VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 5.0/5 (8 głosów)
Kategoria: Sengoku Basara | Napisane przez Dino 6 komentarzy

snapshot20090706142408snapshot20090706142447snapshot20090706142510

Are you ready, guys?! Put the guns on! Czas na rozpierduchę!!!

snapshot20090706142557snapshot20090706142614snapshot20090706142646snapshot20090706142657snapshot20090706142709snapshot20090706142722snapshot20090706142908snapshot20090706142944snapshot20090706143024snapshot20090706143107snapshot20090706143157snapshot20090706143217snapshot20090706143315snapshot20090706143330snapshot20090706143348snapshot20090706143431snapshot20090706143531snapshot20090706143601snapshot20090706143730snapshot20090706143741snapshot20090706143807snapshot20090706143827snapshot20090706144002snapshot20090706144115snapshot20090706144144snapshot20090706144214snapshot20090706144343snapshot20090706144423snapshot20090706144646snapshot20090706144713

Date i Yukimura jechali na czele swej armii by wreszcie dotrzeć do Zamku Azuchi. W owym zamku Nouhime chciała zabić Oichi jednak ta w ostatniej chwili została uratowana dzięki… technice Zadan z „Shikabane Hime”? Cóż, można i tak. Tymczasem Kojuuro walczył z Mitsuhide, który zasłonił się ciałem Moriego myśląc, że jego przeciwnik nie zaatakuje dziecka. Kojuuro jednak ku jego zaskoczeniu przypuścił atak, który okazał się być decydującym. Prawe Oko Smoka nie tylko uratował zakładnika ale także pokonał zdradzieckiego Mitsuhide pozostawiając go po tym na pożarcie płomieniom. Niestety sam Smok nie był w tak dobrej sytuacji jak jego Oko. Jego rana ponownie dawała o sobie znać a do tego wraz ze swą armią musiał jeszcze sforsować mury zamku Nobunagi. Nagle z dość specyficzną pomocą przyszli mu jednak przywódcy innych klanów, wysadzając mury. Date i Yukimura mogli wreszcie ruszyć wprost ku ostatecznej walce z Nobunagą. Zjawili się przy nim w chwili, gdy zastrzelił swoją siostrę. Oichi umarła z uśmiechem na twarzy widząc na koniec twarz Datego, któremu była wdzięczna za to, co zrobił dla Nagamasy. Nadszedł wreszcie czas na wielkie starcie Datego i Yukimury z Nobunagą. Jak można było się spodziewać Nobunaga był bardzo potężnym przeciwnikiem. Gdy chciał już wykończyć Datego na scenę ponownie wkroczył Tadakatsu, pomagając naszym bohaterom. Niestety zginął on z ręki Nobunagi, którego ludzie byli w tym czasie pokonywani przez zjednoczone siły wielu armii, wśród których znajdował się między innymi Keiji. Wreszcie Nobunaga miał zakończyć walkę. Date i Yukimura musieli postawić wszystko na jeden ostateczny atak, który okazał się skuteczny. Dwaj wojownicy pokonali Odę a cały kraj wrócił do normy. Poszczególne armie ponownie mogły skupić się na swej walce o władzę. W tym także w pełni zdrowi Takeda i Kenshin a także palący się do walki Sanada Yukimura i Date Masamune.

