


Psy mają właścicieli. Koty mają służących.












Ah, szkolne festiwale, uwielbiam szkolne festiwale! Zwłaszcza, że moja klasa przygotowuje kawiarnię, taką wiecie, z przebraniami i w ogóle… Mizuno w stroju kelnerki… Oczywiście nie dane mi było w spokoju sobie pomarzyć, bo na scenę wkroczyła Przyjaciółka z Dzieciństwa – Sumiyoshi. Mówię na nią yamamba, bo nosi bardzo dziwny makijaż. Zawsze się o to przezwisko wkurza. No, ale tak powinien wyglądać zdrowy związek między dwojgiem ludzi, którzy znają się od piaskownicy, prawda? To znaczy, w filmach tak jest…
Ale, zostawiając tę sprawę na chwilę, czas przyjrzeć się dzisiejszemu kociemu zleceniu. Nyamsus i Tama napadli mnie w szkole i zmusili do rozmowy z kotem, który mieszkał sobie na terenie szkoły. Jako, że nauczyciel odkrył, co się święci, kotek dostał nakaz eksmisji. Chciał, żebym w jego imieniu podziękował dziewczynie, która codziennie go dokarmiała. Opis zawęził grono podejrzanych do całego mojego rocznika. Na (nie)szczęście szybko odkryłem, o kogo chodziło. A właściwie odpowiedź sama się znalazła – Sumiyoshi nakryła mnie gadającego do kotów, a błogi uśmiech szkolnego kota ujawnił szokującą prawdę – to yamamba była dla niego taka miła! Tak więc nie dość, że mam kocie zlecenie do wykonania, to jeszcze Sumiyoshi ma rewelacyjny powód, by mnie szantażować. I tak, moi drodzy, Junpei Kosaka został sługusem malowanej panny.
Musiałem wszędzie z nią łazić, kupować jej żarcie… Ech, nie jest łatwo być przeklętym przez kociego boga facetem, oj nie jest łatwo. Ale uświadomiłem sobie jedną rzecz. Dziewczyny potrafią być przerażające bez makijażu. To objawienie spotkało mnie, kiedy ktoś niechcący wylał wiadro wody na Sumiyoshi i cała jej tapeta się zmyła. Och, to było straszne. Goniła mnie przez pół szkoły, jakby to była moja wina. Uratowała mnie dopiero Mizuno (w stroju kelnerki, jeszcze bardziej urocza niż zwykle) i zabrała ex-yamambę ze sobą.
Dużo się działo tego popołudnia. Ostatecznie wieczorem udało mi się zdybać Sumiyoshi za szkołą, gdy szukała swojego kociego podopiecznego. Zebrałem się w sobie i przekazałem to, o co kot prosił. Było trochę dziwacznie, ale ostatecznie zostało mi to zaliczone. Kolejny krok w stronę uwolnienia się od klątwy! Oby tak dalej, Junpei!
Ej, ale dlaczego to JA mam się teraz zajmować bezdomnym kotem?!


