Będąc jeszcze dziećmi Suou i Shion wraz z ojcem oglądają piękne, nocne niebo. Nagle Shion zauważa spadającą gwiazdę, później kolejną i kolejną. Dziesiątki gwiazd zaczęły spadać równocześnie. Shion i Suou z podziwem patrzą na ten widok do mementu aż jedna gwiazda wpada wprost na nich. Tego dnia Shion stał się kontraktorem – bezuczuciowym człowiekiem posiadającym nadludzkie moce.
Pierwszy sezon Darker than BLACK przedstawiał historię Heia, jednak tym razem główną bohaterką wydaje się być młoda Suou Pavlichenko. To właśnie jej spokojne życie przedstawione jest na początku tego odcinka. Widzimy jej typowy dzień w szkole, gdzie bawi się z przyjaciółmi i masowo cyka fotki swoim wielkim aparatem. W tym momencie jeszcze nic nie zapowiadało dramatycznego obrotu wydarzeń, który przyszedł chwilę później. Przez to też ten epizod okazał się tak wyjątkowo emocjonujący. Zaczęło się bardzo niewinnie, lecz akcja powoli nabierała tępa, ostatecznie ukazując nam kawał dobrej walki zakończonej sceną, w której spada maska Heia.
Pierwszy sezon zakończył się nie odpowiadając na większość istotnych pytań. Jednym z nich było: skąd biorą się kontraktorzy? Pierwsza scena tego odcinka pokazała jak spadająca gwiazda/meteor/coś z nieba uderzyło w Shiona, który nagle stał się kontraktorem. W sumie wciąż to nie wiele wyjaśnia, ale może być małą wskazówką. Nie wiadomo jeszcze, jakie zdolności posiada Shion, ale musi to być coś na tyle niebezpiecznego, że zainteresował się nim sam rząd.
Hei w tym odcinku pojawił się raczej jako zły bohater. Poszukując rdzenia meteorytu bez mrugnięcia okiem zabijał każdego, kto stanął mu na drodze. Jego ofiarami byli między innymi ojciec Suou oraz April – jedna z bohaterek pierwszego sezonu. Tak, jak zabicie ojca Suou raczej nie zrobiło na mnie wrażenia, tak patrząc na konającą April, strasznie się zdziwiłem. Postać, która utrzymała się przy życiu w pierwszym sezonie, ginie już w pierwszym odcinku nowej serii, to nie jest coś, czego bym się spodziewał. Poza tym, April była raczej dobrą bohaterką, więc zupełnie nie widziałem sensu by się jej pozbywać. Tymczasem dla Heia nie ma to większego znaczenia, czy ktoś jest zły, czy dobry. Dla niego liczy się tylko wykonanie zadania. Choć ciężko mówić teraz o jakichkolwiek zadaniach, gdyż działa on na własną rękę.
Generalnie seria zaczęła się ruszając ostro z kopyta. I w sumie nie ma się co dziwić, jeśli zapowiedziane jest jedynie 12 odcinków. Trochę szkoda, że będzie trwała tak krótko, ale dzięki temu możemy mieć pewność, że każdy epizod będzie trzymał w napięciu. Pierwszy sezon składał się z wielu niepowiązanych ze sobą historyjek. Ten raczej będzie posiadał ciągłą fabułę, więc tym bardziej możemy szykować się na kawał dobrej akcji.
Ending: „From Dusk Till Dawn” w wykonaniu Abingdon Boys School

























17 października, 2009 o 19:54:48
Może nie obejrzałem 1 serii znowu tak dawno jak niektórzy tutaj, ale wystarczająco długo czekałem żeby z obłędem w oczach rzucić się na pierwszy ep 2 sezonu. I powiem że to co zobaczyłem… TO CO ZOBACZYŁEM – cholera powiem wam że naprawde było warto czekać. Staranna grafika, dopasowana muzyka, dynamiczna nawalanka pod koniec i ta Fabuła. Aj szkoda tylko że tylko 12 odcinków ale co tam, grunt żeby jakoś się to rozwinęło wszystko fajnie. Ciekaw też jestem czy muzykę skomponuje Yoko Kanno, ona to się dopiero zna na muzyce ^^
[Odpowiedz]
17 października, 2009 o 20:52:19
12 odcinków stanowi pewną szansę na to, że scenarzyści wiedzą, co robią i fabuła nie polegnie w połowie.
Nooo, i Yin też, fajna była.
A poza tym – za mało Heia
[Odpowiedz]
18 października, 2009 o 10:03:37
Świetny epek, powiedziałbym, że genialny. I zgadzam się z Mi, że 12 epków daje szansę na porządnie przemyślaną i rozbudowaną historię.
[Odpowiedz]
21 grudnia, 2009 o 19:01:46
Wiecie może jak się nazywa ta ścieżka dźwiękowa gdy mamy walkę – chodzi mi o tą techniawke , słychać ją wyraźnie podczas walki na dworcu kolejowym tuz przed wejściem Suou na wagon za Mao…..
[Odpowiedz]