VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.4/5 (22 głosów)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 25

29 wrz 16:10:49
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

snapshot20090929153837snapshot20090929153902snapshot20090929154148

Envy zdecydował się pokazać swoją prawdziwą postać.

snapshot20090929154326snapshot20090929154618snapshot20090929154650snapshot20090929154750snapshot20090929154955snapshot20090929155400snapshot20090929155425snapshot20090929155610snapshot20090929155640

May Chang bardzo rozpaczała z powodu zaginięcia Xiao May. Opowiedziała Yokiemu jak ją poznała, wspominając przy tym, że jej klan jest jednym z najsłabszych w całym Xing. Słysząc to, Scar zdecydował się pomóc dziewczynce w poszukiwaniach małej pandy. Tymczasem Ed znajdował się w przedziwnym miejscu, ciemnym i pełnym krwi oraz różnego rodzaju gruzu itp. Nie był jednak sam, bowiem szybko spotkał Lina, który również został połknięty przez Gluttony’ego. Obaj zauważyli także szczątki domu, w którym się wcześniej znajdowali, samochód Rizy, płomienie Mustanga a nawet rękę Ala. To oznaczało, że sam Al nie został połknięty. Rzeczywiście, Al stracił jedynie rękę. Nie wiedział jednak jak może pomóc bratu i Linowi. Słysząc od Gluttony’ego o Ojcu Homunculusów namówił go, co było dość łatwe, aby go do niego zaprowadził. Ed i Lin wędrując przez niekończące się wnętrze Gluttony’ego coraz bardziej opadali z sił, wkrótce Lin nie był już w stanie iść dalej. Ed wpadł jednak na genialny pomysł i ugotował…jeden ze swoich butów. Po tym jakże pożywnym posiłku nasi bohaterowie odzyskali trochę energii jednak zanim mogli ruszyć dalej pojawił się Envy. Powiedział im, że z miejsca, do którego trafili, nie da się wyjść, i że Gluttony to fałszywa Brama Prawdy stworzona przez Ojca. Zdradził także, że to on, zabijając ishvarskie dziecko, doprowadził do wojny w Ishvarze. Słysząc to, Ed wpadł w szał. Rzucił się na Homunculusa, który wreszcie postanowił walczyć na serio. Ukazał się swym przeciwnikom w swojej prawdziwej postaci. Tymczasem Mustang prowadził rozmowę w cztery (właściwie to trzy…) oczy z Bradleyem. Ten postanowił wykorzystać słaby punkt pułkownika. Rozesłał jego ludzi po całym kraju a Rizę mianował swoją adiutantką.

