Tatakau Shisho – The Book of Bantorra
Ehhh, tak dobrze się zapowiadało i się zes…markało. Pierwszy odcinek nie wyjaśnia praktycznie nic. No chyba że ktoś obejrzał go kilka razy i poukładał sobie tę całą terminologię i wszystkie postacie do mniej więcej trzymającej się kupy. Ja ledwo co dobrnąłem do końca i zdecydowanie nie miałem ochoty na powtórkę. Szkoda, że tak dobrze zapowiadająca seria, miała taki falstart. Fabuła rzeczywiście mnie zainteresowała. Trailerek też. Jednak sposób, w jaki wyreżyserowany został ten epizod, wyjątkowo nie przypadł mi do gustu.
Raczej nie wiele złego mogę powiedzieć o sprawach technicznych. Wygląd postaci całkiem przyzwoity, grafika przyjemna dla oka, animacja też nienajgorsza. Tylko to 3D lekko kulawe (przede wszystkim ten statek i motorówka). Jeśli chodzi natomiast o opening i ending, to opening od razu przewinąłem. Przesłuchać jeden utwór ALI PROJECT, to jak przesłuchać wszystkie. Jak dla mnie każda ich piosenka jest identyczna. Ending wypadł już dużo lepiej, choć też bez fajerwerk.
Ostatecznie postanowiłem odłożyć to anime i jeśli ktoś z oglądających wspomni mi o nim jakieś dobre słowo, to gotów jestem do niego powrócić.
Seitokai no Ichizon
Jedno małe pomieszczenie, piątka bohaterów i lawina świetnego humoru – tak w skrócie można opisać cały ten odcinek. Te trzy rzeczy wystarczyły do tego by mnie zmiażdżyć, wytarmosić i wywinąć na drugą stronę. Tak niepozornie zapowiadająca się seria, okazała się być świetną komedią, przez którą porządnie się zakrztusiłem (akurat popijałem sobie herbatę). Co najlepsze spora część tego humoru opierała się na parodiach, więc mogliśmy zobaczyć nawiązania do Lucky Stara, Haruhi, Umineko, Higurasha, Dragon Balla i wielu, wielu innych, których pewnie nawet nie zauważyłem.
Aktualnie jest to dla mnie jedna z najlepiej zapowiadających się serii na ten sezon. Boję się tylko, że humor z odcinka na odcinek będzie stawał się coraz słabszy i anime stanie się po prostu nudne. Bo przecież ile można się wyśmiewać np. z małego biustu, czy gier eroge. Mam nadzieje jednak, że czeka nas sporo pozytywnych niespodzianek i każdy epizod będzie równie świetny jak ten pierwszy.
W tym momencie sprawy techniczne są dla mnie mało ważne (humor nadrabia wszelkie zaległości), ale warto coś o nich wspomnieć. Graficznie seria prezentuje się nienajgorzej. O tłach ciężko coś powiedzieć, bo akcja dzieje się tylko w jednym pomieszczeniu (ciekaw jestem czy będzie tak przez całą serię?). Projekty postaci wydają się przyzwoite. Jakoś kreska skojarzyła mi się z Akane-iro ni Somaru Saka i faktycznie miałem rację. Postacie w obu seriach są dziełem tej samej osoby – Kumi HORII. Muzyka? Aaa nie będę pisał. Nie chcę robić złego wrażenia.
Sora no Otoshimono
To anime okazało się być dokładnie takie, jak przypuszczałem. Głównemu bohaterowi spada z nieba skrzydlata piękność o bardzo dużych… oczach. Dziewczyna mówi mu, że przybyła by spełnić jego najskrytsze pragnienia i jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Tomoki, bo tak mu na imię, bez zawahania wykorzystuje swoją złotą rybkę. I tak oto rozpoczyna się jego przygoda w nowym, cycatym, pełnym przygód świecie.
Fani serii ecchi byli pewnie zachwyceni tym odcinkiem. Ja niestety już trochę się tym przejadłem. Poza fanserwisem seria musi mieć jeszcze jakąś konkretną fabułę. Ta raczej jej nie posiada, dlatego prawdopodobnie już nigdy więcej nie powrócę do tego tytułu.






















07 października, 2009 o 19:46:00
Seitokai no Ichizon
Jedno z trzech anime co obejrzałem w rawach. Choć ze treści zrozumiałem niewiele to muszę przyznać że było na tyle interesująco że chętnie bym obejrzał dalsze odcinki
Jak na razie ten sezon nie wygląda ciekawie. Prócz Railgun (zanim to zacznę oglądać ma zamiar obejrzeć Index) nie było jeszcze nic co mógłbym śmiało powiedzieć, „nie mogę sie doczekać następnego odcinka”.
[Odpowiedz]
08 października, 2009 o 11:08:24
Seitokai no Ichizon
Myślałem, że padnę. Pewnie wielu z was nie zwraca uwagi na to co mówią po japońsku i traci przez to sporo na tłumaczeniach 
Jak mogłeś nie zauważyć zamówienia dla klubu muzycznego (wyraźnie mówili K-On-bu) Kastaneity
Świetna komedia – gorąco polecam.
Nie ma tam jakiejś ciągłości fabularnej, odcinek to niejako jeden dzień z wielu. Zapewne przez to nikt tego anime opisywać nie będzie (nie ma za bardzo jak).
[Odpowiedz]
08 października, 2009 o 13:24:58
Sugisaki’s Harem Seitokai no Ichizon
A, co tam, obejrzę sobie drugi ep, ciekawi mnie czy dadzą radę ciągnąć takie żarty dłużej niż 20 minut.
Jakieś niesamowicie zabawne to to dla mnie nie było… Uśmiechnęłam się przy żarcie z Higurashi/Umineko, czy ujęciu żywcem wziętego z Big Gay Lawyersów, ale ogólnie takie se. Chociaż fakt, że nie miałam ochoty zrobić krzywdy żadnej z panienek (no, nie cały czas przynajmniej) świadczy o nich całkiem dobrze
[Odpowiedz]