VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.4/5 (20 głosów)

Bleach 243

31 paź 12:56:01
Kategoria: Bleach | Napisane przez Dino

snapshot20091031122647snapshot20091031122655snapshot20091031122711

Jejku, jakie to brzydkie!

snapshot20091031122739snapshot20091031122752snapshot20091031122835snapshot20091031122859snapshot20091031123157snapshot20091031123241snapshot20091031123420snapshot20091031123448snapshot20091031123536

Isane i Ibie udało się chwilowo unieszkodliwić Ashizogi Jizou, jednak w zamian pojawiły się Tobiume i Haineko. Soifon wciąż prowadziła durną rozmowę z Tenkenem i Gonryoumaru, gdy nagle pojawiła się przy niej, z miejsca częstując ją Houmonką, Suzumebachi. Na poważnie rozpoczęła się walka Yumichiki z Ruri’iro Kujaku, który postanowił nie cackać się i użyć swych prawdziwych umiejętności. Oczywiście poskutkowało to szybkim postawieniem Yumichiki w sytuacji raczej nie do pozazdroszczenia. W międzyczasie do gry wrócił Ashizogi Jizou, ale także Matsumoto i Hinamori. Toczyła się także walka Kiry i Kazeshiniego. Dzięki małemu podstępowi porucznik trzeciego oddziału. na dodatek używający łańcuszków Hisagiego, pokonał Zanpakutou Hisagiego jednak dał się podejść swemu własnemu – Wabisuke. Nagle nocne niebo nad Seireitei przeciął snop jasnego światła, zwiastujący pojawienie się, wreszcie, kapitana jedenastego oddziału. Kenpachi wkracza do akcji.

