VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.0/5 (6 głosów)
Bleach 231
9 sie 12:17:00
Kategoria: Bleach | Napisane przez Dino 14 komentarzy

snapshot20090809115420snapshot20090809115521snapshot20090809115636

Jak zakończyła się bitwa w Soul Society? I dlaczego to wszystko nie ma sensu? Sprawdźmy.

snapshot20090809115822snapshot20090809120020snapshot20090809120058snapshot20090809120121snapshot20090809120153snapshot20090809120307snapshot20090809120421snapshot20090809120445snapshot20090809120654

Karakura. Noc. Truskawki. To znaczy jedna Truskawka, która właśnie wyczuła jakieś niepokojące reiatsu, więc ruszyła w miasto by wybadać sprawę. Nagle Ichigo odnalazł źródło swego niepokoju. Zobaczył na niebie bramę z Soul Society, z której wypadła Rukia. Po chwili otworzyła się kolejna brama, przez którą przeszła kobieta w bieli. Przybyła ona po Rukię więc Ichigo stanął w jej obronie i tak wywiązała się walka. Nagle Ichi bardzo się zdziwił, gdyż przybyszka zaczęła używać technik Rukii. Dowiedział się, że kobieta, z którą walczy, to Sode no Shirayuki – dusza miecza Rukii. Po krótkiej potyczce napastniczka odeszła (eee… dlaczego?) a następnego dnia cała ekipa Ichigo zebrała się już na naradzie u Urahary. Tam Rukia odzyskała przytomność i opowiedziała naszym bohaterom co się wydarzyło. Po tym jak Muramasa i zbuntowane Zanpakutou stanęli przeciw Shinigamim, rozpoczęła się bitwa. Do tego przywódca buntu oznajmił, że jego podwładni schwytali kapitana Yamamoto. Shinigami z racji braku swej podstawowej broni byli w dość kłopotliwej sytuacji, tym bardziej, że zbuntowane miecze bez problemu atakowały nawet przy pomocy bankai. Wreszcie Rukia i Renji zostali zmuszeni do walki z Kazeshinim i… ten drugi to jedyny ze zbuntowanych Zanów, którego nie poznaję, sorki. W każdym razie nasza parka Shinigamich dostawała tęgie lanie, gdy na pomoc przybył im Byakuya. W ślad za nim na miejscu zjawił się także Muramasa, który przyprowadził ze sobą Senbonzakurę. Kapitan Kuchiki rzucił się do walki ze swym mieczem, a Rukia i Renji znowu zostali zaatakowani, tym razem przez Sode no Shirayuki. Bohaterowie zostali rozdzieleni a Rukia przeszła do świata ludzi. Gdy walka w Soul Society dobiegła końca, Yoruichi wybrała się tam by zobaczyć jak też się sprawy mają. Okazało się, że Seireitei uległo dość poważnym zniszczeniom, siedziba czwartego oddziału jest pełna rannych, kapitanowie pracują nad rozwiązaniem sytuacji a Byakuya zaginął. Zaniepokojona Rukia wkrótce uciekła do Soul Society a w ślad za nią ruszyli Ichigo i Yoruichi.

