Wygląd i umiejętności Zanpakutou są dopasowane do ich właścicieli. Gdy Shinigami pozna imię swego miecza, może się z nim komunikować i wraz z nim rosnąć w siłę. Zanpakutou rodzi się ze swym Shinigamim i wraz z nim umiera. To właśnie są Zanpakutou. Co się jednak stanie, kiedy Zanpakutou zbuntuje się przeciwko temu, kto go dzierży?
Podczas gdy Ichigo przeżywał niezwykłe chwile w swym wewnętrznym świecie, gdzie rozmawiał z Zangetsu, w Soul Society trwał właśnie kolejny zwykły dzień. Kapitan i porucznik szóstego oddziału trenowali używając ogromnych pokładów swej mocy, kapitan oddziału dziesiątego chodził zamyślony i denerwował się na swych bliskich a jakieś tajemnicze istoty spiskowały w mrocznej jaskini. Ha, żeby tylko tyle! Kilkoro z nich udało się do siedziby pierwszego oddziału! Tam na swym stanowisku czuwał jak zawsze stojący u boku swego kapitana porucznik Sasakibe. Tymczasem wszyscy ważni dla fabuły i fanów Shinigami otrzymali wiadomość pocztą motylową i zgodnie z wytycznymi stawili się na wzgórzu Soukyoku (ciekawe czy po zniszczeniu Soukyoku ktoś myślał o zmianie nazwy tego wzgórza). Zjawili się tam wszyscy kapitanowie i porucznicy Gotei 13 z wyjątkiem parki z jedenastego oddziału, która jest niewiadomo gdzie i zapewne ma się tam dobrze. Zamiast nich na miejsce przybyli jednak Ikkaku i Yumichika. Do tego było tam także dwoje trzecich oficerów trzynastego oddziału i Rukia. Teraz pewnie wielu widzów zastanawia się cóż tam porabia Rukia. Nie jest przecież nawet oficerem, to zwykła szeregowa Shinigami. Już wyjaśniam. Po pierwsze to jedna z dwojga głównych bohaterów tej serii. Po drugie zaś wiadomym wszem i wobec jest, że każda scena zyskuje gdy na ekranie pojawia się panna Kuchiki (hell yeah!). No, skoro wykazałem już sens tej kwestii wróćmy do fabuły. A najwyższa na to pora bo, wierzcie mi, tu zaczynają się dziać prawdziwe kosmosy. Otóż przed naszymi plotkującymi milusińskimi pojawił się nagle porucznik Sasakibe, by po chwili… paść na ziemię (A mówiłem – nie siedź całą noc przed komputerem. Ale gdzie tam, lepiej potem zasypiać w dziwnych miejscach przez cały dzień.). Gdy kilku Shinigamich zaczęło robić wokół zemdlonego sztuczny tłum, zjawił się kolejny, wybitnie niespodziewany gość – emoboy z Syberii! Atak na niego przypuścił czujny niczym pies kapitan Komamura jednak jego bankai zamiast zaatakować przeciwnika, zaatakował jego samego. Po chwili bankai znikł a przed Komamurą stał już zmaterializowany duch jego miecza, który spuścił swemu dotychczasowemu panu szybkie manto. Okazało się, że pozostali Shinigami także mają problemy z używaniem swoich mieczy. Wtedy nasz emoboy płacząc krwią (wtf?!) dał rozkaz rozpoczęcia rozpierduchy w Soul Society. Rozpierduchy dokonywały zbuntowane Zanpakutou a po chwili cały ich gang stanął za swym nowym panem na przeciw swym byłym panom… Aha, nowy pan wyjawił także swe imię – Muramasa. I czas na szoł!