Kopara na ziemi i niekontrolowany ślinotok. Tak w skrócie mogę opisać wrażenia towarzyszące oglądaniu tego odcinka. Czekałem, czekałem i to bardzo, na walkę z Envym. A konkretniej to na samą jego prawdziwą postać. Byłem bardzo ciekaw, jak też wyjdzie ona w anime. Byłem ciekaw, czy będzie tak świetna, jak w mandze. Ba! Miałem nadzieję, że będzie lepsza. Bo wygląd Envy’ego jest super, to jest oczywiste. Budzi strach, odrazę i wgniata w ziemię. Ale to nic. To co najbardziej przeraża w Envym, to dźwięk. A dokładniej głosy. Głosy wyrastających z niego ludzi. Jego prawdziwa forma w wersji mangowej mnie powaliła. Czytając jęki tych wszystkich ludzi byłem wniebowzięty. To był czysty geniusz. Nic dziwnego więc, że nie mogłem się doczekać żeby zobaczyć i usłyszeć to wszystko w anime. I wreszcie jest! I cóż, jest bardzo dobrze. Jest bardzo dobrze ale… mam kilka ale. Po pierwsze zadziwiła mnie kolorystyka. Myślałem że to będą jakieś szarości z czernią, coś w tym stylu. Wszechobecna zieleń zbiła mnie więc trochę z tropu. Ale nie jest zła, mogę jedynie zarzucić w tej kwestii zbyt wielką jednolitość. Można było się troszkę bardziej postarać z kolorystyką ale niech będzie, jest całkiem dobrze. Po drugie zdziwiłem się tym CG. Tego też się nie spodziewałem. Ale akurat ono wyszło moim zdaniem naprawdę dobrze i fajnie się to oglądało. Niemniej wolałbym jednak tradycyjną grafikę. Po trzecie wreszcie, Envy nie robi tak potężnego wrażenia jak w mandze. Nie wydał mi się ani tak przerażający, ani tak odrażający jak na papierze. Ale akurat to jeszcze ulegnie poprawie bo w tym odcinku ledwie zdążyliśmy zobaczyć jak wygląda, dopiero gdy zacznie się walka będzie można posłuchać tej symfonii zawodzeń. Oby to wyszło naprawdę świetnie. Musi! Ale… ale jestem w stanie wybaczyć wszystko. Jestem w stanie wybaczyć każdy minusik. A to dzięki muzyce. Muzyka w tym odcinku jest powalająca. Zwłaszcza w samym momencie przemieniania Envy’ego. Gdy stawał przed Edem i Linem szykując się do przemiany i gdy potem po raz pierwszy ich zaatakował. To było po prostu coś wspaniałego. Do tej pory czciłem przemianę Nnoitry w Bleachu jako moją drugą ulubioną przemianę jaką widziałem w anime. Jaką widziałem w ogóle. Ale transformacja Envy’ego ją zdeklasowała. Co ciekawe, obie one są tak świetne głównie dzięki muzyce. Naprawdę, scena przemiany w tym odcinku to coś pięknego. A to nie koniec, świetnych momentów jest tutaj więcej. Jak ten, gdy Envy mówił o zabiciu dziecka w Ishvarze. Jak zakończenie, gdy obraz z wnętrza Gluttony’ego przeszedł na niego samego i Ala, zaskoczonego kierunkiem, w którym zmierzają. No i oczywiście nie mogę zapomnieć o telepatii braci Elric. To wszystko wyszło genialnie. Kiedy odcinek się skończył aż musiałem łapać dech. No coś wspaniałego. Właściwie poza tym co już wymieniłem przy okazji opisywania prawdziwej postaci Envy’ego, jedynym minusikiem względem mangi jest usunięcie sceny strzelania dookoła wewnątrz Gluttony’ego. Wiem że to bardzo drobny szczególik ale jakoś tak rzucił mi się w oczy. Niemniej jednak odcinek zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że chętnie dałbym mu nawet 6/5 gdybym mógł. A za tydzień może być jeszcze lepiej. Aż strach się bać.

FullMetal Alchemist: Brotherhood 25, 4.4 out of 5 based on 22 ratings

2 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 25” RSS icon

  1. O Envym już powiedziałeś sporo, Dino, więc tylko przytaknę :] Natomiast chciałam napomknąć o Scarze – mam wrażenie, że przez obecność Dziewczynki z Pandą Scar robi się mniej… jednoznaczny. Jakoś w pierwszej serii był po prostu gościem, który mści się za brata i ojczyznę, ale nie wzbudzał mieszanych uczuć, tak jak teraz. (celowo nie odwołuję się do mangi) To też zaliczyłabym na plus – lubię niejednoznaczność.

    [Odpowiedz]

  2. Zgadzam się. W tej serii Scar ma więcej niż jedną twarz, możemy na niego popatrzeć z innej strony niż wcześniej. W pierwszym anime rózwnież wiedzieliśmy, że Scar ma swoje powody do robienia tego co robi, ale nie zbudowano tam takiego tła jak tutaj. Poza tym jak mówisz kolorków dodaje mu także obecność towarzyszy, czego także brakowało w pierwszym anime. No już nie mówię o tym, że po odejściu w tamtej serii od mangi, Scar coraz bardziej się psuł. Im dalej seria szła, tym gorsza była jego postać. I o ile na początku serii bardzo go lubiłem, o tyle pod koniec już mi przeszło. Tutaj natomiast Scar jest dużo ciekawszy i, jako że seria jest na mandze, lepiej skonstruowany.

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.