VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 2.0/5 (20 głosów)
Bleach 240
11 paź 12:39:38
Kategoria: Bleach | Napisane przez Dino 5 komentarzy

snapshot20091011122022snapshot20091011122051snapshot20091011122206

Noł koment…

snapshot20091011122230snapshot20091011122314snapshot20091011122324snapshot20091011122453snapshot20091011122616snapshot20091011122705snapshot20091011122726snapshot20091011122817snapshot20091011122837

Podczas gdy Mayuri zabierał się do badań nad Gegetsuburim, w czym przeszkodzić próbował mu Oomaeda, Matsumoto i Hinamori odesłały swoje Zanpakutou do siedziby czwartego oddziału. Chwilę potem znowu wpadły na Ichigo (coś strasznie małe to Soul Society) i nagle cała trójka była świadkami powrotu Muramasy, który najwidoczniej zmienił sobie coś z ciałem (teraz będzie mógł je ciąć od nowa). Jako że po pierwsze nie był jeszcze w formie do walki, a po drugie nie mógł ponownie przejąć kontroli nad Zangetsu, był na straconej pozycji w walce z Truskawą. Na pomoc przyszedł mu jednak Senbonzakura, który stanął do pojedynku z Ichigo. Używał najpotężniejszych technik Byakui jednak mimo to nie dawał rady zastępczemu Shinigami, który odłupał mu nawet część maski. Wtedy zjawił się Byakuya, który przerwał ich walkę, a następnie zaatakował Ichigo. Powiedział, że tak jak wyzwolone Zanpakutou, kieruje się teraz swoim instynktem i że nie pozwoli skrzywdzić Muramasy.

Kiedyś już o tym wspominałem, czy to w opisach czy też w komentarzach, ale powiem to raz jeszcze: jestem fanem Byakui. Byak jest mega, jest uber, jest superowy. I dlatego, uch, boli mnie ten odcinek. Ale boli mnie tak, że wręcz na wskroś. Nie mam pojęcia co strzeliło do głowy scenarzystom, żeby dać Byakowi taką rolę, ale chętnie dałbym im za to po buziuchnach starymi makrelami. Najpierw bowiem całkowicie został ośmieszony miecz mojego ulubieńca, który walcząc z całych sił nie potrafił zrobić absolutnie nic przeciwnikowi, a do tego w tak lamerski sposób używał Goukei, czy też najwspanialszego z najwspanialszych Senkei. No to jest po prostu coś strasznego. Ale gdzie tam, nie ma się co tak szybko łamać, lepiej z tym zaczekać bo dalej jest gorzej. Oto bowiem pojawia się Byakuya i… i brak mi słów. No po prostu nie wiem, co mam powiedzieć na tą całą sytuację. Czuję się skrzywdzony przez Pierrota, normalnie zgwałcili mnie emocjonalnie. Jak to w ogóle jest możliwe, przecież w poprzednim odcinku inny kapitan, Hitsugaya, miał taką fajną walkę i w ogóle było supcio. A teraz jest Byakuya i robią z niego jakieś niewiadomo co. Że niby podąża za instynktem? Za dumą, tak? No okej, szkoda tylko, że scenarzyści zapomnieli o takim drobnym szczególiku, jak absolutne oddanie Byaka prawu Soul Society, zasadom tam panującym itp. Toż on chciał własną siostrę przyszywaną, która jest dla niego oczkiem w głowie, dla tego prawa poświęcić, a teraz tak ni z tego ni z owego będzie gorylem złego bossa bo… bo niewiadomo co. Zjadł nieświeże ogórki i tak go naszło. Nie no, ja jakieś odszkodowanie powinienem dostać od Pierrota bo nie ma takiej opcji żebym po tym wszystkim nie potrzebował jakiegoś leczenia. Wiem, że nie jestem w tych opiniach sam, więc studio nieźle dostanie po portfelu. No ale dobra, Senbonzakura jest cienki jak barszcz, Byakuya ma humory i wylosował sobie instynkt w totolotku, super. Poza tymi jakżesz wspaniałościowymi wspaniałościami w całym odcinku mamy tylko głupią scenkę w laboratorium Mayuriego (gdyby tylko tam był sam Mayuri, mogłoby być fajnie, ale wyszło jak wyszło) i dalsze darcie jadaczek przez zany Matsumoto i Hinamori. Aha, no i jeszcze Muramasa, który dalej jest mhroooczny i tajemniczy i z powodzeniem walczy o miano najgorszego złego bossa w całej historii złych bossów, robi jakieś niewiadomo co z niewiadomo czym, jak zwykle płacze krwią i tnie się po kątach. Jeszcze ze dwa odcinki na tak wybitnym poziomie i powiem to, czego w życiu nie spodziewałbym się powiedzieć. Nigdy bym nie pomyślał, że może być coś gorszego niż filler z Lurichiyo. Teraz widzę, jak słabo rozgarniętą mam wyobraźnię. No cóż, tak czy inaczej ocena dla tego odcinka ode mnie może być tylko jedna.  1/5 i życzenia poprawy.
A z takich ciekawszych rzeczy, to obecny opening towarzyszy nam już od 26 odcinków więc w kolejnym epizodzie powinniśmy się spodziewać nowego. No i nowego endingu. Może przynajmniej one będą fajne, tak na pocieszenie.

Bleach 240, 2.0 out of 5 based on 20 ratings

5 odpowiedzi dla “Bleach 240” RSS icon

  1. Kurcze, ale surowy jesteś. Jak dla mnie to ten odcinek był świetny!! ;p

    [Odpowiedz]

  2. Yuuki, Dino żyje kultem 1 sezonu i wie jak zajebisty może być Bleach. Każdy by sie załamał. Nie ma sensu żebym cokolwiek mówił bo szkoda czasu. Niech ten koszmar sie wreszcie skończy.

    [Odpowiedz]

  3. Kult początku kultem ale gusta są różne, ja tylko wyrażam swoją opinię, a tych jest tyle, co i opiniujących ^^ Niemniej mi się to w ogóle nie podoba, ten filler znaczy.

    [Odpowiedz]

  4. mnie osobiście w tym filerze przeraża to co pierot robi z osobowością każdego z bohaterów zaczynając od Byakui a kończąc na Nemu

    [Odpowiedz]

  5. Mnie to przeraża, że zupełnie się przy tym nie starają. Nie wierze że kinówki były przypadkiem. Poprostu mają fanów w gdzieś.

    [Odpowiedz]