Łuch, rozpisałem się z tym streszczeniem ale sami rozumiecie, pierwszy odcinek nowej sagi więc trzeba wszystko dokładnie opisać. No właśnie, mamy nową fillerową sagę (taa, podkreślam tak jakby ktoś nie zauważył). W związku z tym potrzebujemy nowych przeciwników i oczywiście nowej fabuły. O przeciwnikach może później, póki co weźmy na tapetę tą fabułę. Bunt Zanpakutou. To chyba najbardziej idiotyczny pomysł od czasu, kiedy ktoś postanowił że Ash w jednym z odcinków zostawił Charizarda w jakimś spa dla smoków. Przecież to się kłóci z całym sensem Zanpakutou, z samą istotą ich istnienia. Czy Zanpakutou to nie jest towarzysz Shinigamiego, który żyje sobie w jego duszy będąc jakby jej częścią? Jakim cudem on może się przeciw niemu zbuntować? I w ogóle jak może to zrobić? To jest debilizm. Zanpakutou stają do walki ze swymi panami i raczej oczywistym jest, że chcą ich wyeliminować. Tymczasem na samym początku odcinka narrator informuje nas, że gdy Shinigami umiera, to samo dzieje się z jego Zanem. Halo? Ludzie z Pierrota? Czy wyście się czymś naćpali? Jeśli już chcecie nam wciskać durną fabułę, to przynajmniej na samym początku sami nie przekreślajcie resztek jej sensu. Zostawiając już na boku wszelkie kwestie błyskotliwości tego pomysłu, dziwi mnie także to, że Zany w ogóle chcą się buntować przeciw Shinigamim. Przecież są ich towarzyszami na dobre i złe. Czyżby Zangetsu był jedynym sprawiedliwym a cała reszta mieczy była ze swymi właścicielami tylko z przymusu? To głupie jest. Głupie. No ale nawet głupią fabułę można polubić, jeśli jest w fajny sposób podana. I po pierwszym odcinku przyznać muszę, że ta jest. Cały epizod ogląda się z przyjemnością, po części dlatego że jest bardzo ładny graficznie a po części dlatego, że został mimo wszystko bardzo dobrze poprowadzony. Trening Byaka i Renjiego, choć również dość bezsensowny, jest super i robi wrażenie. Sceny z Hitsugayą są bardzo fajne, obojętne czy zabawia się ze swym mieczem czy z Matsumoto i Hinamori. No i wreszcie scena na wzgórzu. Oczywiście tu też można się krzywić bo dlaczego zebraliśmy się tam a nie jak zwykle w siedzibie pierwszego oddziału. I kto nas wezwał? Sasakibe? Jak i kiedy skoro był zajęty walką (najprawdopodobniej) a potem omdlewaniem. Muramasa? To by tłumaczyło miejsce zebrania ale jak przejął kontrolę nad pocztą motylkową? Yamamoto? Gdzie właściwie jest Yamamoto? Mniejsza o to, może dowiemy się czegoś później. Jak by nie było scena na wzgórzu jest bardzo fajna. Wizualnie jest naprawdę ładna, taka pełna mroku i ciężkiego klimatu. Do tego takie momenty jak atak Komamury czy też przede wszystkim przechodzenie Zanów ze strony Shinigamich na stronę Muramasy są świetne. Zwłaszcza ten drugi. Widok mijających Hitsugayę czy Byakuyę Hyorinmaru i Senbonzakury był super (nawet mimo to, że i tak jest to bez sensu). No i to ostatnie ujęcie z Zanami stojącymi na wzniesieniu ponad oficerami Gotei. Fajnie, bardzo fajnie. No i skoro tak cały czas piszę o tych Zanach, to może teraz skupmy się na nich. Cóż, przyznać muszę, że kilka z nich wygląda naprawdę fajnie. Zwłaszcza Wabisuke czy też Kazeshini. Tengen jest niezły, Senbonzakura dość ciekawy. Ogólnie nasze typy (patrz: komentarze pod odcinkiem 229) w większości się sprawdziły. Nie podoba mi się natomiast np. Houzukimaru. Myślę, że miecz Ikkaku mógłby wyglądać jakoś inaczej, lepiej. Ta babka z przepaską na oku… ending sugeruje, że może być mieczem Kyouraku, ale mnie to jakoś nie przekonuje. Po pierwsze całkowicie do siebie nie pasują, po drugie była ona cały czas pokazywana tak jakoś tajemniczo. Według mnie to mimo wszystko jest miecz Zarakiego (wiem że to głupie, nic nie poradzę). W każdym razie wygląd Zanów ogólnie na plus, może nie wszystkie prezentują się bardzo dobrze ale część z pewnością tak. No i jest jeszcze ten cały Muramasa. Póki co niewiadomo kim lub czym jest, skąd jest i gdzie chowa żyletki ale mimo to nie wydaje się jakoś zbytnio ciekawym gościem. Mimo wszystkich niewiadomych pozwolę sobie jednak wysunąć już małą teoryjkę. Może to właśnie jest miecz Zarakiego? Myślę, że byłoby to dość logiczne. No nic, zobaczymy co będzie się działo dalej. Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o nowym endingu. Jest fajny. Taki lajcik, bardzo kolorowy, miły i dla oka i dla ucha, lekki i przyjemny. I łączy nam miecze z ich właścicielami więc ma też wartość edukacyjną. I teraz to byłoby chyba naprawdę na tyle. Mamy więc ładnie przedstawioną, choć durną fabułę, z miłymi smaczkami. Moim zdaniem jak na filler jest naprawdę dobrze. Pierwszy epek na plusik. Oby kolejne odcinki stały na podobnym poziomie. Wtedy te miesiące zapychaczy nie będą może takie złe.
