Nyan Koi! 04
Pułapka na myszy.
Ta kocia klątwa ma chyba jakieś ukryte wady. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że dostałem list, który okazał się być wyzwaniem do walki? A już miałem nadzieję, że to Mizuno postanowiła wyznać mi swoje uczucia. Ech, marzenia. W każdym razie zaproszenie od niejakiego Ichinose oczywiście olałem. Gdzie mi tam do bójek… Jednak wyluzowałem nieco zbyt wcześnie – mój niedoszły przeciwnik dopadł mnie trzy dni później w klasie. Wysoki, w eleganckim czerwonym dresie, najpierw zaczepił w bardzo nieodpowiedni sposób Sumiyoshi, a potem oznajmił, że będzie ze mną walczył o serce Mizuno.
Wyobraźcie więc sobie ogrom mojego zdziwienia, gdy zaraz po tych słowach gość zemdlał. Biedny, przeziębił się i gorączka go dopadła. Na jego szczęście do klasy weszła Mizuno, rozpoznała w nim swojego znajomego od wfu i postanowiła odstawić go do domu. Oczywiście z moją skromną pomocą. I, nieco mniej oczywiście, z pomocą Sumiyoshi. Po mało udanej ucieczce przed deszczem osiągnęliśmy cel. Cóż, nie tego się spodziewaliśmy… Ichinose należał chyba do jakiegoś odłamka yakuzy, bo jego dom był absolutnie przeogromny, pełen ludzi w garniakach i okularach przeciwsłonecznych. Miałem serce w przełyku, lecz nic mi się nie stało. Zostaliśmy nawet, w podzięce za przyprowadzenie chorego do domu, zaproszeni do skorzystania z gorącej kąpieli. Wszystko byłoby super, gdyby nie tutejszy kot – tak, i tutaj mnie dopadną, przeklęte alergeny. Zażyczył sobie, bym sprawił, że Ichinose się zakocha. No świetnie, ciekawe w kim, może w mojej Mizuno?!
Ostatecznie nie dotarłem do łazienki – Ichinose kazał mi przyjść do swojego pokoju na „rozmowę”. Wciąż gotowy walczyć o Mizuno zamachnął się na mnie drewnianym kijkiem i… przestraszony błyskawicą wpadł prosto w me ramiona. Próbując go odepchnąć zdałem sobie sprawę, że Ichinose nie jest do końca tym, za kogo go uważałem. Jest dziewczyną. W dodatku bardzo przestraszoną dziewczyną, która chowa się przed burzą w sarkofagu (ciekawe, czy to specjalny sarkofag do chowania się przed burzą? po co innego byłby jej sarkofag w pokoju…). A że ugłaskiwanie dziewczyn wychodzi mi nieco lepiej niż walka na drewniane kije, wszystko się dobrze skończyło.
Tylko dlaczego Ichinose, jakby nie było starsza ode mnie, następnego dnia pojawia się w mojej klasie z ciężkim zamiarem chodzenia ze mną na zajęcia?!



















31 października, 2009 o 11:31:42
Jak widać nasz główny bohater jak magnes przyciąga do siebie nie tylko te złośliwe alergeny. A im mniej o kotach tym ciekawej się to ogląda. Nowa postać jest naprawdę dziwna, szkoda tylko że w końcu zamiast bisha dostaliśmy jeszcze większy harem. No ale co tam fabuła nieskomplikowana i przyjemnie się ogląda. I nawet Mizuno miała fajne wejście z tym wyobrażeniem yakuzy, choć nie lubię takich postaci dostaje u mnie plusa za te swoje maniakalne hobby. I na oczywiście końcu te niesamowite sposoby adaptacji Ichinose do nowego otoczenia, bezcenne
4/5 (Dobry odcinek) Choć widzę że mało kto to ogląda
Zdrawiam
[Odpowiedz]