Maria została kozłem ofiarnym armii i wszelkie zeznania jej i Dennyego nie mogą tego zmienić. Nadzieją dla kobiety jest pomoc, która nadchodzi nagle z najmniej spodziewanej strony. Podczas ucieczki dochodzi jednak do tragedii…
Maria Ross została oskarżona o morderstwo Maesa Hughesa. Gdy była przesłuchiwana jednym z dowodów jej zbrodni okazał się nabój, który rzekomo wystrzeliła. Przesłuchujący ją Henry Douglas nie uwierzył jej w historię o Piątym Laboratorium. Nikt nie chciał też wziąć pod uwagę zeznań Dennyego. Armia widocznie podjęła już decyzję w całej sprawie. Wieści o Marii morderczyni pojawiły się także w prasie. Przypadek chciał, że artykuł wpadł w ręce Barryego, wciąż pilnowanego przez Falmana, a także Eda i Ala, którzy z miejsca ruszyli do sztabu, by spotkać się z Mustangiem lub Armstrongiem. Barry tymczasem zaatakował więzienie, pomagając Marii w ucieczce. Przy okazji pomógł też Linowi, po tym jak dowiedział się skąd przybywa skośnooki książę. Gdy cała trójka przemierzała ulice miasta, natknęli się na nich Ed i Al. Barry zatrzymał braci pozwalając Marii zbiec w boczną uliczkę. Tam na drodze kobiety stanął jednak Mustang. Po chwili Elricowie usłyszeli potężny wybuch. Gdy dotarli na miejsca eksplozji znaleźli tam Mustanga i spalone na węgiel ciało. Analiza medyczna potwierdziła, że ciało to należało do Marii Ross. Wkrótce potem Riza wzięła urlop a pod jej nieobecność Roy na całego zaczął flirtować z kobietami. Armstrong natomiast „zaprosił” Eda do wspólnej podróży do Resembool, zostawiając przy tym Ala w centrali. Na dodatek również Homunculusy mają teraz swoje plany.
Trzeba przyznać, że końcówka tego odcinka jest bardzo intensywna. Mustang, Armstrong, Homunculusy. Wszyscy coś planują. Co? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać ale widać, że szykuje się mocna akcja. Apropo mocnej akcji… Mustang to dziad, nie ma co. Żeby coś takiego zrobić? Tak fajnej postaci jak Maria? Od początku bardzo go lubiłem ale tym czynem przekreślił wszystko. Oczywiście żal z powodu śmierci przyjaciela jest zrozumiały ale jednak okropnie pan postąpił, panie pułkowniku. Jedno jednak na plus mu policzę. Z tym powiewającym płaszczem, w tej ciasnej ulicze, wyglądał epicko. Cóż jednak z tego, gdy mordowanie bezbronnej kobiety epickie z całkowitą pewnością nie jest. No cóż, krąg życia nas jednak nie opuszcza i tak po odejściu jednej postaci pojawiła się kolejna, absolutnie genialna postać – doktor Knox. Osobiście uwielbiam tego faceta i o ile pamięć mnie nie myli, to tutaj pojawił się po raz pierwszy w serii. No, pojawił się także ktoś jeszcze. Barry the Chopper. Chwila, czy my go już nie poznaliśmy? Oj będzie się działo, będzie! I to nie tylko w Centrali. Także wycieczka Eda i Armstronga jest bardzo interesująca. Tak samo, jak scena, w której Ed zostaje przez silnorękiego znokautowany. Boski moment, boski. Po takim zakończeniu odcinka ciężko jest czekać tydzień na kolejny.
11 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 17” 
Skomentuj
Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.
Jeśli chcesz mieć swój własny awatar na stronie, zarejestruj się w portalu Gravatar.















27 lipca, 2009 o 19:34:20
Powiedzcie proszę, że Mustang tylko upozorował śmierć Marii. Nie chce mi się wierzyć, że zrobił on coś takiego.
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 19:36:59
Kazio, też miałem nadzieję że tylko ją upozorował czytając mangę. Ale badanie zębów potwierdziło dla mnie wszystko.
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 19:45:21
Jeśli to prawda to co mówisz, to Mustang dostaje u mnie gigantycznego minusa.
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 21:59:11
kolejny fajny odcinek, najlepsze było uwolnienie marii i ta tymczasowa drużyna – barry i lin w 1 ekipie, nic nie trzeba dodawać, co do śmierci marii ja w nią prawde powiedziawszy nie wierzę, jak dla mnie mustang to upozorował
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 22:21:22
Hah, widzę że wszyscy mają wiele wiary w pana pułkownika.
A duet Barry i Lin to jak mówisz – nie trzeba nic dodawać ^^ Obaj rządzą ^^ W ogóle jeśli ktoś oglądał pierwsze anime FMA to dzięki Barryemu ma idealny przykład, jak można poprowadzić na dwa całkiem różne sposoby dokładnie tą samą postać. W pierwszym anime Barry był po prostu od początku do końca zły, niedobry i okropny i miał małą dość rólkę. A w wersji mangowej proszę – zły, który stał się dobry a do tego za każdym razem gdy wkracza do akcji staje się gwiazdą odcinka. To jest akurat postać, która w pierwszym anime została zepsuta względem oryginału. No ale jednak tamta seria potrafiła też czasem postacie ulepszać, Greed to chyba najlepszy przykład.
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 22:24:28
Pokaż ▼
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 22:29:43
Popieram ci dwaj kolesie rządzą
Na początku szczerze mówiąc wkurzałz tym objadaniem Eda ale potem zdałęm sobie sprawe że to jest świetne. Barrego chyba jeszcze bardziej lubie
Szczególnie gdy opisywał Envyego i Lust.
A SORKI żem sie zapędził, co do epka to wogóle to jest jeden z moich ulubionych momentów w całej fabule Full Metala (wliczając też mange)
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 22:36:59
RaV, Pokaż ▼
[Odpowiedz]
27 lipca, 2009 o 23:02:37
Pokaż ▼
BTW. Jak dla mnie Mustang nie ma minusa.
To anime jest genialne własnie dzięki temu, że pokazuje świat w sposób brutalny.
Pamiętacie Lifesewing Alchemist (czy jak to było). Ten który zmienił swoją córke i psa w chimere. Obrzydliwe. Pamiętam jak mnie odrzuciło po obejrzeniu tego odcinka za pierwszym razem.
[Odpowiedz]
28 lipca, 2009 o 09:44:35
Kokon czemu fakt ze ktoś nie czyta mangi fullmetala, chociażby dlatego by nie spoilerować sobie anime czyni z niego g****(cokolwiek ma to znaczyć) fana? Po za tym zdefiniuj mi g**** fana, po czym go poznać?
[Odpowiedz]
28 lipca, 2009 o 10:13:35
Zapewne po tym, że ubliżna innym przez co jego komentarze lecą do śmietnika. Napisz jeszcze raz ale tym razem może z kulturą.
[Odpowiedz]