Umi Monogatari: Anata ga Ite Kureta Koto
Odcinek jakoś nie zaskoczył mnie w żaden sposób. Dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem. Spokojna opowieść o dwójce dziewczyn pochodzących z morza, które po odnalezieniu pierścionka, postanawiają wynurzyć się na powierzchnie i oddać go właścicielce. Niestety jak dla mnie było troszkę zbyt spokojnie. Odcinek jakby się dłużył i cały czas przedstawiał to samo. Dopiero pod koniec zaczęło się robić trochę ciekawiej, gdy Urin otworzyła ten grobowiec i wypuściła jakąś złą moc. Jednak miałem wrażenie, że było to trochę naciągane.
Na pewno do gustu przypadła mi specyficzna postać Kanon, która nie raz w tym odcinku ukazała swój temperament. Dopiero co rzucił ją chłopak, więc chyba nie ma się co dziwić. Przyjemnie patrzyło się na te humorystyczne scenki, w których zmieniała się grafika postaci. Całkiem nieźle umilały one oglądanie tego odcinka, choć nie były one wybitnie śmieszne. Ogólnie, jeśli chodzi o sprawy techniczne, to seria prezentuje się całkiem nieźle. Nie jest to mistrzostwo z dziedziny animacji i grafiki, ale jakoś nie razi żadnymi niedociągnięciami. Jak dla mnie jest to taki standard w dzisiejszych seriach. Wspomnieć muszę jeszcze o openingu, który ma bardzo fajny utworek w tle. Na pewno będę chciał usłyszeć go w pełnej wersji. Ending natomiast nie zachwycił mnie pod względem muzycznym, ale wizualnym. Podobało mi się, że zrobili z niego małą historyjkę, w której Urin i Marin oglądają Małą Syrenkę.
Aoi Hana
Pod względem grafiki i animacji odcinek wypadł bardzo przyzwoicie. Widać, że włożono sporo pracy w rysunek, który rzeczywiście robi wrażenie. Pod względem wizualnym seria wypada dużo lepiej niż tytuł wyżej. Natomiast jeśli chodzi o muzykę, to jest już trochę gorzej. W tle leciało kilka przyjemnych, nastrojowych utworków, ale opening i ending nie są niczym szczególnym.
Co do fabuły, jest nic innego jak seria yuri, więc ja nie znalazłem w niej nic godnego uwagi. Niestety nie trawie tego gatunku, dlatego na pewno nie będę dalej tego oglądał. Dla fanów zaś, będzie to zapewne bardzo smakowity kąsek, któremu się nie oprą.
Umineko no Naku Koro ni
Wiedziałem, że seria będzie na pewno jedną z lepszych pozycji tego lata, ale to co zobaczyłem znacznie przerosło moje oczekiwania. Odcinek był po prostu boski. Do tego oglądałem go jakoś o 2:00, więc wrażenia były niesamowite. Nie raz po moim ciele przeszedł lekki dreszczyk. Zresztą, co tu się dziwić jeśli opowieść jest stworzona przez tych samych ludzi, co zrobili Higurasi no naku koro ni. Miło było zobaczyć coś, co nie skupia się na cyckach i fanserwisie, ale rzeczywiście ma za zadanie opowiedzieć ciekawą, mroczną i pełną emocji historię. Dlatego niestety osoby oglądające anime tylko w ramach relaksu, z pewnością nie sięgną po ten tytuł.
Świetna historia musi mieć oczywiście należytą oprawę i jak na razie w tym przypadku to się sprawdza. Kreska, grafika i animacja są bardzo ładne. Jakoś ciężko znaleźć mi jakieś wizualne niedociągnięcia. Jeśli chodzi o muzykę, to opening zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Nutka jest idealnie wpasowana w klimat tego anime. Dynamiczna, z udziałem chóru i orkiestry symfonicznej, oraz bardzo ładnym wokalem. Jednak ending raczej nie wzbudził mojego zainteresowania.
Ogólnie seria jest według mnie hitem tego sezonu, dlatego najprawdopodobniej będzie opisywana na stronie. Jeśli nie przeze mnie to, na pewno przez któregoś z redaktorów.






















04 lipca, 2009 o 14:30:24
z tych 3 anime obejrzałem jedynie umineko, ten tytuł ma wielki potencjał, jak dla mnie fabuła zapowiada się znacznie ciekawiej od higurashi, już na starcie opening mnie powalił, graficznie również wszystko wygląda nieźle, duży plus należy się też za bohaterów (szczególnie za złowieszczego dziadka, zboczonego butlera i matke lejącą córke), jak dla mnie to anime to pewniak
[Odpowiedz]
04 lipca, 2009 o 16:53:08
Patrząc przez pryzmat 1 odcinka, Umineko jest tym co chciałem otrzymać po tych miesiącach oczekiwania. Niewątpliwie jest to jeden z asów letniego sezonu 2009. Jest dobre pod względem animacji, muzyka jest klimatyczna, tylko czekać na kolejne odcinki i oglądać jak potoczy się sytuacja zamożnej rodziny uwięzionej na wyspie przez szalejący sztorm.
Aoi Hana odpada u mnie w przedbiegach nawet mimo bardzo dobrego wykonania. Nie wiem czy byłbym w stanie przetrawić shoujo ai.
Umi Monogatari na pewno obejrzę, ale póki co czekam jeszcze na jakiś inne relek. Bo no-name suby, które są de facto od Ayako jakoś do mnie nie przemawiają.
[Odpowiedz]