No to się działo. Naprawdę wiele się działo. A ze statku strzelało działo. I ogólnie fajerwerków było tu co niemiara. Walki, wybuchy, wejścia kolejnych postaci. W tym odcinku pojawili się chyba wszyscy wciąż żywi bohaterowie serii. A niektórzy z nich nie są już tacy żywi po jego zakończeniu. Tyle że prawie tylko ci źli. Dobrych jakoś niewiele rusza od czasu śmierci Nagamasy a potem Ieyasu. Nawet Tadakatsu, który został wybuchnięty kilka odcinków temu, lata sobie dookoła z dziurą w brzuchu jakby nigdy nic. Zginęła jednak Oichi. Cóż, trochę się zawiodłem bo myślałem że jednak koniec końców odegra jakąś rolę w pokonaniu Nobunagi ale niestety nic z tego. Ze złych postaci adres na bardziej przyziemny zmienić muszą natomiast Nouhime, zabita przez wspomnianą już technikę Zadan, Mitsuhide, na którym Kojuuro w pewnym momencie sprawdził działanie swojego bleachowego shikai, oraz oczywiście Nobunaga. Ciekawe, czy ten ostatni naprawdę ostatecznie zginął. Jakoś nie jestem całkowicie co do tego przekonany. Wracając do Mitsuhide przyznać muszę, że miał niezłą scenę śmierci. Pokonany przez Kojuuro, który nawiasem mówiąc jest uber pro, i wyjący z rozkoszy w płomieniach. Szaleńcem był i jak szaleniec zginął. Poza odejściami postaci mamy tu także wejścia. Zjawiło się kilku nowych bohaterów a wśród nich także nasz dobry znajomy Keiji ze swoją małpką, siostrą i jej chłopakiem. Ogólnie nawałnica twarzyczek w tym odcinku jest potężna i z pewnością zwiastuje nam trochę drugi sezon. Najważniejsze są tu jednak trzy osoby, które toczyły zacięty bój ponad głowami reszty. Nie spodziewałem się, że Datemu przypomni o sobie jego rana. Ciekawe jak by się to potoczyło gdyby się to nie stało. Stało się jednak i moment gdy Nobunaga chciał wyłupać Smokowi drugie oko wyglądał niezbyt wesoło. Ogólnie jednak i Date i Yukimura dzielnie stawiali czoła potężnemu przeciwnikowi a ich ostatni atak był mega epicki. Do tego narysowany był pięknie, zwłaszcza ten widok z wysoka i zbliżenia na wrzeszczące twarze obu wojowników pikujących w dół. No po prostu miodzio. I wreszcie, koniec końców, w bardzo realistycznej Japonii zapanował swego rodzaju spokój. Wprawdzie armie wciąż będą ze sobą wojowały ale przynajmniej nie mają żadnych demonicznych królów za plecami i mogą się skupić na swojej prywatnej sieczce. Ciekawe tylko na jak dlugo. Drugi sezon bowiem jak już wcześniej pisałem zapowiedziany jest na 2010 rok, do tego w styczniu tego samego roku pojawi się ostatni odcinek pierwszego sezonu. Możemy więc liczyć na kolejne emocjonujące walki, szaleństwo i wrzeszczącego in engrish Smoka z przepaską na oku. I na, miejmy nadzieję, wielki pojedynek Datego i Yukimury, na który chyba wszyscy czekamy.

A teraz małe podsumowanko całości. Wprawdzie ostatni odcinek dopiero się pojawi jednak dopiero w przyszłym roku a do tego na dobrą sprawę nawet niewiadomo cóż to będzie. A więc po tych dwunastych epizodach stwierdzam, że Sengoku Basara to moim zdaniem naprawdę świetne anime. Chwaliłem je bardzo pisząc Pierwsze Wrażenie z pierwszego odcinka i bardzo się cieszę, że równie mocno mogę je chwalić gdy, chwilowo, dobiegło końca. Podoba mi się w nim absolutnie wszystko, od postaci, przez grafikę, na muzyce kończąc. Opening z tańczącymi samurajami wdarł mi się w pamięć już na dobre, podobnie zresztą jak zagrzewające do walki okrzyki Datego. Graficznie jest to jedna z lepszych serii jakie widziałem i nie sposób znaleźć tu jakieś słabe punkty. Muzyka czasami naprawdę zapiera dech i bardzo polecam zaopatrzyć się w oba soundtracki do serii. Fabuła jest raczej prosta ale miło się ogląda kolejne wydarzenia szczególnie mając przed oczami tak fajne postacie jak badassowy Date, honorowy Yukimura, genialny Kojuuro czy też psychopatyczny Mitsuhide. Do tego główny czarny charakter mówi głosem ojca paladyna Alexandra Andersena popijając sake z ludzkich czaszek… Hell yeah!!! Nie potrafię nie uwielbiać tego anime. Jedynym minusem jaki mogę mu wytknąć jest to, że nie było aż tak pokręcone i świrowate jak zapowiadały to dwa pierwsze odcinki. Niemniej jednak mimo pewnego spoważnienia wciąż bardzo mi się podobało. I tak jak pisałem przy okazji pierwszego odcinka – jeśli ktoś szuka szalonej serii, świetnych walk i ma gdzieś realizm, Sengoku Basara to strzał w dziesiątkę. Ze wszystkich serii kończącego się sezonu ta podobała i podoba mi się najbardziej, wyłączając z wyliczanki jedynie Dragon Balla i FMA gdyż nie są to do końca nowe tytuły a raczej nowe ich odsłony i patrzę na nie trochę inaczej. Jeśli więc ktoś nie oglądał Basary a czyta to podsumowanie by sprawdzić czy warto, a wiem, że niektórzy tak robią, powiadam – WARTO!

