Nyan Koi! 03
Nieważne, co i jak bardzo złego zrobiłeś. Ważne, by wszyscy myśleli, że to sprawka psa.
Hmm, sprawdźmy, co już mamy:
- jedna przeurocza koleżanka z klasy, której nie potrafię wyznać swoich uczuć – JEST!
- jedna przyjaciółka z dzieciństwa, która traktuje mnie jak swojego służącego – JEST!
- jakaś klątwa, która z każdym dniem wydaje się być o wiele mniej interesująca niż, na ten przykład, tworzenie wokół siebie zgrabnego haremiku – JEST!
Zatem czas na etap kolejny – nowa znajoma!
Kolejny dzień, który upłynął pod znakiem niesamowitych zbiegów okoliczności. Na dzień dobry, oczywiście przypadkiem, spotkałem pod świątynią panią listonosz, której zdolność orientacji w terenie najwyraźniej zgubiła się po drodze. A że, jak wiecie, uwielbiam pomagać bezbronnym istotom (lub, jak w tym przypadku, całkiem niczego sobie, nieco starszym dziewczynom), zgodziłem się oprowadzić Chizuru po okolicy.
Praca przewodnika listonoszki jest niewyobrażalnie trudna i niebezpieczna. Za każdym rogiem czają się koty, które czegoś ode mnie chcą, i którym nie mogę odmówić. W dodatku chyba za bardzo spodobałem się Chizuru. Czy to już można zaliczyć jako molestowanie seksualne?! I żeby było jeszcze zabawniej, wspomniane już zbiegi okoliczności. Jak na komendę, wszyscy znajomi zaczęli się pojawiać tam, gdzie akurat byliśmy. Ledwo udało mi się uciec przed kumplami, Sumiyoshi, siostrą (nawet nie chcę myśleć, co będzie jak zaczną plotkować), niemal wpadła na nas moja piękna Mizuno. Och, co sobie dziewczyna pomyślała… Jestem zgubiony.
A tak swoją szosą to niezły moment, by sobie trochę powspominać. Na przykład ten piękny dzień, w którym zaczynałem szkołę i kiedy to po raz pierwszy spotkałem Mizuno. Spadła mi niemalże z nieba. No, dokładniej to spadła z drzewa, a że ja akurat byłem w pobliżu… W każdym razie, pomogłem jej odstawić świeżo uratowanego kociaka do pana woźnego, za co zostałem nazwany „przemiłą osobą”. Jasne więc, że z miejsca wpadłem po uszy. A potem się okazało, że Mizuno chodzi do tej samej klasy. Yay!
No, tyle wspomnień. Nie ma co się roztkliwiać, kiedy na horyzoncie pojawia się tajemniczy przeciwnik! To groźne spojrzenie, ten czerwony dres…



















18 października, 2009 o 19:24:59
Powiem szczerze, że robi się sztampowo, ale ta sztampa jest przedstawiona w tak przeuroczy sposób (dodatkowo okraszony cicikami), że nie sposób przestać mruczeć
Ciekawi mnie, czy zrobią z tego typowy haremik. Mam nadzieję, że nie – dziewczyny nie trzeba koniecznie umieszczać w roli wielbicielki, by miec polę do popisu i zrobić fajną serię.
Btw. bardzo fajny „teatrzyk” po napisach końcowych
[Odpowiedz]
18 października, 2009 o 19:57:42
I oto mamy pierwszy komentarz tej serii! Brawa dla Wilczastego!
Ej, ludzie, serio, jeżeli Bleach może dostawać tyle komentów, to ciciki też chcą. No, postarajcie się. Ładnie proszę
[Odpowiedz]
18 października, 2009 o 20:53:23
No dobra, jako że ten odcinek się mi najbardziej podobał.
Swoją drogą na razie haremu nie mamy i miejmy nadzieje że tak pozostanie. Oglądanie po raz n-ty utarte schematy zaczynają mnie troszkę przynudzać.
Cóż nareszcie motywem przewodnim nie była kocia zaraza, a w każdym razie nie była przyczyna popełnienia tego odcinka. Tak wiec nasz miłosierny samarytanin pomaga wszystkim dookoła no i oczywiście widząc Listonoszke bez poczucia kierunku nie sposób mu było nie pomóc (mam wrażenie że szykuje sobie pełny etat nie tylko dla kłaków ^^). Sama pani Listonosz/Molester bardzo sympatyczna osóbka, nie sposób nie dzielić jej na wyraz radosnego nastroju
Tak wiec całościowo 4/5 – ostatnio wiele nowych serii mnie zawodzi, a miło jest jak coś zaskakuje
Zdrawiam
[Odpowiedz]