Nie chciałem wcale oglądać tego odcinka, kiedy po raz pierwszy go włączyłem. Chciałem jedynie sprawdzić jak nowe opening i ending prezentują się w porządnej jakości, bowiem wceśniej widziałem je w internecie (szerzej o tych nowych klipach później), a sam odcinek zostawić sobie na później. Po obejrzeniu openingu naszło mnie jednak co by pobawić się trochę suwakiem by zobaczyć co tam się znowu wyprawia w tym fillerze, bo w końcu, jako że to tylko głupi zapychacz, nie ma co się bać spoilerów. W każdym razie natrafiłem na jakiś moment z walki Yumichiki, stwierdzając przy tym, z niemałym zresztą zaskoczeniem, że jest bardzo ciekawie narysowany. Do głowy szybko napłynęła mi myśl: „czyżby to był jeden z tych bardziej wystaranych graficznie odcinków, które zdarzają się raz na ruski rok? Trzeba to sprawdzić!”. I dlatego właśnie koniec końców obejrzałem wtedy ten odcinek. Dziwi Was ten wstęp? Ależ jest konieczny! Naprawdę. Zobrazował bowiem, jak wielkie nadzieje wiązałem z tym epizodem, nawet jeśli związane jedynie z warstwą graficzną. A teraz postaram się zobrazować, jak bardzo nadzieje te były płonne. Zacznijmy jednak od akcji, grafikę zostawmy na później. A więc cóż, mówiąc delikatnie, wynudziłem się. A jeśli się akurat nie nudziłem, to się irytowałem. Czym? A chociażby wielkim powrotem Haineko i Tobiume. Tak bardzo się cieszyłem, kiedy kilka odcinków wstecz zostały wreszcie pojmane. Już wtedy miałem ich serdecznie dość, każda kolejna chwila obcowania z nimi była jedną wielką męczarnią. A tutaj powracają do walki… Jej. Niestety ponownie przekonałem się, że w przypadku Pierrota trzeba być przygotowanym na wszystko. Kiedy już człowiek jest pewny, że wspomniane wyżej Haineko i Tobiume to szczyt dna jeśli chodzi o postacie, że już gorzej się zmaterializować zanpaka nie dało, nagle dostaje się zimny prysznic w postaci Suzumebachi. Nie dało? Oj wręcz przeciwnie, dało i to jak! Suzumebachi, od chwili pojawienia się na ekranie, zaczęła wywoływać u mnie silne reakcje alergiczne. A najgorsze nie jest wcale to, że postać ta jest taka kijowa. Najgorsze jest to, że sądząc po mieczu i właścicielce, powinna być o niebo lepsza. Czy ktokolwiek widzi to małe, żółtawe coś, w parze z Soifon? Szczerze w to wątpię. Zresztą Suzumebachi nie tylko zachowuje się tutaj okropnie, ale też równie źle wygląda. Co to ma być? Pszczółka Maja w wersji +18? A na domiar złego, nadal musimy się męczyć z potwornie wręcz poprowadzoną parą – Gonryoumaru i Tenkenem. Pierwszy to porażka na całej linii, jakiś zakompleksiony gostek, który niewiadomo w sumie dlaczego strzela naokoło piorunami. Przecież nigdzie w serii nie było powiedziane, że miecz Sasakibe ma taką moc. Ba, gdzie to ma jakikolwiek związek z jego shikai? Ba, gdzie w ogóle jest jego shikai i czemu zamiast niego jest jakiś kij? Wiem że pisałem już o tym troszkę ostatnim razem, ale na coś takiego naprawdę nie można przymknąć oka. No i Tenken. Tenken jest do kitu. Nagle okazuje się, że jest jakimś nieśmiałym uke, podczas gdy wspomniany wyżej Gonryoumaru to jego seme. Nie potrafię sobie jednak przypomnieć, gdzie w serii mieliśmy zarysowaną jakąkolwiek więź pomiędzy ich właścicielami… ach, wiem już, nigdzie. Po zakończeniu poprzedniego odcinka nadzieje wiązałem jeszcze z Ashizogi Jizou ale póki co również i on nie zachwycił po dostał jedynie prztyczka w nos i tyle go było, ech. No i jeszcze Wabisuke. Bardzo chciałem wreszcie zobaczyć go w akcji, było niebyło to jeden z moich ulubionych Zanpakutou. I muszę przyznać, że akurat on zaprezentował się tu całkiem nieźle, chociaż też bez żadnych rewelacji. Za to nie można tego powiedzieć o jego właścicielu. To znaczy, Kira jak Kira, zawsze jest fajny ale… gość, który go tutaj rysował, zdecydowanie fajny nie jest. Kira wyglądał w wielu ujęciach totalnie jak nie Kira. Dostawał jakichś szatanistycznych uśmieszków, deformacji twarzy i prezentował się okropnie. Ale nie tylko on. I tutaj dochodzimy wreszcie do wspomnianej przeze mnie wyżej grafiki. Pamiętacie jak pisałem, że zaciekawiła mnie kreska w walce Yumichiki? Cóż, oglądałem więc sobie odcinek i wreszcie dotarłem do tej walki (przed którą żadnej ciekawej kreski nie było, chyba że liczyć rysownicze potknięcia). I mimo zaciekawienia po zobaczeniu wcześniej pojedynczego ujęcia, muszę przyznać, że była to chyba najbrzydziej narysowana walka w całym Bleachu. Twórcy najwyraźniej chcieli sobie poeksperymentować ale nie wzięli pod uwagę swoich możliwości. Chcieli uzyskać ciekawy efekt w walce, ale zwyczajnie nie dali rady i wyszło im dokładnie coś innego. Ale co się dziwić, Pierrot to nie żadne Production I.G czy Madhouse, potrafiący zaserwować kosmiczne eksperymenty graficzne, na których widok oczy aż płaczą ze szczęścia. Lepiej już więc, żeby Pierroci zbytnio nie kombinowali, bo nie wychodzi im to dobrze. Jeśli już chcieli zrobić coś ciekawego, to mogli nam zaserwować taką piękną kreskę jak podczas pierwszej walki Ichigo z Grimmjowem, albo taką świetną animację jak podczas walki Hisagiego i Findora. Cóż, może się jeszcze czegoś takiego doczekamy (Ichigo vs. Ulquiorra!). Zresztą ogólnie w tym odcinku jest sporo graficznych failów, najwidoczniej rysownicy są przemęczeni albo zwyczajnie widząc poziom fillera, który przyszło im rysować, trochę sobie odpuścili. W sumie nawet bym się im nie dziwił. Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o wielkim powrocie Zarakiego, który wyglądał mega głupio. To znaczy, nie Kenpachi, tylko jego powrót. Ten wybuch i śmiech i wszystko byłyby naprawdę super, gdyby miały jakikolwiek sens. Ale gdy po prostu nagle, bez żadnego powodu, chata wybucha a ten se stoi i się zaciesza, to wygląda to tylko idiotycznie i nic więcej. Wejście Kenpachiego w najnowszym filmie było o wiele, wiele lepsze, a przecież wyglądało praktycznie tak samo. Tyle że tam zarysowano jakieś tło, z czegoś to wynikało, a tutaj, mówiąc krótko, nie.

