Bleach 238
Haineko i Tobiume wkroczyły do akcji a do walki z nimi stanęły Matsumoto i Hinamori. Gorzej być nie mogło.
Podczas gdy Ukitake i Kyouraku dyskutowali o obecnej sytuacji, a Ichigo próbował odnaleźć Byakuyę, Muramasa w wyraźnie złym stanie wędrował… w sobie tylko znanym kierunku. Po drodze parał się jednak likwidowaniem atakujących go Hollowów. Tymczasem Haineko i Tobiume próbowały odnaleźć obiekt swoich westchnień, Hyorinmaru. Udało im się jednak spotkać jedynie poszukującego Muramasy Senbonzakurę. Po chwili natknęły się na kogoś jeszcze. Tuż przed ich oczami przebiegł Ichigo, stając się tym samym ich nowym celem. Zanim jednak doszło do walki pojawiły się Matsumoto i Hinamori, by pojedynkować się ze swymi Zanpakutou. Oczywiście nie obyło się bez nudnej gadki. W tym czasie Muramasa zdołał już dotrzeć do czegoś jakby las Gillianów w Hueco Mundo. Ichigo natomiast napotkał Hyorinmaru, który go zaatakował. Okazało się, że nie pamięta on swego imienia ani tego, do kogo należy. Dostał jednak odpowiedź na swe pytania. Nagle pojawił się Hitsugaya. Muramasa tymczasem urządził sobie rzeź na Gillianach.
Nudaaaaa. Nuuuudaaaa. To co się dzieje nie jest już ani trochę ciekawe, o wciągającej historii to już w ogóle nie ma mowy. Aktualnie mamy jedynie nudną i głupawą fabułę, która i tak jest tylko pretekstem, żeby pokazywać niezbyt interesujące i niezbyt odkrywcze walki. Oczywiście Bleach zawsze był bijatyką ale bez przesady. Do tego epizod został zdominowany przez Haineko i Tobiume, które są tak irytujące że aż witki opadają. Tych dwóch się po prostu nie da oglądać, to już nawet Lurichiyo nie była chyba aż tak denerwująca. Jest też Muramasa, który robi niewiadomo co i niewiadomo gdzie, choć wygląda to na las Gillianów ale skąd miałby się Emo Eskimos wziąć w Hueco Mundo? Lepiej dla niego żeby się tam nie szwendał bo jak się natknie na jakiegoś porządnego antagonistę, typu jakiegoś Arrancara albo któregoś z trójki zdrajców, to w mgnieniu oka przemieni się w mokrą plamę. Apropo zdrajców, to przyznać muszę, że jedynym, dosłownie jedynym, przyjemnym momentem tego odcinka było jak dla mnie pojawienie się na sekundkę pyszczka Aizena. Ach, jakże brakuje prawdziwie dobrego przeciwnika. Chciałbym żeby żelmen w tym Hueco Mundo dorwał Muramasę i pokazał mu, jak wygląda prawdziwy zły boss. No ale nie będę cały czas narzekał na ten filler, znajdę też plusy. Z każdym odcinkiem jesteśmy coraz bliżej końca. No, skoro plusy mamy za sobą czas już kończyć. 2/5.
















28 września, 2009 o 16:21:53
Ach…
Super odcinek ^^
Dawno Bleacha nie oglądałam zatrzymałam się na chyba 174 odcinku ;p
Chyba czas nadrobić, bo chce się dowiedzieć dlaczego wgl. te Zanpakuto tak się szwendają XDD
[Odpowiedz]
28 września, 2009 o 19:13:28
Od razu mówię że to tylko filler, stąd to dziwne szwędanie zanpaków ; ] Ale polecam sobie nadrobić, może niekoniecznie tego fillera ale standardowe epki myślę że warto ^^ Są fajne walki z Espadami, jest genialny Gaiden, jest początek wielkiej bitwy więc do fillera jeszcze jest co oglądać ^^ A walka Hisagiego, nie mówię z kim co by Ci nie spoilerować, to jest po prostu must see ^^
[Odpowiedz]
28 września, 2009 o 20:29:35
Dla mnie to wyglądało idiotycznie jak ledwo co idący emo_pseudo_zły_boss rozwala menosy i inne pustaki pstryczkiem palca.
[Odpowiedz]