Tak mają się sprawy w drugim odcinku nowego fillera. I, no cóż, aż nie wiem od czego zacząć. Są plusy, są i minusy. I to często tak durne, że aż dziw. Na przykład coś, na co trafiamy na samym początku odcinka. Rukia zwróciła się do Ichigo per „Ichigo-kun”. Ona nigdy tak go nie nazywała! Dlaczego zrobiła to teraz? Ludzie z Pierrota dostali nagłej amnezji? A może w drugą stronę, dostali nagłego olśnienia? Nie mam pojęcia, ale to mnie walnęło już na samym początku epka. I nie wydaje mi się, żebym się przesłyszał. Jeśli macie wersję DB, to jest to w 02:40, w Leopard-Raws 02:50. Tak więc nie mogę powiedzieć, żeby początek był udany. No, może nie do końca, bo sam samiusieńki począteczek, moment kiedy Ichigo biegł przez miasto, jest super. Brakowało mi zwykłego Ichigo, w zwykłym shikai, w zwykłej Karakurze. To miła odmiana od tych wszystkich kosmicznych walk i całej reszty tałajstwa. Dalej mamy walkę Truskawki z Sodką (mam nadzieję, że wybaczycie ten skrócik, ale będzie on bardzo pomocny mając w perspektywie pewnie jeszcze ponad dwadzieścia odcinków). Walka jest niezła ale jej koniec jest totalnie głupi. Dlaczego Sodka tak nagle odeszła? Przecież chciała dorwać Rukię. Ichigo w tamtym momencie jej nie zagrażał. Czemu więc po prostu sobie poszła gdy akurat spuszczała mu baty a Rukia była na wyciągnięcie ręki? Nie mam pojęcia, ale wiem na pewno, że to bez sensu. Dalej mamy flaszbaki Rukii z dnia poprzedniego. No, niektóre sceny akcji są tu naprawdę fajne, zwłaszcza walka Byaka i Senbonzakury. Tutaj jednak wytknąłbym kolejny mały minusik, mianowicie głos Senbonzakury. Wydaje mi się zbyt… nie wiem sam, wyluzowany. Miecz kapitana Kuchiki powinien tak jak on mówić chłodno, bez uczucia. To by nawet pasowało do jego wyglądu samuraia-demona. No ale cóż, to da się przeżyć. A teraz z cyklu „mnóżmy głupie pomysły”, powtórka z zakończenia walki Ichigo i Sodki. Otóż dlaczegóż Muramasa i jego buntownicy się wycofali? Z tego co dane nam było zobaczyć, mieli przewagę nad Gotei 13. Poturbowali nie tylko Shinigamich ale też ich miasto. Oczywiście ciężko uwierzyć, żeby w normalnych warunkach takie leszcze dały radę Ukitake, Kyouraku czy Unohanie, ale to jest niezbyt sensowny filler, w którym nawet Yamamoto udało im się zamknąć (?!). Zresztą kto widział drugą kinówkę, ten wie, że Pierrot w swoich własnych historyjkach ma gdzieś potęgę najmocniejszych postaci i takiego Kyouraku potrafi znokautować na hita gostek wyciągnięty gdzieś z kosmosu. Biorąc pod uwagę to i to, że Zany już prowadziły w walce, nie mam zielonego pojęcia, dlaczego jej nie dokończyły. Albo Muramasa to Brytyjczyk i zarządził przerwę na herbatkę (się naoglądał Asterixa… albo Aizena) albo… albo to jest, ponownie, bez sensu. No ale o czym my mówimy, skoro od początku cała fabuła tego fillera wydaje się kompletnie bezsensowna. Ale spokojnie, nie łamcie się, dopiero teraz czas przejść do najgorszej części tego epka. Do czegoś tak okropnego, że włosy jeżą się na głowie nawet najbardziej łysym spośród łysych. Moment, kiedy pod koniec (20 minuta) Ichigo leży sobie w łóżku i nagle wpadają pluszaki. No tak słabego wykorzystania muzyki, jak tam, to ja dawno nie słyszałem. Jakby ktoś wybrał ten kawałek losowo, byle coś grało w tle. Ale to jeszcze nic. Będzie gorzej. Dużo, dużo gorzej. Po chwili słyszymy „Number One” podczas rozmowy w sklepie Urahary. I to dopiero jest okropne. Z niecierpliwością czekałem na kolejny „Number One” w tym anime, ale na ten utwór musi być określony czas i miejsce. On powinien grać podczas super duper walk Ichigo, najlepiej gdy Truskawka rusza do ataku na pełnej mocy lub ma kończyć całą walkę. Do takich momentów jest stworzony ten utwór, nie do spokojnych rozmów gdzieś poza jakąkolwiek akcją. W ten sposób traci swój sens i tą wspaniałą esencję. O ile wcześniejsze idiotyzmy mogę puścić jeszcze płazem, o tyle takie marnowanie muzyki to zwyczajna zbrodnia i strasznie mnie zdenerwowało. No ale bądźmy sprawiedliwi, są tu też plusy.

