany tuż po takim odcinku naprawdę trudno się nie zdenerwować. No nic, skupmy się na tym co jest teraz. A co jest? Jest po prostu super. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że w tym sezonie jedynie odcinek z walką Hisagiego i Findora prezentował wyższy poziom wykonania niż ten. Kreska jest ładna, animacja porządna i nawet przeciągania nie było za dużo, jedynie początkowa scena z Oomaedą taka wciśnięta niewiadomo po co no i to dziwne trzaskanie się po klacie w wykonaniu Allona trwało ździebko przydługawo. No ale mniejsza o to bo to żadne dramaty. Kolejnym plusem są tu walki, które też wyszły bardzo fajnie. Popis Yamamoto powala. Ten staruszek jest jary jak mało kto w tej serii i dziś pokazał co znaczą tysiące lat treningu i zbierania doświadczenia. Wprawdzie jestem wdzięczny Allonowi za zrównanie z ziemią kilku Shinigamich jednak jeszcze bardziej jestem wdzięczny Yamamoto za ten piękny pokaz. Również Fraccionki Harribel załatwił wybuchowo. Krótka scena walki Harribel i Hitsugai ładnie wygląda a kawałek starcia Ichigo i Ulquiorry jest boski. No po prostu brawa za ten odcinek, Pierroty się przyłożyły. Do tego poznaliśmy numerki pierwszych Espad a mnie szczególnie cieszy to, że mój faworyt okazał się mieć pierwsze miejsce. Trochę tylko szkoda że Harribel została ocenzurowana przez co ma zbyt dużo hollowowych wstawek na piersiach ale tego wręcz trzeba było się spodziewać skoro nawet jej ubranie było ocenzurowane. Za to narzekać nie można na jej maskę. Spośród wszystkich Arrancarów to właśnie jej maseczka podoba mi się najbardziej. Sprawia wrażenie prawdziwie groźnej i potężnej. Wracając jeszcze do sprawy cenzury to bardzo zaskoczyło mnie to, ile krwi lało się z Allona i tym bardziej to, jak bardzo twórcy odcinka eksploatowali ten widok. Do tego nie bali się pokazać grillowanych Arrancarek dogorywających w gruzach. Chyba ktoś w Pierrocie ogląda nowego FMA i zobaczył że można robić krwawe shouneny. Tak więc to kolejny plus. Jedyne minusiki jakie mogę przyznać temu odcinkowi to po pierwsze to, że właściwa akcja zaczęła się dopiero po ponad sześciu minutach a po drugie to, że muzyka przy pokazywaniu numerków Espady mogłaby być trochę lepiej dobrana. Jednak o pierwszej z tych rzeczy szybko się zapomina oglądając odcinek a druga nie jest jakoś bardzo rażąca. Poza tym osobiście przyznaję jeszcze jeden wielki plus temu epizodowi. Jaki? Otóż wreszcie po tak długiej przerwie na scenę wróciła pewna czarnowłosa Shinigami z białym mieczem. Jestem bardziej niż zadowolony. To co najlepsze w Bleachu znowu cieszy swą obecnością. Teraz pozostaje sprawa fillera. No cóż, chyba wszyscy wiemy na jak wysokim poziomie stoją zapychacze w Bleachu. Zwłaszcza te długie gdzie twórcy anime muszą się sami powysilać żeby wymyślić w miarę składną fabułę rozciągniętą na ok. 26 albo i więcej odcinków. Cóż, miejmy nadzieję, że nie będzie jednak tak źle i tendencja spadkowa zostanie przerwana. No przecież gorzej niż z Lurichiyo (brrr) być nie może prawda? No właśnie. I tym pozytywnym akcentem proponuję wreszcie skończyć. Tylko na koniec jeszcze jedna rzecz. Czy w zapowiedzi następnego odcinka jest Aizen w swoim przebraniu Clarka Kenta?! Ciekaw jestem o co tu biega.
















01 lipca, 2009 o 17:01:48
Ale bzdury. A film tez durny. Straciłem 10 minut życie na te bezsensowne obrazki.
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 17:58:18
Eeee… czy tylko ja jakoś nie bardzo rozumiem? Czaję bzdury ale obrazki? I film? Jaki film? O_o
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 20:46:04
hyhyhy ^^ jaki film?
Co do ten tego… to anime bleach powraca na dobrą drogę i efekty i wogule patrząc po tym jak zrobiona jest walka ulka. To co będzie w lustach.
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 22:23:29
Jeśli cała walka wyglądałby tak jak ten fragment tutaj to Bleach by zownił wszystko. Ale nie ma szans na taki luksus, nie wierzę w to.
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 22:45:34
Trochę zaskoczył mnie twój komentarz do tego epka Dino. Ja oglądając to bałam się, że zaraz zasnę, albo te żarówiaste, beznadziejnie dobrane kolory wypalą mi oczy. Cały odcinek wypadł tak słabo, że aż ciężko wyznaczyć konkretne wady. Porównywanie go z epem, gdy walczył Hisagi niechybnie skazałoby na klęskę dzisiejszy odcinek.
Możliwe, że moja niska ocena i rozczarowanie wywołane są tym, że przeczytałam najnowszy chapter mangi. Pokaż ▼
W tym momencie mam gdzieś ciut badziewiaste anime i przerzucam się na mangę, pozostawiając pokemonowate stwory, kiczowatą kolorystykę, słabą ścieżkę dźwiękową i źle poprowadzoną akcję.
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 22:46:06
Spoiler nie działa ^^
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 22:54:00
U mnie jakoś działa.
[Odpowiedz]
01 lipca, 2009 o 23:15:00
Widać czasem inaczej na Bleacha patrzymy choć zwykle się chyba do tej pory zgadzaliśmy ^^ Mi się epek podobał. Nie porównuję go do tamtego z Hisagim i Findorem, mówię tylko, że jest to jak dla mnie drugi najlepszy epek tego sezonu po tamtym właśnie. Popis Yamamoto mi się bardzo podobał. Chwila walki Harribel i Hitska wyglądała fajnie. Pokazali numerki Espady chociaż tu akurat mogliby większe emocje zbudować, nie wyszło tak dobrze jak chciałem. Ale najbardziej podobała mi się akcja już w Hueco Mundo. Fajnie było zobaczyć znowu Renjiego i Chada a przede wszystkim bosko zobaczyć wreszcie Rukię :3 No i najważniejsze (poza Rukią ^^) czyli ten kawałek walki Ichigo z Ulquiorrą. Narysowane jest to świetnie, animacja jest uber, muzykę im wypasioną puścili i zrobili z tej krótkiej chwili totalny epic. Jedyne co mnie drażniło to Inoue z tym swoim „Kurosaki-kun”. I już nie dlatego że to Inoue tylko chodzi mi o to, że ona chyba nic innego nie ma w słowniku jak tylko to ciągłe „Kurosaki-kun”. Niech se tam stoi, niech se gada, ale czy nie mogłaby powiedzieć choć raz czegoś innego, bardziej złożonego?
A mangi mi tu proszę nie spoilować. Wiem że to trudne bo sam mało nie zrobiłem oczami dziury w monitorze a szczęką w klawie czytając najnowszy rozdział ale powstrzymajmy się oki?
[Odpowiedz]
02 lipca, 2009 o 09:23:23
Następne odcinki to fillery :/ a w mandze Pokaż ▼
wrrr.. To studio uwielbia wkurzać fanów.
[Odpowiedz]