Canaan
Szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem co napisać o tym anime. Z pewnością pierwszy odcinek jest obiecujący ale trudno powiedzieć o co w tej serii chodzi bo… bo właściwie po pierwszym epizodzie nie mam pojęcia o co w niej chodzi. Mamy kilka różnych postaci, które oglądamy na zmianę przez cały odcinek. Jakiś dziennikarz i jego koleżanka, jakaś pojmana przez wojsko przywódczyni grupy terrorystycznej czy czegoś w tym stylu, jakaś goła i wesoła sekretarka i jeszcze kilka innych osób. Najważniejsza jednak wydaje się być śliczna, bardzo śliczna, tytułowa Canaan, która najwidoczniej jest jakoś zaznajomiona z połową obsady. Gdy widzimy ją po raz pierwszy strzela sobie z dachu do baloników. Potem jednak kończy się zabawa a zaczynają się emocje. Wszyscy ci ludzie są na jakimś festiwalu, któremu towarzyszą bardzo dziwnie wyglądające trupy. W końcu dochodzi tam do strzelaniny jak się patrzy, a główną rolę w niej odgrywa właśnie Canaan. Jak pisałem wcześniej, nie mam póki co zbytniego pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Zdaje się, że ten pierwszy epek to coś w rodzaju wprowadzenia a na jakieś wyjaśnienia dopiero przyjdzie czas. W każdym razie myślę, że będzie ciekawie.
Teraz kilka słów o stronie technicznej. Graficznie Canaan prezentuje się świetnie. Kreska jest bardzo ładna i bardzo miło się to ogląda. Animacja też jest super i ogólnie nie ma czego tutaj zarzucić. Opening jest fajny ale nie jest też niczym specjalnym co bym bardzo wspominał. Ending to uspokajacz, ale ładny. Co do muzyki w samym odcinku… prawdę mówiąc jakoś nie zwróciłem na nią uwagi więc podejrzewam że nie jest niczym wielkim bo kiedy muzyka naprawdę mi się podoba przykładam do niej dużo uwagi. Ogólnie pierwszy epek jest dobry choć pod prawie każdym względem ta seria wciąż pozostaje dla mnie małym znakiem zapytania. Jednak to tylko bardziej skłania mnie do dalszego oglądania. Jestem pewien, że będzie warto.
Needless
Od razu to powiem. Nie liczyłem w tym przypadku na genialną serię, nad którą trzeba rozmyślać. Liczyłem na fajną akcję i lekką zabawę. I to dostałem. O czym jest seria? Cóż, jesteśmy w powojennej przyszłości. Gdzieś pod Tokyo znajduje się strefa zwana Czarnym Punktem, w której żyją sobie istoty zwane Needless. Z pozoru są to zwykli ludzie jednak posiadają przeróżniaste moce, są bardzo silni i zwykły człowiek może ich zabić jedynie strzelając im w głowy. Naszym głównym bohaterem jest chłopiec imieniem Cruz, który ucieka ze swoją siostrą przed złowrogą maszyną. Niestety maszyna zabija siostrę Cruza i zabiłaby też i jego jednak na pomoc przybył mu Blade. Blade to wielki facet z klatą jak kaloryfer, noszący fikuśne, czarne wdzianko, biegający z biblią i krzyżami, nazywany księdzem i posiadający jeden z najfajniejszych, jeśli nie najfajniejszy, szaleńczy uśmiech w historii. Ogólnie ta postać strasznie mi się podoba z wyglądu. Mogę jedynie snuć podejrzenia, że został zaprojektowany przez sześciolatka będącego pod wpływem jakichś prochów. Ewentualnie dużej ilości cukru. I chyba dlatego jest taki fajny. Szczerze mówiąc pan Blade jest po tym pierwszym epku najważniejszą dla mnie częścią tego anime. Nie tylko fajnie wygląda ale też podoba mi się jego charakter. Aha, oczywiście nasz ksiądz też jest Needlessem a jego umiejętnością jest uczenie się ataków przeciwnika. Poza tym w naszej grupce są jeszcze dwie postacie. Naukowiec Gido i niebiesko włosa idiotka Eve, która potrafi się transformować. Oczywiście mamy też super złą organizację, która zbiera śmiertelne żniwo, w tym także siostrę Cruza. Mamy też walkę z Needlessem należącym do tej organizacji. Wszystko jest póki co niezbyt odkrywcze i podejrzewam że nigdy nie będzie ale mi się podoba.