To tyle jeśli chodzi o odcinek, coś i tak sporo mi się napisało, teraz jeszcze tylko opening i ending. Cóż, liczyłem na to, że przynajmniej one będą osłodą tego gów… tego niezbyt fajnego fillera. Nie są. Opening, i mówię to całkowicie szczerze, jest najsłabszym do tej pory. Po pierwsze, widać że twórcy nawet nie mieli na niego żadnego pomysłu. To opening z rodzaju, którego najbardziej nie lubię – powrzucajmy parę randomowych ujęć i będzie fajnie. Nie, nie będzie. Opening z sezonu Lurichiyo był duuużo lepszy. No i sam początek, kiedy wita nas nasz ulubiony Emo Eskimos. Aż się odechciewa oglądać. A najgorsze jest w tym to, że utwór w opie wykonuje Porno Graffitti. I chociaż kawałek jest nienajgorszy to zwyczajnie brakuje mu jaj. Taka seria jak Bleach powinna mieć jakiś mocny, energiczny kawałek a ten taki nie jest. Szkoda, bo po połączeniu tasiemca tej klasy co Bleach i zespołu tej klasy co Porno Graffitti, można się było spodziewać czegoś sporo lepszego. Gdyby tak zaangażować chłopaków do normalnego openingu, a nie fillerowego, to mogłoby być lepiej. Bo weźmy chociaż kawałek z endingu do trzeciej kinówki. Jest świetny. Jak i całe mnóstwo innych kawałków tego zespołu. Niestety, tutaj coś nie zagrało. Teraz jeszcze ending. Ending, który także mi się nie podoba. I to dopiero jest dziwne, bo przecież jest tam mnóstwo Rukii. Normalnie więc za samo to powinienem go wychwalać pod niebiosa. Niestety tak jednak nie jest. Ending także jest totalnie bez pomysłu. Rukia chodzi, nagle lecą jakieś listki, Byakuya z Ichigo (to akurat fajnie wygląda przynajmniej), nagle pokazują nam inne laski z serii i już kompletnie nie wiem o co tutaj chodzi. A do tego piosenka to jeden wielki smęt. Dziwi to tym bardziej, że zespół SunSet Swish wykonywał już ending do Bleacha, był tu ending numer 6 pod tytułem „My Pace”, i był świetny. Pod względem muzycznym to chyba jeden z moich dwóch ulubionych do tej pory endingów (obok trzeciego, „”Houkiboshi”, w wykonaniu Younhy). Tamten kawałek był naprawdę przyjemny, po prostu bardzo dobry do posłuchania, a refren wręcz kipiał energią i pasowało to do serii. A tutaj dostajemy smęt nad smęty chyba po to, żeby zasnąć i zapomnieć o kolejnym odcinku głupiego fillera, który się właśnie obejrzało. Poprzedni ending, mimo że zrobiony pod filler, był bez porównania lepszy. W tym fillera nie ma, a jest słaby. To też mnie troszkę dziwi. Nie dziwi mnie jednak ocena, którą wystawiam temu odcinkowi. 1/5 i życzenia odbicia się od dna.