Sengoku Basara 12 (Koniec), 5.0 out of 5 based on 8 ratings

6 odpowiedzi dla “Sengoku Basara 12 (Koniec)” RSS icon

  1. Wydaje mi się że tą serie lepiej by się łykało w maratonie, niż oglądania na bieżąco. Tak jak Dino wspomniał najlepsze odcinki to są pierwsze dwa i czekając cały czas na taką same zabawę dla której zaczęło się oglądać tą serie w końcu przychodzi lekki zawód bo nie dostaliśmy takiego jak było na początku.
    Ale trzeba przyznać że seria jest naprawdę ładną. Animacja stoi na bardzo wysokim poziomie, a zmiany animacji w rysowaniu w trakcie walk naprawdę genialne. Dźwięk tak jak animacja w niczym nie ustępuje, a wręcz idealnie idzie w parze.

    Cała seria kończy się naprawdę fajnie, czyli tak jak się zaczęła. A jak się przypomni co nasi bohaterowie wyprawiali w pierwszych epach. To na twarzy pojawia się złowieszczy uśmieszek Dantego

    Zdrawiam

    [Odpowiedz]

  2. Jakoś ciężko było mi ocenić tą serię. Grafika, muzyka to bądź, co bądź nie wszystko. Niby klimat, bohaterowie i te szaleńcze pojedynki bardzo mi odpowiadały, ale ta nędzna fabuła i zalanie widzów nazwami poszczególnych miejsc, bohaterów, prowincji i całego tego bełkotu jakoś obniżyły całokształt. Gdyby nie te nazwy moja ocena pewnie byłaby wyższa. Czasami lepiej postawić na pewną prostotę. Skoro autorzy nie namęczyli się za bardzo nad scenariuszem to po co wciskać coś co miało chyba teoretycznie podwyższyć wartości serii.
    Mimo tego Sengoku Basarę oglądało mi się naprawdę dobrze, a Datego zdążyłam naprawdę polubić. Zmartwiły mnie trochę wieści o 2 części (co tu niby dalej męczyć?!), ale może okaże się lepsza. Liczę, że tym razem pójdzie to w trochę innym kierunku, skupionym raczej na czystej rozrywce, a nie wrzucaniu dodatkowych bzdur, które tylko psują całość.
    Całości daję 7/10

    [Odpowiedz]

  3. Hm, ja myślę że materiał na część drugą jak najbardziej jest. Wprawdzie Nobunagę pokonaliśmy ale wciąż trwa walka o władzę między klanami. Podczas ostatecznej bitwy w tym odcinku wpadli nowi bohaterowie, którzy pewnie będą mieli swe role w drugiej serii. No i wciąż jest możliwość na walkę Datego i Yukimury ^^ Poza tym nie zdziwię się, jeśli Nobunaga lub coś podobnego do niego się tam pojawi.
    Jeśli już przychodzi do oceniania, o czym wcześniej zapomniałem, ode mnie Sengoku Basara dostaje 9/10 ^^

    [Odpowiedz]

  4. Fuck yeah! Fuck yeah i jeszcze raz Fuck Yeah!!! Dawno nie oglądałem serii z taką pasją, takim duchem i takim szaleństwem!! Caałkowita racja Dankana – obejrzałem wszystko w 2 dni. Już nie mogę się wprost doczekać drugiej serii,

    ARE YOU READY GUYS?!?!

    [Odpowiedz]

  5. Panie Dino, ja się panu autentycznie oświadczę, bo to, żeś pan opisał tego animca, a mua to przeczytała, to jest istny cud i po prostu pana za to uwielbiam. Tu nic dodać, nic ująć się nie da – to majstersztyk, jaki raz na dekadę się pojawia, nie częściej.
    Aleś mnie pan tym Akirą Ishidą zabił na miejscu. Słucham, słucham i nie słyszę (to jest – słyszę, ale gdybym nie sprawdziła, że to rzeczywiście on przez myśl mi by nawet nie przeszło). Dyć to jakoś skandal – mój Xell-chan w takiej roli. Nie no, ja protestuję normalnie. Akira się nadaje na postacie jakieś mroczne, demoniczne, jakichś terrorystów, a nie takietakie…
    Co nie zmienia faktu, że i tak pana uwielbiam.

    [Odpowiedz]

    @Niofo, A tak nawiasikiem mówiąc, to chyba nie pod tym artykułem co trzeba komentarz, ale jakoś tak się zakręciłam. Generalnie dotyczy on całych obu części.

    [Odpowiedz]