VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.9/5 (22 głosów)
Umineko no Naku Koro ni 14
4 paź 22:01:56
Kategoria: Umineko no Naku Koro ni | Napisane przez cpt. Misumaru Tenchi 10 komentarzy

379

Lekko nudnawy i przegadany odcinek, w którym bardzo mało się wydarzyło.

124568

Zaczyna się od naparzanki między starą i nową Beatrice. Potem Battler dostaje posiłki, po czym ochoczo rusza do dalszej walki z wiedźmą i nawet udaje mu się zdobyć prowadzenie. Oprócz tego potwierdza się istnienie mitycznego Golden Landu, który okazuje się być zwyczajnym skarbcem ukrytym gdzieś pod ziemią. Niestety, drogę do niego zna tylko Eva – pokazano nam skarbiec, ale nie pokazano gdzie się znajduje.

Chciałbym przeprosić za mało ciekawe screeny tym razem, ale jest tak jak napisałem we wstępie: odcinek był dosyć nudny, dominowała w nim masa długich i przegadanych scen, dziejących się wciąż w tych samych pomieszczeniach, przedstawianych tymi samymi ujęciami.

Umineko no Naku Koro ni 14, 3.9 out of 5 based on 22 ratings

10 odpowiedzi dla “Umineko no Naku Koro ni 14” RSS icon

  1. No nie. Odcinek dosyć nudny?? Ciekawe czemu zatem trzymał mnie podczas oglądania na skraju krzesła?
    Na początek starcie obydwu wiedźm, potem Battler przyciskający do muru Beato aż do tego stopnia że jej służący Ronove zarządził time-out, w końcu Eva odnajdująca w tajemniczych okolicznościach wielki sssskarb – i to wszystko miało być nudne?
    A, i jeszcze na dokładkę super zabawna scenka jak Ronove zwraca uwagę Beato że śmieje się nieelegancko :> Zresztą, w ogóle anime dużo zyskało od momentu pojawienia się Ronove.
    Ten odcinek przywrócił moją wiarę w tę serię… tak trzymać…

    [Odpowiedz]

  2. Taa, w pojedynku brakowało tylko satellite strike. Sorry, ale mnie ta seria już kompletnie nie rusza. Cokolwiek się nie wydarzy, będę miał do wszystkiego dużo dystansu. Za dużo, żeby jeszcze kiedykolwiek wczuwać się tak jak usiłowałem to robić na początku.

    [Odpowiedz]

  3. E tam, jak weźmie się Umineko pół serio, to aktualnie seria trzyma w napięciu :P Trzeba do tego podejść jak do geassa, przymknąć oko na głupoty i różne nielogiczne zdarzenia, a wtedy frajda z akcji i tych nielogicznych głupocizn jest aktualnie przednia. I co najważniejsze, seria wtedy potrafi trzymać w napięciu tymi swoimi plottwistami :P

    [Odpowiedz]

  4. no to uncle_alfred podpadłeś u mnie jak śmiałeś tak powiedzieć o CG tym bardziej porównywać !!

    [Odpowiedz]

  5. Och no, ale to i tak jest zupełnie inna liga :P Code Geass w swoich niesamowitych i nieracjonalnych plottwistach, i wszelkich naciągnięciach fabularnych trzyma w napięciu tak, że na następny odcinek czeka się jak na wygraną w lotto.

    Umineko jest po prostu całkiem miłe w odbiorze, bez żadnego szału.

    [Odpowiedz]

  6. Pewnie że CG i Umineko to inna liga… Code Geass to był czysty mentalny onanizm, owszem przyjemny (czasem nawet bardzo) ale minutę po obejrzeniu człowiek nie potrafiłby powiedzieć co właściwie zobaczył (bo – na całe szczęście – już o wszystkim zapomniał). Co do Umineko wciąż mam nadzieję że autorzy przynajmniej spróbują nam udzielić paru odpowiedzi na stawiane wciąż znaki zapytania. Tak jak to – mniej więcej – zrobili w Higuraszu, a który to Higurasz też przez pierwsze ileś tam odcinków nas tylko szokował i piętrzył przed nami coraz to bardziej schizowate zagadki.

    [Odpowiedz]

  7. Odpowiedź będzie jedna, uniwersalna na wszystko: this is magic and she is a witch.

    [Odpowiedz]

  8. To prawie tak samo jak w Higu – wszystkiemu jest winna klątwa Oyashiro-sama, czyż nie?

    [Odpowiedz]

  9. Wiesz co, Zbigniew Nienacki pisał kiedyś, że potrzebna jest przede wszystkim rzeczywistość i odrobina fantastyki. I tak jest w Higu – słyszymy o klątwie, ale to co się dzieje jeszcze jakoś mieści się w standardach normalności. A w Umineko mamy jakieś wiedźmy, tarcze, świetliste pociski, bojowe koziołki, demonicznych sługów i całą masę innych rzeczy, które nie istnieją tak naprawdę. Nie dziwota zatem, że z miejsca mam do tego dystans, tym bardziej że wszystkie te elementy kontrastują z opowiadaną historią, która usiłuje być prawdopodobna. Co innego gdyby od początku do końca była fantastyczna, tak jak np. Pandora Hearts. Wtedy bez narzekania przyjmuję narzuconą mi konwencję i rozpatruję to co widzę w jej ramach.

    [Odpowiedz]

  10. Też mam już dość tego wszystkiego im dalej tym gorzej. Jedyne co mi się podobało to dwa pierwsze ep. ale niestety pomysłodawca tego wszystkiego zaczął mocno brać jakieś stymulanty, no i widzimy tego efekty.
    Nie potrafi mnie to ani zszokować, ani rozśmieszyć czy dać coś do myślenia. A jak coś mi nie daje żadnej przyjemności z oglądania to poco to ciągnąć. Także z tym odcinkiem odkładam to „nie dokręcone” dzieło na półkę

    Zdrawiam

    [Odpowiedz]