VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.9/5 (10 głosów)
Bakemonogatari 05
3 sie 17:40:38
Kategoria: Bakemonogatari | Napisane przez Kazio 4 komentarzy

snapshot20090803125115snapshot20090803125518snapshot20090803125715

Mayoi i Koyomi siedzą razem na ławce, wciąż oczekując na powrót Hitagi. W tym czasie rozmawiają o swoich rodzinach. Koyomi wyznaje, że nauka w liceum sprawiała mu dużo więcej trudu niż w gimnazjum. Przez to odniósł wrażenie, że nigdy nie dorośnie. Chwilę później dochodzi do kolejnej walki między Koyomi a Mayoi, która dowiedziała się o tym, gdzie Koyomi ją dotykał.

To był wyjątkowo dobry epizod. Ojjj tak. Już dawno żaden odcinek jakiegokolwiek anime nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Oglądało się go wyjątkowo przyjemnie i nawet na moment nie poczułem się znudzony tym, co widzę. Jak dla mnie do tej pory chyba najlepszy epizod Bakemonogatari. Mamy za sobą dopiero 1/3 serii, więc boję się pomyśleć, czym twórcy nas jeszcze zaskoczą.

Zupełnie się nie spodziewałem, że tak na prawdę to Koyomi spotkał ślimaka. Znaczy się spotkał Mayoi, która pojawia się tylko wtedy, gdy ktoś z całego serca nie chce wrócić do domu. Wszystko w tym wątku kręciło się wokół Mayoi, dlatego nie podejrzewałem, że w zasadzie chodzi o problem Koyomi’ego. A to on był winien wszystkiemu. W zasadzie, gdyby Koyomi wrócił do domu, to mała Mayoi pewnie by zniknęła. I niby po kłopocie. Jednak wtedy mała dalej musiałaby szukać domu swojej mamy. Koyomi postanowił mimo wszystko pomóc temu pałętającemu się duchowi i wreszcie doprowadził ją do celu. Wydawać się mogło, że Mayoi trafiając tam, wreszcie zazna spokoju, ale tak się nie stało. Chwilę później powróciła oznajmiając Koyomi’emu, że awansowała jako duch i dalej się będą spotykać. W sumie to dobrze. Brak Mayoi byłby bardzo wyczuwalny, gdyż ostatnio była ona głównym źródłem humoru w tej serii. Podczas tego odcinka nie raz wybuchałem przez nią śmiechem. Dlatego chętnie jeszcze ją zobaczę w dalszych epkach.

Niby wszystko w tym odcinku kręciło się wokół Mayoi, ale dla mnie największym hitem było oczywiście wyznanie Hitagi. Tego to już zupełnie się nie spodziewałem. Było to jedno z najbardziej zaskakujących wyznań, jakie było mi dane widzieć w anime. Chyba prędzej liczyłbym na wyznanie uczuć Suzaku do Leloucha pod koniec serii Geassa, niż w to, że Hitagi, już w 5 odcinku, ni z gruchy ni z pietruchy powie, że kocha Koyomi’ego. Jestem szalenie ciekaw jak dalej potoczą się losy tej pary. Jeszcze całe 10 epizodów przed nami, więc sporo się może jeszcze między nimi wydarzyć. Koyomi w sumie dokładnie nie powiedział, że kocha Hitagi. Sprytnie użył sformułowania, które ona sama wymyśliła. Było to na początku 3 odcinka. Używała słowa tore jako coś mocniejszego od słowa moe. I tak Koyomi wpadł na „Senjougahara tore”, które było odpowiedzią na jej uczucia, i które aktualnie jej wystarczyło.

Aaa jeszcze jedno. Nie wiem czy to specjalnie czy nie, ale animatorzy strzelają straszne byki pisząc po angielsku. W poprzednim odcinku też błędnie coś napisali.

Bakemonogatari 05, 4.9 out of 5 based on 10 ratings

4 odpowiedzi dla “Bakemonogatari 05” RSS icon

  1. SHAFT popisuje się animacją :P No ale co mogę zrobić, narzekać nawet nie wypada, bo wygląda to tak miodnie że aż chce się polizać monitor czasami. Nie mogę się już doczekać Blu-ray ripów.

    Sam odcinek był świetny jak i poprzednie. Chylę czoła przed kunsztem Akiyukiego Shinbou.

    [Odpowiedz]

  2. Te „byki” zdaje się wynikają z tego, że w japońskim nie ma odpowiednika „l” i często używa się na jego miejsce „r”, widać to na przykładzie imion np. Rurichiyo (/Lurichiyo) z Bleacha. Sama nie wiem dokładnie na jakiej zasadzie to działa i wiem, że moje wyjaśnienie to tylko swoista interpretacja, która na pewno nie wyjaśnia tego na czym dokładnie polega ta „l/r-owa” sprawa. Radzę poszukać lub popytać jakiś studentów japonistyki :P

    Mi odcinek też wyjątkowo się podobał, a fakt, że oglądałam pierwsze pięć odcinków pod rząd jeszcze spotęgował wrażenie. Początkowo nie byłam pewna czego się spodziewać po tej serii, ale chyba jak spora większość jestem pozytywnie zaskoczona. Cała historia nie jest niczym szczególnym, chociaż na pewno nie zakrawa na nudę. Główna bohaterka jest naprawdę świetna, chociaż nie jestem zbytnio pewna, co do nazywania jej tsundere jak to robi Koyomi. Jej silny charakter i oryginalność zwyczajnie mi do tego nie pasują, zdecydowanie wysuwa się poza kanon wszystkich znanych mi tsundere. Koyomi też jest niczego sobie, niby taki tępy, ale prowadzi dość inteligentne rozmowy z Hitagi i na dodatek odpowiedź na jej uczucia była bardzo błyskotliwa, tępy człowiek raczej nie sformułowałby tak ciekawego wyznania.

    Wydaje mi się, że dalsze odcinki będą podobne do tego – przedstawiały pewien epizod z życia tej dwójki, gdy znowu przyjdzie im „rozwiązać” jakąś dziwaczną sprawę.

    Trudno komentując ten ep nie wspomnieć o wspaniałej animacji. Szczególnie podobały mi się sceny, gdy bohaterowie gdzieś szli, nie wiem czemu ale po prostu wydawały mi się niesamowicie nastrojowe i po prostu śliczne ^^

    Ta seria chyba zostanie moim faworytem na ten sezon:)

    [Odpowiedz]

  3. Zgadzam się w zupełności, to był jak dotąd najlepszy odcinek serii. Wyznanie Senjougahary po angielsku na początku zabrzmiało dla mnie jak jej kolejna kpina z Araragi’ego, ale potem juz wszystko było jasne. Obie postacie są bardzo ciekawe, niby mamy kolesia który nie może przejśc obojętnie obok potrzebujących, ale Koyomi robi to jakby inaczej niż inni bohaterowie anime (nie wiem jeszcze jak to wyjaśnić ale takie wrażenie). Hitagi z kolei podoba mi się przez swój sposób bycia, wiecie gesty, mowa, spojrzenie. Bardzo jestem ciekaw jak się potoczą dalsze ich losy – napewno nie można niczego przewidzieć bo cała seria jest mocno nie szablonowa.

    [Odpowiedz]

  4. Jedno z pytań z komentarzy do wcześniejszego odcinka się wyjaśniło, ale to daje nowy wątek.
    - przecież dwie osoby widziały i rozmawiały ze ślimakiem.

    [Odpowiedz]