Bakemonogatari 03
Jest Dzień Matki, a Koyomi zamiast świętować go razem z rodziną, przesiaduje samotnie w parku. Chwilowo jego samotność przerywa dziewczynka, która wydaje się szukać drogi do domu. Jednak nim Koyomi jest w stanie jej pomóc, dziewczynka znika. Przez to znów pozostaje sam w tym wielkim parku. Po jakimś czasie pojawia się kolejna osoba. Jest nią Hitagi, która, jak się okazuje, niegdyś mieszkała w tej okolicy. Podczas rozmowy między nimi, Hitagi wyznaje, że chce się jakoś odwdzięczyć Koyomi’emu i jest gotowa zrobić wszystko, czego sobie zażyczy.
No to się nagadali. Cały epizod był praktycznie jedną wielką gadaniną. Twórcy podarowali sobie nawet opening, by trochę przedłużyć tę nawijkę. Jednak nie wiem jak wam, ale mi w żaden sposób się nie dłużyło. Wręcz przeciwnie. Wymiana zdań między Koyomim, a Hitagi była wyjątkowo interesująca. Dzięki niej mogliśmy bardziej poznać naszych bohaterów, oraz relacje jakie między nimi aktualnie panują. Poza tym, wszyscy ci, co bali się, że charakter Hitagi po odzyskaniu wagi jakoś się zmieni, mogą być spokojni. Wciąż jest zimna, nieczuła i jak to powiedział Koyomi „Bycie dziwką w żaden sposób jej nie przeszkadza”. Jednym słowem Hitagi w wersji, której lubimy ją najbardziej. Co do relacji, to Koyomi i Hitagi wskutek ostatnich wydarzeń znacznie się zbliżyli do siebie. Jednak wciąż trudno mówić o jakimś konkretnym wątku miłosnym.
Niespodziewanie epizod zawierał w sobie całkiem sporą dawkę humoru. Najśmieszniejszy był moment, gdy Koyomi tłuk się z Mayoi, a potem miał satysfakcje, że pokonał dziewczynkę chodzącą do podstawówki. Podobało mi się też nawiązanie do Dragonballa, oraz zmieszanie Koyomi’ego, gdy Hitagi wymieniała wszystko, co może zrobić by się odwdzięczyć.
Z początku mogłoby się wydawać, że ten odcinek jest początkiem wątku skupiającego się na Koyomim i jego siostrach, ale w kilku następnych epizodach najważniejszą rolę będzie gtała mała Mayoi. I tak jak Hitagi miała problem z krabem, tak problem Mayoi związany jest ze ślimakiem. Na czym on konkretnie polega? Pewnie dowiemy się tego już w przyszłym odcinku.

























27 lipca, 2009 o 16:13:49
Jedne z najlepszych dialogów jakie słyszałem.
)
To już nawet Spice and wolf nie wywołuje u mnie takiej gorączki w oczekiwaniu na kolejny odcinek jak Bakemonogatari (ale wciąż mniejszą niż na Saki
Podoba mi się też styl graficzny w jakim zrobione jest anime. Taki odrobine surrealistyczny, ale nie narzuca się za bardzo.
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 16:34:04
Genialny epek; jakby liczyć tylko niego, to anime dostaje ode mnie 10/10, a ten epizod wpisuje się złotymi zgłoskami w mojej osobistej „hall of fame” poświęconej anime. Niesamowita narracja sprawia, że prosty zdawałoby się dialog wciągnął niemożebnie. Praktycznie każde zdanie wypowiadane przez Hitagi zachwycało, a surrealistyczne spotkanie i dialogi z małą rozwaliły totalnie. Świetne świetne – seria sezonu a nawet kilku. Jak dowiozą taką jakość do końca to będzie mój nowy nr 1.
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 23:03:17
Widać, żeWilk się ze mną zgadza, ale się nie przyzna wprost
[Odpowiedz]
28 lipca, 2009 o 06:22:09
Jak mogę się zgodzić, gdy piszesz, że wolisz Saki (brrrr) od Bakemonogatari.
[Odpowiedz]
28 lipca, 2009 o 15:22:41
Ale Saki jest takie emocjonujące! Tak naprawdę sam nie wiem co mi się w tym podoba, bo w końcu mahjong nie jest jakąś super interesującą grą (coś jak kanasta w karty).
Po za tym nie napisałem, że wole Saki od Bake. Napisałem tylko, że nie mogę sie doczekać na kolejny odcinek Saki
. U mnie to anime będzie zasługuje na ocene 7 lub 8, a Bake 9 albo nawet 10 (jak sam powiedziałeś – o ile utrzyma ten poziom).
Mam nadzieje, że opowiedzą historie Shinobu-chan (czyli o tej małej dziewczynce co w pierwszym odcinku sie pojawia), oraz co się stało podczas tego Golden Week.
BTW. Jeszcze odnośnie odcinka 3. Czy Mayoi przypadkiem nie oznacza „zgubiony/zagubiony?”
[Odpowiedz]
28 lipca, 2009 o 16:46:59
Raczej „błądzić” „mieć wątpliwości„. Choć może da się to jako przymiotnik użyć, nie wiem.
[Odpowiedz]