11 odpowiedzi dla “Bleach 230” 
Skomentuj
Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.
Jeśli chcesz mieć swój własny awatar na stronie, zarejestruj się w portalu Gravatar.















29 lipca, 2009 o 18:36:15
Z fillerów pewnie każdy się cieszy… ale muszę przyznać po tym jednym odcinku że to może być całkiem niezły filler. Mam nadzieję, że sie nie przeliczyłem.
Btw. czy ja dobrze widziałem czy Hyorimaru ma postać kobiety? xD
[Odpowiedz]
29 lipca, 2009 o 19:36:29
Ten epizod jest tak niespójny i nielogiczny względem całej historii Bleach’a jak to tylko możliwe.
1) Renji pokazuje swoje Bankai przed połową SS, a przez pół serii było tłumaczone, że nie chce on by wszyscy o nim wiedzieli, bo woli zostać przy swym największym rywalu Byakui, a nie być kapitanem (Ikkaku ma podobnie, ale to już osobna historia)
2) Byakuia bierze udział w pokazowym pojedynku, serio ktoś wierzy,że on zrobiłby coś takiego dla swojego porucznika? Do tego użył Senbonzakury i uwolnił Bankai, który rzekomo uwolnił tylko przed dwoma osobami (jakiś ktoś, Ichigo, potem chyba dochodzi ten z Espady )
3) Jak już wspomniał Dino, nie wiadomo kto przekazał wiadomość pocztą motylkową, bo staruszek Yama nie mógł tego zrobić (chociaż mam myśl, że mógł to być ten Emo-zły)
4) Wezwano całą naszą gromadę, nie bacząc na to, że spotkania odbywają się raczej w sali, a nie na świeżym powietrzu i to, że przypadkowe osoby (Rukia, Ikkaku, Yumichika etc.) raczej nie biorą w nich udziału
Poza tym sam pomysł buntu Zankpakuto nie wydaje mi się aż tak bezsensowny, skoro człowiek może mieć rozdwojenie jaźni to czemu by nie oddzielenie mieczy i ich rebelia.
Całość wizualnie prezentuje się bardzo dobrze, fabuła może nie grzeszy oryginalnością, do tego pierwszy ep a już widzimy 2 bankaje, ale ogląda się w miarę dobrze. O ile nie będziemy musieli oglądać rozpadających się skał, dziur w ziemi, bankajów na lewo i prawo to może nie będzie źle. Filler ma potencjał i tylko od twórców zależy co z tym zrobią.
A ending jest badziewny, może nie najgorszy wizualnie, ale muzycznie bardzo kiepski.
[Odpowiedz]
29 lipca, 2009 o 21:09:15
Trzy bankaie – Renji, Byakuya, Komamura.
Co do wymienionych przez ciebie punktów 1 i 2 to dlatego napisałem że ta walka była bezsensowna. Po prostu nie chciałem się już wdawać w szczegóły. Renji nie pokazałby tam swojego bankai a Byakuya by nawet tej walki nie toczył. W jednym się tylko lekko merytorycznie pomyliłaś. Byakuya walcząc z Ichigo nie powiedział, że Ichi to druga osoba, która widzi jego bankai. Powiedział, że Ichi to druga osoba, która widzi jedną z form jego bankai – Senkei Senbonzakurę Kageyoshi.