A oto kilka przykładów wątpliwej urody tego odcinka:

snapshot20091031123023snapshot20091031123104snapshot20091031123300

Plus oczywiście nowy opening: Porno Graffitti – „Anima Rossa”

…i nowy ending: SunSet Swish – „Sakurabito”.

Bleach 243, 3.4 out of 5 based on 20 ratings

10 odpowiedzi dla “Bleach 243” RSS icon

  1. ?! o_O GUAH! Fuji kujaku i yumichika dostali nieźle flamerami po mordach na tych screenach. Jak oglądałem, to też mi to przyszło do głowy że jak animatorzy dostaja tresć odcinka to odrazu im sie odechciewa cokolwiek robić. Nie zrozumiem czemu aż tak uparli sie żeby kończyć ten filler.

    [Odpowiedz]

  2. Coraz gorsze… zapowiadało się ciekawie. Teraz nie warto już tego oglądać..

    [Odpowiedz]

  3. Kończyć? Do końca to jeszcze chyba daleko. W końcu opening jest zrobiony całkowicie pod filler, nigdy nie zmieniają openingu w trakcie sezonu a przecież taki op nie witałby nas przed akcją z mangi. Tak więc patrząc na to, można wyciagnąć wniosek, że to co widzieliśmy do tej pory, czyli filler trwający pół sezonu, to dopiero 1/3 całości. Podejrzewam że teraz cały sezon będzie kontynuował tego zapychacza, i dopiero w kolejnym zacznie się akcja z mangi. Wiem że to brzmi okrutnie, ale tak to wygląda.

    [Odpowiedz]

  4. słowo „okrutnie” oddaje zaledwie 1% tragedii tego sezonu, nic tylko zrobić sobie dużą przerwę. Duużą.

    [Odpowiedz]

  5. Do autora tej… recenzji (?) – warto się tym tak katować? Sugerowałabym porzucić te fillery i dać ulżyć swojej biednej głowie, oddać to stanowisko komuś innemu, aniżeli co tydzień jechać swoim sprawiedliwym walcem po Bleachu i marudzić, jakie to wszystko jest be. Taka moja szczera rada. (Bez obrazy, nie żebym chciała kogoś urazić).

    Koniec dźgania, bo wyjdzie na to, że jestem wredna. Co do odcinka – pomijając paskudną kreskę w kilku momentach i duet Genryomaru z Tecośtam – było dobrze. Zarówno Ashisogi Jizou, Suzumebachi (i tutaj nie rozumiem wszelkich zarzutów względem jej osoby) czy Wabisuke wypadli świetnie. Na plus jeszcze mogę zaliczyć walkę Hisagiego z Kazeshinim (której o dziwo autor tekstu nie uwzględnił skupiając się na wytykaniu baboli, chociaż wykorzystano w niej pomysłowy patent). A Zaraki jak Zaraki – zawsze wejdzie tak, aby wszyscy to zobaczyli (chociaż zgodzę się z faktem, że wyszedł właściwie z czterech liter).

    Co do nowego openingu i endingu. Opening muzycznie jest chyba najgorszym w serii, ale graficznie zaś jest jednym z lepszych – dynamiczny i przedstawia to, co przedstawiać powinien. Zaś ending na odwrót – graficznie trochę zrobiony bez pomysłu (acz niektóre widoczki naprawdę przyjemne), ale za to muzyka wpada w ucho jak najbardziej.