Teraz technikalia. Zaczynamy od naprawdę fajnego openingu. Muzyka w opie jest super, video też mi się podoba, zwłaszcza jeden moment z przybliżeniem na uśmieszek Blade’a. Świetnie tam wygląda (przypomina mi tam trochę Kaminę z Gurren Laganna O_o macie to na pierwszym screenie). Ending… powiem tak. Jeśli jesteś homofobem/nie lubisz yuri/nie lubisz słodkich moe/nie lubisz zboczuchowych wersji atomówek, przewiń ending nawet na niego nie patrząc. W sumie mi tam te pieszczące się panienki nie przeszkadzają jednak wolałbym żeby ending bardziej pasował do tego, co widziałem w samym anime. No chyba że w drugim odcinku Blade, Cruz i pozostali wyjadą na wakacje a reszta anime będzie opowiadała o miłosnych przygodach trzech młodocianych lesbijek. Kreska w anime mi się podoba. Pisałem o fikuśnym ubranku Blade’a i muszę powiedzieć, że większość postaci ma bardzo zmyślne i przesadzone ciuszki. Do tego co bardziej badassowe postacie w całości są mocno przesadzone i przerysowane. I to wszystko też mi się podoba. Kreska jest wyrazista, może trochę dziecinna ale przy tym ostra i miła dla oka. Co do muzyki to tak jak w Canaanie jakoś nic nie wpadło mi zbytnio w ucho. Może po paru epach się osłucham w tych dźwiękach. Podsumowując, to anime to niezbyt wymagająca, tak mi się przynajmniej na tą chwilę zdaje, historia pełna akcji i żartów. Z pewnością sobie jej nie odpuszczę.
Umineko no Naku Koro ni
No więc mamy starszego pana, który ma przed sobą trzy miesiące życia. Ma także wielką fortunę, wielką rodzinę i wielki obraz przedstawiający czarownicę imieniem Beatrice. No i wyspę. Na ową to wyspę zjeżdża się wspomniana rodzinka, złożona z dzieci i wnuków starszego pana. Dzieci napalają się na kasiorę ojca a wnuki napalają się raczej na wakacje na wyspie. Poza Battlerem, który napala się na piersi wszystkich napotkanych dziewcząt. Apropo dziewcząt to będę miał wielki uraz do tej serii i ogromną skazę na psychice. Przez cały odcinek przedstawiane są kolejne postacie (mnóstwo postaci) i wreszcie pojawia się Kanon. Z miejsca stwierdziłem że to najładniejsze dziewczę w tym anime. Po chwili okazało się że to facet… Gość, który go narysował, to jakiś zboczony świr! Ja będę miał traumę przez tą serię… No nic, lećmy dalej. Inną zapadającą w pamięć postacią jest wspomniany Battler, najwidoczniej nasz główny bohater. Jest zabawnym, optymistycznym chłopakiem i fajnie się ogląda jego wariactwa. Wspomnę może o jeszcze jednej postaci. Marii. Tej przeklętej Marii. Maria to mała, słodka dziewczynka, którą wszyscy kochają i w ogóle jest kawaii. Wiecie, opiekuje się kwiatuszkami, jest milutka i ciągle powtarza słodkie jak fabryka mleczka w tubce „Uuuu”. Przez to jej „Uuuu” miałem ochotę ją udusić od pierwszej chwili, gdy to wyjęczała. Już wtedy wydało mi się to co najmniej dziwne. Potem jednak jęczała to „Uuuu” przez cały odcinek a moje zdziwienie ustąpiło miejsca wściekle płonącej nienawiści. Powiem szczerze, w porównaniu z tym „Uuuu” nawet mega irytujące „Azu-nyan” z K-ONa brzmi jak „Kanon D-dur” Pachelbela. I z miejsca zaznaczę, nie jestem sadystą. Nie pochwalam przemocy wobec dzieci. Jednak gdy malutka, słodziutka Maria była obijana przez jej matkę czułem dziwną satysfakcję. To chyba dlatego, że jakaś postać zrobiła to, o czym marzyłem. Teraz, pamiętając o tym, że na wyspie mają mieć miejsce morderstwa, mam szczerą nadzieję że Maria będzie pierwszą ofiarą. Niestety, opening zwiastuje coś całkowicie odwrotnego. Co do tych morderstw to będą one miały najwidoczniej związek ze wspomnianą przeze mnie na początku czarownicą. Zapowiada się bardzo ciekawie, naprawdę bardzo. Oby więc seria spełniła pokładane w niej nadzieje. Wierzę, że spełni.