Wreszcie znowu w akcji mamy Ichigo, do tego dorobili mu fajną partnerkę w postaci Yoruichi. Fajnie też popatrzeć na wygłupy Kona. Walka Byaka jest dobra i ogólnie zapowiada się, że kapitan Kuchiki będzie miał sporą rolę co mnie osobiście bardzo cieszy. No i oczywiście widać jak na dłoni, że ludzie z Pierrota stawiają na jedyną poprawną opcję – IchiRuki. Nie żadne IchiHime czy inne równie bezsensowne wynalazki. I chwała im za to. Ogólnie ten odcinek, mimo wielu dziwnych słabostek, całkiem dobrze się ogląda. Podobnie zresztą jak poprzedni. A dalej może być lepiej bo ciąg dalszy zapowiada się naprawdę nieźle. I oby tak było.

Bleach 231, 3.0 out of 5 based on 6 ratings

14 odpowiedzi dla “Bleach 231” RSS icon

  1. Tak dokładnie odcinek jest bardzo sympatyczny. Raz dobrze że kapitani nie gadają co gdzie i jak tylko odrazu zaczynają naparzanke. Dwa super że dali zwykłego Zabimaru zamiast tamtego czegoś, trzeci plus sie należy za sugestie że Kisuke pójdzie sie prać w Soul Society (mówił, że ich wesprze, nie jest to na 100% ale i tak by było fajnie).
    No i ostatni – największy plus za… NEEEEEEE-SAAAAAANN!!!! Haha wielki powrót Kona, yeah :D

    [Odpowiedz]

  2. O matko, rzeczywiście powiedziała Ichigo-kun! Co to miało być?

    [Odpowiedz]

  3. Jak to dali zwykłego Zabimaru? Bankai to bankai, spójrz lepiej na screen z nim, który zamieściłem, i zobacz kto tam stoi obok Muramasy. To właśnie ona zrobiła to bankai czyli jednak nie jest to normalny Zabimaru, tylko ta fillerowa podróba.

    Haha, tak, NEEEE-SAAAAN!!! zasługuje na wielki plus ^^ Sceny z Konem i Rukią zawsze są przemocne, ale tym razem Kon miał fuksa że Rukia leżała pobita, bo inaczej jak zawsze czymś by oberwał i wkleił się w ścianę ^^

    No więc to nie moje omamy. Nie mam pojęcia czemu ona powiedziała Ichigo-kun. Od zawsze mówi po prostu Ichigo, co najwyżej czasem rzuci jakieś pieszczotliwe „głupku” albo „idioto”. Może podczas walki oberwała w głowę i coś jej się potentegowało.

    [Odpowiedz]

  4. faktycznie mimo dużego braku logiki te filery ogląda się fajnie, chociaż wycofanie się sode w walce z ichigo (swoją drogą świetnie wyglądała) i reszty zanpaktou jest totalnie dziwne jak to już napisał dino, mi również nie przypadł do gustu głos senbonzakury, jakoś totalnie do niego nie pasował, przestając marudzić w tym odc. fajnie wyszła walka byakuyi z jego zanpaktou, jak zwykle taicho mnie nie rozczarował – żadnych przynudnych przemów tylko zabrał się do działania, no i pojawienie się yoruichi było wielkim plusem, a co do
    “Number One” to faktycznie nie pasowało do tej sceny wyszło tak jakoś żałośnie wraz z wspaniałomyślną decyzją ichigo

    [Odpowiedz]

  5. Nie bardzo rozumiem to o „wspaniałomyślnej decyzji Ichigo”. Chodzi Ci o to, że chce uratować Rukię? To akurat chyba najnormalniejsza dla niego rzecz pod słońcem. Ta decyzja nie jest wspaniałomyślna, tylko jak najbardziej naturalna.

    [Odpowiedz]

  6. No nie wiem dino mam nadzieje że przestanie tak gadać, bo klimat lekko oberwie na tym. A no jest rzeczywiście to coś obok muramasy – aua.
    Co do głosu senbonzakury – mnie osobiście to nie wygląda na duuuży mankament – jest nie do końca dopasowany, ale da sie go zdzierżyć podczas oglądania.