    [Odpowiedz]

  6. Cóż mogę rzec, staram się być tak sprawiedliwy jak tylko potrafię. Wytykam to co uważam za słabe, chwalę za to, co uważam za dobre. Oczywiście każdy ma swój gust i różne rzeczy różnie widzi, i chwała za to. Na przykład walkę Hitsugai z Hyorinmaru chwaliłem jak tylko mogłem, uważam że akurat do niej się twórcy przyłożyli. I tak jest zawsze, ja naprawdę staram się wyciągać każdy plus, który znajdę, bo szczerze kocham Bleacha, to świetna seria. Ale ten filler ma z nim naprawdę mało wspólnego a poziom za nic w świecie nie pozwala tu na jakieś gromkie brawa. Ja bardzo chętnie bym piał peany o geniuszu kolejnych odcinków w każdym opisie, ale jak mam to robić, skoro twórcy tego zapychacza nie dają mi żadnych ku temu podstaw. Jednakże kiedy tylko mam za co, chwalę, jak napisałem już wyżej. Serii porzucać nie będę, ani jej oglądania, ani opisywania. Tego pierwszego, bo nie chcę, było niebyło to wciąż jest mimo wszystko Bleach więc chcę go oglądać. Tego drugiego z poczucia obowiązku. Nie mam zamiaru nagle przerywać, tymbardziej że nikt z redakcji, i daję sobie tutaj rękę uciąć, nie chciałby podjąć serii za mnie. A ja sam nie chciałbym nikogo tym obarczać. I nie chciałbym rezygnować z opisywania. Zamiast więc porzucania opisów w oczekiwaniu na akcję z mangi, proponuję porzucenie ich czytania aż ta akcja z mangi się zacznie. Ale powiem szczerze – mam ogromną nadzieję, że będę miał jak najwięcej pochwał dla tego fiilera nim się skończy. Przecież to nie jest tak, że ja chcę go nie lubić. Ja po prostu póki co nie mam żadnego wyboru.

    Co do nie uwzględnia walki Kiry i Kazeshiniego to zwyczajnie nie widziałem powodu by przywiązywać do niej jakąś wielką uwagę, ot przeciętna walka, ni dobra ni zła. Ale, ale, to że ja jej nie uwzględniłem to nic, popatrz na tytuł odcinka – „One-to-One Fight! Ichigo vs. Senbonzakura” xD To dopiero jest mocne, walki Ichigo to było w epku tyle co kot napłakał a o walkach Kiry czy Soifon ani słowa xD Mam tylko pytanko co do tego „pomysłowego patentu”. O cóż dokładnie chodzi? Bo albo nie pamiętam, albo na mnie nie zrobił większego wrażenia.

    Na koniec, jeżeli rzeczywiście lud się tego domaga, to mogę sobie odpuścić. Na razie to jednak jeden głos, więc nie będę robił rewolucji. W razie większej ilości – do usług ^^

    [Odpowiedz]

  7. Dino szkoda twojego czasu na opisywanie tego filera moim zdaniem. Przeczekamy go do końca. Jak nie bedzie recenzji tej kpiny to zostanie wyłącznie mega wrażenie z mangi i wszytsko będzie po staremu.

    [Odpowiedz]

  8. albo ankiete wstaw na strone?

    [Odpowiedz]

  9. Mam tylko pytanko co do tego “pomysłowego patentu”. O cóż dokładnie chodzi? Bo albo nie pamiętam, albo na mnie nie zrobił większego wrażenia.

    Mam na myśli ten blef Kiry. Cwaniaczył i udawał, że w każdej chwili może odpalić Shikai prowadząc tak Kazeshini’ego do klęski (który właściwie przegrał z własnej głupoty, jako typ nie cackający się powinien postawić wszystko na jedną kartą i zaatakować). Wcześniej nie widziałam czegoś takiego w Bleachu, dlatego też użyłam słowa „pomysłowe”. No ale wiadomo – jak się komuś nie podobało/nie zrobiło na nim wrażenia (/przewinął x]) to już nie moja wina ; ]

    [Odpowiedz]

  10. Przewinął nie, jam nigdy nie przewijać ^^

    Ale zgodzę się, zapomniałem o tym ale rzeczywiście Kira ładnie zablefował. Zresztą chwała za to, że był to blef, bo gdyby naprawdę uwolnił shikai, to wtedy dopiero miałbym po czym jechać xD

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.