Mirai i Yuuki. Rodzeństwo, które znalazło się w samym środku potężnego trzęsienia ziemi.
Sengoku Basara dobiegło chwilowo końca więc Bleach i FMA czuły się trochę samotnie. Tak więc oto jest seria, która zastąpi na A-C Basarę. Po letnich zapowiedziach Kazia to właśnie Tokyo Magnitude 8.0 najbardziej mnie zainteresowało z miejsca wzbudzając mój entuzjazm. Wyboru dokonałem więc zanim jeszcze obejrzałem pierwszy odcinek, niemniej teraz jestem w nim tym bardziej utwierdzony. Zaczynajmy więc.
Naszymi bohaterami są trzynastoletnia Mirai Onozawa oraz jej młodszy brat, ośmioletni Yuuki. Mieszkają oni z rodzicami na zachodzie Tokyo, gdzie prowadzą spokojne życie. Niestety jednak nie wszystko jest dla nich różowe. W ich rodzicach wyraźnie przygasły uczucia i liczy się dla nich głównie praca a sama Mirai jest dość negatywnie nastawiona do świata i swej przyszłości. Jedynie Yuuki wyróżnia się na tle współ domowników będąc wesołym i pozytywnie myślącym chłopcem. Cóż, młody, życia nie zna. Pewnego dnia chłopak prosi swoją mamę, by ta zabrała go na wystawę robotów odbywającą się na tokijskiej sztucznej wyspie Odaibie. Mama nie ma jednak na to czasu i koniec końców to Mirai musi zająć się bratem. Po dotarciu na miejsce Yuuki świetnie się bawi jednak jego siostra wciąż jest niezadowolona. Przy okazji kupowania prezentu urodzinowego dla ich mamy już po raz drugi tego dnia spotkali pewną kobietę, która teraz odstąpiła im upatrzoną rzecz. W końcu jednak spokojny dzień musiał dobiec końca. Gdy Yuuki poszedł do toalety Mirai została sama, wciąż poirytowana wszystkim dookoła. Miała tego dość i życzyła sobie końca tego wszystkiego. W tym samym momencie poczuła silny wstrząs. Już po chwili trzymając się barierki obserwowała jak miasto poddaje się potężnemu trzęsieniu ziemi.
I cóż tu rzec? Mi się podoba! Napalałem się na to anime i pierwszy odcinek ani trochę mnie nie zawiódł. Jest on jednak jedynie wstępem do prawdziwej akcji. Wstęp ten idealnie przedstawia nam naszych bohaterów. Mirai i Yuuki to para zwykłych dzieciaków. Dziewczyna wchodząca w okres buntu i uśmiechnięty chłopak. Oboje wzbudzili moją sympatię i myślę, że dobrze będzie się oglądało ich przygody. Przygody, które potrwają jedenaście odcinków. Po letniej zapowiedzi z góry było pewne że będzie to krótka seria bo jej tematyka raczej nie wymaga zbytniego rozciągania. A tematyką jest oczywiście mega trzęsienie. Najlepsze jest w tym to że, jak dowiadujemy się na początku odcinka, twórcy serii położyli wielki nacisk na to, by cały kataklizm i jego następstwa były jak najbardziej realistyczne i oddawały możliwy przebieg wydarzeń w rzeczywistości. Ode mnie idzie za to ogromny plus do studia Bones. Kolejny plus mogę dać za grafikę. Kreska mi się podoba. Jest miła dla oka i fajnie się ją ogląda. Fajnie że poza Canaanem trafiła mi się do oglądania jeszcze jedna tak ładna seria, zdecydowania zostawia w przedbiegach choćby takie Umineko. Animacja też jest super, podobnie jak modele 3D (most był piękny). Co do muzyki w odcinku to niczego szczególnego nie wyłapałem ale trailer daje nadzieje na ciekawe utwory w przyszłości. Skoro już jesteśmy przy stronie dźwiękowej to pochwalić mogę także seiyu bo głosy postaci są naprawdę dobrze dobrane i zagrane. Szczególnie podoba mi się głos Yuukiego, którego gra Yumiko Kobayashi (Pokota ze Slayersów czy też Black Star z Soul Eatera). Teraz jeszcze kwestia openingu i endingu. Opening jest zdecydowanie inny niż pozostałych serii nowego sezonu, które oglądam, i już dzięki temu mi się podoba. Przewijające się przez ekran rysunki są bardzo ładne, staranne i cieszą oczy. A przygrywa im Abingdon Boys School, jeden z moich ulubionych zespołów japońskich. Wprawdzie „Kimi no Uta” to nie „Innocent Sorrow” czy „Howling” ale i tak jest to dobry utwór i pasuje do tego openingu. Ending też mi się podoba, zdecydowanie najlepszy ending tego sezonu jaki widziałem. Wykonuje go Shion Tsuji znana choćby z osiemnastego endingu do Bleacha, utworu „Sky Chord”. No i to chyba tyle póki co. Anime dobrze się zaczęło, mam ochotę na więcej i wierzę, że będzie to bardzo dobra seria. Polecam się z nią zaznajomić. Z pewnością warto.
Opening (Abingdon Boys School – Kimi no Uta)
Ending (Shion Tsuji – Melody)
















11 lipca, 2009 o 15:13:35
Mi również to anime bardzo przypadło do gustu (fajny opening, kreska, realizm, bohaterowie) , w zasadzie mam takie same odczucia po obejrzeniu 1 odc. jak dino
[Odpowiedz]
11 lipca, 2009 o 21:05:52
Haha, ale jaja – to anime wykorzystuje w intrze dwie z początkowych grafik, z których często biorę sobie tekstury do ilustracji na Photoshopie xD
[Odpowiedz]
11 lipca, 2009 o 23:22:07
Dobra, to teraz co do wrażeń z seansu… Pierwsze co zwróciło moją to bardzo dobre intro – nie było ono aż tak genialne jak to z Eden of the East, jednakże postarali sie przy zrobieniu go. Czysta kreska i płynne animacje przypominają do złudzenia te z Edenu. Także kolorystyka i szczegóły (w edenie było ich nieco więcej ale nieważne). Następna sprawa to postacie, nie ma tu sztucznych zachowań, ani zniekształceń twarzy (raczej by tu nie pasowały, co najwyżej jedna-dwie na ep).
). Na pewno będę to dalej oglądać.
Ogólnie to całokształt mocno przypadł mi do gustu, perspektywa serii osadzonej w zrujnowanym mieście (pod koniec w wiadomościach mówią że tokyo zostało zniszczone) jest pociągająca, lubię post-apokalipsę (fallout i te sprawy
[Odpowiedz]