Kreska w tej serii jest… Hmm… Kreska w tej serii jest. I to jest moja opinia. Nie jest zła, oczywiście że nie. Jednak nie jest też w żaden sposób przyciągająca na tyle, żebym mógł o niej cokolwiek napisać. Ani nie jest śliczna jak w Canaanie ani wyrazista jak w Needlessie. Jest ładnawa i prosta. Ot, standardzik na dzisiejsze czasy. Opening jest super. Video to żadne oryginalne działo ale jest fajne. Szczególnie początek z tymi motylkami. Za to muzyka jest świetna. Mam na myśli zwłaszcza te chóralne fragmenty. Oj uwielbiam takie chóry! A ending? Ending zaczyna się jeszcze lepiej. Na samym jego początku jest taka boska scena z szachownicą, której towarzyszy kolejny wspaniały chóralny utwór. Po chwili jednak ta scena się kończy a chór zostaje zastąpiony przez… dziewięćdziesięciolatka na łożu śmierci? Serio, facet, który śpiewa piosenkę w tym endingu, brzmi jak staruszek, który ma zaraz wyzionąć ducha. Raczej nie polubię tej piosenki i tego endingu. I nie wybaczę autorom tego anime zmarnowanie tej genialnej sceny z szachownicą. Ending i Maria na minus, cała reszta póki co mi się podoba.
Openingi:
Canaan
Needless
Umineko no Naku Koro ni

























08 lipca, 2009 o 00:42:06
Może i ten Blade z Needless jest badassem ale daleko mu do Dante z DMC, on ma dopiero styl ;]
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 00:45:57
Jedyne DMC jakie widziałem to Detroit Metal City ciężko mi się więc odnosić do Devil My Cry bo zwyczajnie nie znam ^^
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 08:56:38
Patrząc po avku to się nie dziwie skąd Kanon wydał Ci się dziewczyną. Dla mnie ewidentnie był facetem od początku jak go zobaczyłem
Needless – nie strawiłem, a ending mnie zabił – miałem wrażenie, że jest z innego anime. Typowy shounen dla 12to góra 15to latków.
Umineko no Naku Koro ni – na razie nic szczególnego, ale na bezrybiu i rak ryba, więc z braku serii grozy będę to oglądał. Klimat budowany średnio umiejętnie i jak na moj gust za dużo zdradzili w tym pierwszym epku (no chyba że to podpucha z całą wiedzą o wiedźmie i kontrakcie)
Canaan – z takich serii jak na razie podobał mi się jedynie Noir, a potem seria porażek zwieńczona ostatnim Phantomem. Mam nadzieję, że Canaan nie podzieli losu poprzedników, a nadzieje nie są bezpodstawne, bo to na podstawie gry TYPE-MOON, a główna bohaterka żywo przypomina Shiki, którą bardzo lubię. Do tego świetna animacja – może być ciekawa seria sensacyjna z delikatnym wątkiem mystery.
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 09:55:38
Uuuuu ktoś mi tu do Rukii pije… ; ]
W Needlessach ending jest zabijający, to prawda. Te trzy serie ogółem nie są po pierwszych epkach zachwycające. Niemniej wszystkie trzy mi się w jakimś tam stopniu spodobały i mogą naprawdę wyjść na ludzi. Mam nadzieję ^^
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 10:29:26
Pierwszy odcinek rzadko zachwyca
Canaan może mnie nie powalił, ale nieco zainteresował. Nieco przypomina mi Baccano!, ale znacznie mniej w nim krwi i wydaje się jego ugrzecznioną wersją. Para reporterów od samego początku przypominała mi Isaaca i Mirię, nawet pod względem rysunku postacie obu panów są niesamowicie podobne.
Pierwszy odcinek tylko delikatnie wprowadza nas do całej historii, która mam nadzieję wykrzesi z siebie nieco oryginalności. Grafika, muzyka i projekty postaci trzymają przyzwoity poziom, ale początki serii mają to do siebie, że raczą nas dobrym graficznie obrazem by przyciągnąć więcej widzów.
Needless nawet nie dałam rady obejrzeć tego do końca. Porażka na całej linii. To anime zdecydowanie jest dla 12-letnich chłopaczków, spragnionych akcji, wybuchów i kozackiego bohatera. A taką nadzieję mi Dino zrobiłeś, a tu proszę. Anime okazało się (niestety) być tym za co miałam je na początku. Zdecydowanie odradzam. Lepiej już sięgnąć po Tengen Toppa Guren Lagan albo Sengoku Basarę.