    [Odpowiedz]

  7. No zdzierżyć się go da, ale nie da się, w moim przypadku, polubić.

    Co do tego Ichigo-kun, to ja chcę żeby teraz Ichigo się odpłacił i walnął do niej „Rukia-chan”, chciałbym zobaczyć po tym jej imię i reakcję ^^

    [Odpowiedz]

  8. Reakcje mówisz… jakby oni to jeszcze żartem mówili. Poprostu animatorom sie powaliło i mam nadzieje że juz sie takie coś więcej nie powtórzy.

    [Odpowiedz]

  9. to że chce ją ratować mnie nie dziwi ale jak dla mnie po jego słowach rukia jest jakimś randomem którego wciąż trza ratować a przecież jest nawet całkiem silna, jest dla niego tak ważną przyjaciółką a wiary w nią nie ma w ogóle, poza tym czy aby na pewno powinien ingerować, jak dla mnie to shinigami sami powinni rozwiązać tą sprawę, bo jeśli nie potrafią przywołać swych mieczy do porządku to czy w ogóle są godni ich posiadania, no i to zaczyna robić się zbyt schematyczne – powoli shinigami wyglądają jak banda gamoni którzy bez ichigo se nie radzą, rozumiem że jest gł. bohaterem itd ale brak go w 1 filerowym sezonie by nie zaszkodził i można by przeznaczyć trochę czasu antenowego dla innych.

    [Odpowiedz]

  10. Cóż pozostawienie całego fillera dla samych shinigami w sereitei to by nie był wcale taki zły pomysł – tylko teraz się nasuwa inne pytanie: Kto miałby przejąć na czas filera role głównego bohatera?

    [Odpowiedz]

  11. Wiesz Szulinio, ostatnio w anime na mandze Ichigo nie było w ogóle, więc musi się pokazać chociaż w fillerze ^^ To ze chce ratować Rukię nie znaczy że ona jest słaba. Gdyby ważna dla Ciebie osoba była w niebezpieczeństwie, pewnie też chciałbyś jej pomóc. Zwłaszcza że przecież nie są tylko, jak to napisałeś, przyjaciółmi. Między nimi jest coś więcej, nawet jeśli nie chcą tego przyznać. To normalne, że Ichigo chce za nią ruszyć. A czy nie powinien pomagac Shinigamim? Po pierwsze taką ma naturę, że zawsze by wszystkim pomagał. A po drugie gdyby sobie odpuścił i powiedział „radźcie sobie sami” to gdyby oni przegrali a on zostałby wtedy sam, to nie byłoby wesoło. Poza tym to filler, normalnie tak nie ma.

    A ja wolałbym zamiast fillera z samymi Shinigami, filler z samą ekipą Truskawy na Ziemi jak walczą z Hollowami : P

    [Odpowiedz]

  12. popieram zdecydowanie :D

    [Odpowiedz]

  13. Tak tak tak!!! IchiRuki! Orihime jest dla Truskawy za głupia… nie może z nia być. =.=

    Choć wydaje mi się, że twórcy dają równe szanse kazdej z nich, zauważcie, że momenty, w których któraś z nich wybiega bardziej na pierwszy plan sie przeplatają – raz jedna, raz druga jest bliżej Ichigo.

    Z początku to była Rukia i jej porwanie, potem dla rónowagi porwanie Orihime, teraz znowu wątek bardziej skłaniający ku Rukii… mam nadzieję jednak, że w finale wszystko będzie po stronie „Onee-san”. ^^

    [Odpowiedz]

  14. Hmm… Jak pierwszy raz oglądałam, to myślałam, że Rukia jakiejś partykuły użyła, „Ichigo ga…”, ale jak się wsłuchać, to rzeczywiście mówi -kun…
    Ajć. No fakt, nie zrobiono tego chcący, raczej to Orikasie się tak powiedziało, a inni nie zauważyli. Ale i tak to brzmi dziwnie O.o

    I popieram Dino, powiedziałaby kiedyś Truskawka „Rukia-chan”… Nawet w żartach xD
    Pewnie Ichigo dostałby w łeb ^^

    Chociaż…

    [Odpowiedz]