Co do 3 i 4 to wezwanie Shinigamich na wzgórze a nie do siedziby pierwszego oddziału tłumaczy właśnie to, że ten emo ich wezwał. Nie mam tylko pojęcia jak on to do cholewki zrobił? Właściwie nie wiemy jak działa ta poczta motylkowa ale mimo to dziwi mnie, że zdołał ją wykorzystać. To wszystko to totalne bezsensy tego epka. A te przypadkowe osoby wezwał (o ile to on ich wezwał) zapewne dlatego, że również ich miecze zdradziły. Tyle że jeśli to on by wezwał Shinigamich, to czemu Sasakibe wyszedł im na spotkanie? To się wszystko kupy nie trzyma. Epek jest dobry, ale totalnie głupi.
W każdym razie zakończenie jest fajne. Gdyby to była końcówka tej sagi, to bym się napalał na totalnę jadkę na wzgórzu. Niestety jest to początek więc pewnie z tej walki nie wiele wyjdzie, wszyscy się rozejdą i będzie trzeba jakoś poskręcać całą fabułę.
[Odpowiedz]
29 lipca, 2009 o 23:05:06
Dno dno dno !!!!
[Odpowiedz]
30 lipca, 2009 o 00:09:49
tak jak napisał dino fabuła poryta na maxa, mimo to ten odc. jakimś dziwnym trafem mi się podobał, na pewno pierrot zasługuje na plusa za kreske – jest naprawde dobra, miałem wrażenie jakbym oglądał kinówkę, szczególnie fajnie oglądało się trening byakuyi i renjiego (nawet pomijając te niespójności które zauważyła Funymika) troszkę dziwne że taicho musiał się aż tak wysilić i używać rąk; również fajnie wyszło przywoływanie hyorinmaru przez hitsu, nawet wstawki komediowe z jego udziałem były niezłe, zdziwił mnie fakt że nasz dziadek yama gdzieś zniknął (ale czego ja chce przecie to filer) on samym reiatsu to może powalić, no i spotkanie na górze do pewnego momentu jakieś nijakie, w zasadzie rozkręcił impreze koma, reakcje mayuriego też wyszły nieźle , no i jak dino uważam że moment gdy zany stają obok muramasy wyszedł fajnie, jak na razie te filery mają potencjał, na pewno nie może być nic gorszego od lurichiyo, a i na końcu jeśli chodzi o zany, no to pare faktycznie trafiliśmy, jak na razie najbardziej przypadły mi do gustu: Kazeshini (fajny wygląd i to szaleństwo), tobiume (taka niepozorna dziewczynka a umie przygrzać), wabisuke i Katen Kyokotsu – jakoś mi się podoba design tej pani, choć przyznaje że nie spodziewałem się że to zan kyoraku, jednak jak tak pomyślałem to za tym przemawia;
- piracki wygląd – miecze kapitana po uwolnieniu przypominają trochę miecze pirackie,
- sama nazwa – Katen Kyokotsu (Kwieciste Niebo: Kości Szaleństwa-ta kościana spinka na jej głowie)
zaś totalnie rozczarowują mnie zabimaru (noł koment), tengen (spodziewałem się czegoś bardziej podobnego do bankaia a nie jakiegoś ognistego demona), suzumebachi (już widzę jak będzie soifon się uganiała z łapką na muchy za nią)
[Odpowiedz]
30 lipca, 2009 o 00:12:53
Hmmmm sam nie wiem co o tym myśleć, część błędów już widać jak mówiła Funymika, pokazywanie ban kai przez Byakuye, Komamura, który zamiast najpierw określić siłę przeciwnika od razu wyjeżdża ze swoim ban-kai, wogóle wydało mi się kpiną, że nie widział on jeszcze prawdziwego wyglądu swojego zanpaktou. Tym bardziej reszta. Sory bardzo, Renji widział małpe, Ichigo z kolei kozaka w czerni, a najlepsi z gotei nie? Wogóle to po diabła mieliby się buntować skoro powstały z dusz shinigami i stanowią z nimi jedność? Pewnie to wyjaśnią potem ale i tak to dziwne. Eh i te ich formy, nie mam zastrzeżeń do wabisuke (akurat rozpoznałem odrazu), nieźle też wygląda Sode no shirayuki. Ashisogi jizou i Kazeshini nie można nie rozpoznać. Oprócz tamtych wręcz niedorzecznych błędów dało się całkiem fajnie oglądać, chociaż miejmy nadzieje że nie będą sypać w następnych takimi pomyłkami bo kiedyś ktoś im wybije szybę w biurze
Poczekamy, zobaczymy
BTW, kurde który to był zabimaru? zupełnie nie zauważyłem go O_o
[Odpowiedz]
30 lipca, 2009 o 00:38:50
Zabimaru to najwidoczniej ta zielono-włochata laska połączona łańcuchem z dziewczynką z ogonem węża… noł komentoł.