Z oglądaniem Umineko no Naku Koro ni chyba jeszcze się wstrzymam. Słyszałam wiele dobrego, ale może lepiej gdybym zapoznała się wcześniej z Higurashi no Naku Koro ni (chociaż fabularnie historie nie są powiązane), przynajmniej wyszło już w całości ^_~
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 11:20:17
Needless – jedyne warte obejrzenia w tym anime jest ending
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 11:54:03
Nie no smak smakiem ale rozsądek rozsądkiem, gdzie tam Needlessowi do Basary a gdzie tam Basarze do Gurren Laganna ^^ Bajka z fajnym badassem i walkami, mi pasi jako cotygodniowy odpoczynek od tych wszystkich zawiłych historii ^^ Ech, chyba mam po prostu jakiś pokręcony gust ^^ Tylko proszę, nie „chłopaczków”. Mogę być „chłopcem”, ostatecznie z bólem w sercu przełknę „chłopczyka” ale nie chcę być „chłopaczkiem” ^^
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 13:03:07
Jeśli masz 12 lat to spokojnie mogę nazywać cię chłopaczkiem, a jeśli nie to nie musisz się poczuwać
”od tych wszystkich zawiłych historii” ja jakoś w ostatnich sezonach nie widziałam ani jednego anime o zawiłej historii, jeśli jednak znasz jakieś tytuły to, proszę, poleć coś.
A SB i TTGL poleciłam właśnie dlatego, że są o niebo lepsze od tego całego Needless, a zawierają takie elementy, że mogą spodobać się ludziom, którzy jakimś trafem postanowili to oglądać (bez urazy).
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 13:42:23
Higashi no Eden
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 15:06:40
Taa, Wilczasty po długim męczeniu przeze mnie (i pewnie nie tylko) wreszcie zabrał się za Edena i teraz rozdaje gdzie się tylko da
I słusznie, bo to zacna seria.
Co do pierwszego wrażenia, to mam dość podobną opinię jak Dino o Umineko…, a resztę odpowiednio opiszę w osobnym poście. Ale generalnie jest marnie
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 15:21:26
Myślę że wyrażanie co jest leprze od czegoś, a co gorsze mija się z celem. Każdy ma inne zdanie, gust, upodobania. Jeden powie że to crap dla dzieci, a inny będzie się zachwycał (będąc nawet w tym samym wieku). Najważniejszy jest indywidualizm
Zdrawiam
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 16:13:43
Mam 12 lat więc idealnie się wpasowuję ^^ Zawiłe historie? Miałem na myśli właśnie chociażby Canaana czy Umineko. Tam będzie trzeba trochę pomyśleć nad fabułą i prawdę mówiąc nie mam pojęcia jak to wszystko wyjdzie a Needless to taki nostress, ot dwadzieścia minut odmóżdżenia co tydzień ^^
Jeszcze wracając Funymika do tego co pisałaś o możliwym popsuciu się w przyszłości grafiki a Canaanie to oczywiście racja, może tak być. Z drugiej strony jednak trzeba wziąźć pod uwagę chociażby to, że seria ma mieć jedynie 13 epków i w tak krótkim czasie raczej nie powinna się popsuć. Poza tym myślę że pod względem technicznym jest to zbyt wysoka klasa żeby sobie odpuszczali.
Basara i Tengen są o niebo lepsze, to na pewno. A już Tengen to nawet o kilka nieb.
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 18:21:42
Dlaczego nikt z was nie skomentuje endingu do Needless
Nie możecie udawać, że nie wiecie o czym mówie! Każdy z was to widział!
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 19:24:13
Noli, zapewne dlatego, że wyrzuciliśmy go z pamięci zaraz po obejrzeniu. Za dużo strasznych rzeczy w głowie, niepotrzebna kolejna.
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 19:40:09
Ja napisałem w notce że mi nie przeszkadza ale teraz po czasie ze świeższym umysłem… przeszkadza mi. Chcę inny xD Ten ending będzie zabijał każde, nawet najbardziej epickie zakończenie odcinka i będzie trza się z nim męczyć czekając na zapowiedź kolejnego (chyba że ktoś przewija ale ja już od dłuższego czasu tego nie praktykuję).
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 20:11:58
A mnie tam się podobał xD . Najlepszy z całego epka
.
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 20:47:02
^^ Co prawda nie obejrzałam do końca odcinka, ale później widziałam ending na youtubie. Takiego czegoś jeszcze nie widziałam, autorzy mają fantazję, mnóstwo fantazji.
[Odpowiedz]
08 lipca, 2009 o 21:32:35
Ten ED najlepiej podsumowuje całego epka, nie ma nic lepszego niż zdrowy młody trójkącik
[Odpowiedz]