Ed wpada na pomysł jak wydostać się z wnętrza Gluttony’ego. Podczas jego realizacji spotyka… Ala.
Ed i Lin toczyli śmiertelny bój z Envym, który przyjął swą prawdziwą postać. Jago olbrzymie monstrum Homunculus miał ogromną przewagę nas swymi przeciwnikami, choć i ci byli nieustępliwi. Gdy jednak Ed zaatakował, jeden ze stworów wyrastających z ciała Envy’ego przemówił do niego, prosząc o śmierć. Zszokowany Ed stanął jak wryty, na pomoc przyszedł mu Lin. Ed nie mógł jednak walczyć z istotami, które sam uważał za ludzi. W końcu Envy powalił go na ziemię, a następnie połknął. Tymczasem May Chang w towarzystwie Scara wciąż poszukiwała Xiao May. Wreszcie odnalazła ją wraz z Alem i Gluttonym, jednak Scar postanowił ich śledzić. Gluttony prowadził Ala do swego Ojca, idący w ślad za nimi Scar i May Chang musieli stawić czoła hordom krwiożerczych chimer. Wewnątrz Envy’ego Ed tracił już siły, nagle przypomniał sobie kawałek gruzu, który widział tuż przed połknięciem, a także ruiny Xerxes. Wiedział już, jak się wydostać z wnętrza Gluttony’ego, zawarł więc umowę z Envym. Postanowił transmutować sam siebie, wraz z Linem i Envym, by przejść przez prawdziwą bramę i wrócić do własnego świata. W tym czasie Bradley opowiedział Mustangowi swoją historię. Już jako małe dziecko został wybrany do eksperymentu, którego celem było stworzenie idealnego władcy państwa. W towarzystwie innych wybranych przeszedł intensywne szkolenie, aż wreszcie w jego ciało wstrzyknięto Kamień Filozoficzny. Jako jedyny był w stanie to przeżyć i zostać Homunculusem i to on właśnie miał zostać przywódcą Amestris. Ed stanął przed bramą. Ku swemu zaskoczeniu zobaczył jednak drugą, przed którą siedziało ciało Ala. Chciał zabrać je ze sobą ale niestety nie mógł tego zrobić. Obiecał jednak, że pewnego dnia wróci.
Dobra, to co na minus, bo tak będzie szybciej. Jakoś nie przekonało mnie CG Envy’ego. To znaczy, sam Envy wyszedł dobrze, ale wyrastający z niego ludzie już nie bardzo. Kiedy byli rysowani normalnie było super, ale kiedy byli w CG to już niezbyt. Wolę jednak tradycyjne podejście, tym bardziej że niedawno skończyła się Magnitudka, która w każdym odcinku maltretowała oczy łażącymi w tle manekinami. Ale to byłoby tyle zła, reszta to samo dobro. Walka z Envym, choć krótka, wyszła bardzo fajnie, a połknięcie Eda to było coś pięknego. Ogólnie animowany Envy sprawia wrażenie większego niż mangowy i dobrze, bo zeżarcie Edzia wygląda tu jakoś lepiej. Zresztą wszystko wyszło fajnie, wspomnienia Bradleya, plan Eda. No i oczywiście brama. Ta scena z ciałem Ala to coś pięknego, nikt się tego nie spodziewa i dostajemy takiego zonka. Tylko coś słabo karmią przed tą bramą… Do tego już po raz bodaj trzeci w zakończeniu wykorzystano ending i, trzeba to przyznać, zawsze wychodzi to świetnie. Teraz czas nam czekać na kolejny epizod, w którym… nie mam zielonego pojęcia co się wydarzy. Wydarzenia z tego odcinka, 26, to końcówka 13 tomu mangi. Polskie wydanie liczy sobie na chwilę obecną 16 tomów, ale tego co jest w zapowiedzi 27 odcinka jeszcze nie było. Twórcy anime musieli więc przeskoczyć kilka tomów przez co po raz pierwszy wszyscy czytający tylko polskie wydanie mangi będą mieli niespodziewanki. Mam tylko nadzieję, że takie zamieszanie z chronologią nie będzie miało negatywnego wpływu na serię. Kończąc, warto jeszcze wspomnieć, iż wieść gminna niesie jakoby „FMA: Brotherhood” miał sobie liczyć ostatecznie 63 epizody. Patrząc na to, że do tej pory w 25 odcinków seria przemknęła przez 13 tomów, a w Japonii owych tomów jest 23 plus materiał na kolejny, czyli 24, a manga podobno dobiega końca, myślę że Bones rzeczywiście mógłby się wyrobić w tych 63 odcinkach. Ale tylko dlatego, że akcja w anime jest mocno przyspieszona, w przeciwnym razie byłoby z tym ciężej. A tak, jeszcze ocena. Oczywiście, choć może to już nudne, 5/5.
















06 października, 2009 o 15:02:38
świetny odcinek
po prostu oglądałem i miałem otwartą gębą!!!
wjeb*ło mnie w fotel normalnie
genialne!
[Odpowiedz]
06 października, 2009 o 16:13:15
Daje 4/5 w skali FMA:B (5/5 w skali ogólnej)
Co do źródła 63 ep. to ja nie byłbym jeszcze taki hop do przodu.
)
Jak na razie to są wszystko plotki i nie doczytałem się by żadne japońskie
źródło to potwierdziło, także miejmy tylko nadzieje żeby się potwierdziło !
(Wtedy nie będę miał żadnych obiekcji
Zdrówko
[Odpowiedz]
06 października, 2009 o 20:13:30
Liczbę „63″ na razie potwierdził MAL, mnie to do cieszenia się wystarczy :]
[Odpowiedz]
07 października, 2009 o 00:57:34
Nom ja także właśnie z MALa się o tym dowiedziałem, wiem że to nic pewnego ale na razie to jedyny punkt zaczepienia. W sumie na mniej więcej taką liczbę się szykowałem więc dla mnie git.
[Odpowiedz]