Ale dobrze Barnik że wspomniałeś o tym, że Komamura nie poznał swojego Zana. Też mi się to rzuciło w oczy podczas oglądania ale potem jakoś wyleciało mi z głowy. To jest kompletnie debilne. Taką reakcję jak Komamura mogłby zaprezentować tylko, jedynie i wyłącznie Zaraki. I nikt więcej a już na pewno nie kapitan, który co chwila uwalnia bankai.
Wracając jeszcze do Zabimaru to zupełnie nie wiem, dlaczego on i Hyorinmaru zostali przerobieni z małpy i smoka na człowieków. Można by to wytłumaczyć tym, że Pierroci chcieli sobie ich w fillerze zrobić bardziej zdatnymi do walki ale w takim razie dlaczego Suzumebachiego zrobili jako Pszczółkę Maję, a Sougyo no Kotowari jako dwa dzieciaki z kawałkiem papieru? No sory ale jakim cudem pszczółka czy dzieci nadają się do walki lepiej, niż wielka małpa i wielgachny smok? Dżizas, jakie to głupie.
[Odpowiedz]
30 lipca, 2009 o 03:26:59
jesli chodzi o to ze lisek był zdziwiony to akurat ja mu sie nie dziwie jak by nie patrzec zany sa czescia ich duszy a ty nagle widzi kogos (lub coś nie wiem czym tam jet ten koles) co przypomina jego zana. to tak jak by ktos szedł ulicą i zobaczył swojego wymyslonego kolege
[Odpowiedz]
30 lipca, 2009 o 08:42:27
Widzę, że wszyscy narzekają, ale jednak odcinek przypadł do gustu ^^ To chyba dobrze, chociaż będzie brakowało mi tych odcinków z Karakury. Trochę dziwi mnie, że zostaliśmy całkowicie wrzuceni w wir wydarzeń o ile poprzednio seria Bounto była doskonale wpleciona w fabułę, Rurichiyo (?) została wciśnięta do akcji, ale mimo wszystko chociaż to jakoś zapowiedziano, „wahadło” zostało przedstawione jak to było w mandze, więc nikt nie narzekał to tym razem nic. Chyba na samym początku fillerów zostało coś tam powiedziane z zapowiedzi odcinka, ale na tym koniec. Zabawne, że studio już nawet nie trudzą się by wpleść to jakoś do akcji:P
Ja tych mieczów i ich personifikacji w ogóle nie kojarzę, macie może namiary na jakąś stronę, czy coś na której jest to napisane?
[Odpowiedz]
30 lipca, 2009 o 10:19:12
Ale to moim zdaniem bardzo dobrze, że studio nie próbuje wpleść tych fillerów w akcję, zarówno obecnego jak i z księżniczką. Bo gdzie mają je wpleść? Toczy się walka w Fake Karakurze, do tego w Hueco Mundo i jaki byśmy mieli filler? Chyba byśmy oglądali jak Nanao chodzi po Soul Society i rozmawia z szeregowcami. Nie ma ani czasu ani możliwości żeby wplatać całą serię fillerów w fabułę, dlatego właśnie robą oddzielne sagi. Poza tym wplatanie duzych fillerów w fabułę skutkuje później pewnym zmienianiem wydarzeń mangowych. Na przykład po Bountach pozostały te pluszaki i jak gdyby nigdy nic pomogły Renjiemu w walce z Ilforte Grantzem. Ja wolę oddzielną sagę niż takie wpchyanie na siłę czegoś w akcję. Chociaż jeszcze Bounto akurat można było wepchnąć bo akurat historia była w takim miejscu, że można było zrobić przerwę na coś innego. Teraz już tak nie ma.
Narzekamy bo ten odcinek jest głupi i się kupy nie trzyma. Ale jest fajny xD
[Odpowiedz]
30 lipca, 2009 o 19:02:35
to coś to zabimaru? taa nie też skomentuje. Fillerów jeszcze wiele będzie ale prawda jest taka że nieważne czy to manga czy anime i tak najlepiej było na początku całej podróży, potem już tylko coraz mocniejsi, coraz bardziej wredni i coraz więcej bezmyślnej czasem nawalanki
[Odpowiedz]