To Aru Kagaku no Railgun 06
Judgement to naprawdę ludzie od brudnej roboty…
W mieście dzieją się dziwne rzeczy. Ktoś przy pomocy swoich umiejętności detonuje aluminiowe przedmioty w miejscach publicznych. Na szczęście siła wybuchu jest bardzo mała i póki co obywa się bez ofiar, ale kto wie co takiemu człowiekowi może przyjść do głowy… Misaka oczywiście z największą przyjemnością stoczyłaby z kimś takim pojedynek, ale czujna Kuroko szybciutko wybija jej z głowy te pomysły mówiąc, że od takiej roboty jest ona i jej jednostka. Reprymenda jest długa i pełna emocji – poza nakazami pilnowania się oraz niewpadania w tarapaty obejmuje także porady dotyczące bielizny, jaką Misaka powinna nosić. Nic więc dziwnego, iż tak potraktowana Iskierka chwilę potem wypłakuje się w ramię Uiharu. Nie trwa to jednak długo – biedna Uiharu zostaje wywleczona przez Kuroko z cukierni zanim nawet zdążyła dotknąć swojego smakowicie wyglądającego deseru. Przez pośpiech zostawia na stole opaskę oznaczającą przynależność do Judgementu. Misaka, jako dobra koleżanka, oczywiście postanawia zwrócić zgubę prawowitemu właścicielowi. Tylko że po zrobieniu dwóch kroków za próg cukierni z przepaską w ręku natychmiast zostaje przydybana przez Konori z Judgementu, wzięta za jakąś niedawno przybyłą nowicjuszkę i zagoniona do pracy. W głowie Misaki rodzi się szatański plan, który bynajmniej nie obejmuje próby wyjaśnienia zaistniałego nieporozumienia – Iskierka bardzo chętnie popracuje sobie jeden dzionek w siłach Judgementu. Tylko zaraz – dlaczego ta praca ma polegać na zamiataniu ulic…?
Kolejny całkiem zgrabny odcineczek. Dowiedzieliśmy się, iż Misaka panicznie boi się insektów oraz że praca w Judgement nie zawsze musi polegać na starciach z przestępcami, a mimo tego do łatwych i lekkich nie należy. No a bomby? Cóż – kontynuacja tego wątku już w następnym odcinku. I mam tylko ochotę zabić kogoś za jikaia. Delikatny hint co do tożsamości bombiarza, który dostaliśmy w samym odcinku widać nie był wystarczający i trzeba było temu gościowi poświęcić całą zapowiedź, psując jednocześnie zabawę wszystkim tym, którzy nieopatrznie ją obejrzeli. „Przewijaj jikaie”, mówili…













08 listopada, 2009 o 10:53:10
W odcinku mogliśmy zobaczyć na czym polega praca Jugmenta
Miska nie za bardzo się spisywała hehe.
Liczę na akcję w następnym odcinku.
Bystrzy mogli się też zorientować, kto te bomby podkłada
Żałuje tylko tego, że Touma tak rzadko się pojawia.
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 18:06:10
Bardzo sympatyczny odcinek a Touma się wystarczająco napokazywał w pierwszej serii, tutaj powinien być co najwyżej jako guest star (z naciskiem na guest).
Tak z innej beczki: „Iskierka”?? nigga, pliz…
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 18:22:19
No co – tak ładnie po naszemu.
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 22:32:34
Owszem, ale tylko i wyłącznie jako ciekawostka.
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 22:37:20
Znaczy co – niepoprawnie? Bo jeśli poprawnie, to podoba mi się na tyle, że zamierzam tego dalej używać.
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 22:53:06
Tłumaczenie ksywek to już prawie ten sam poziom co tłumaczenie (spolszczanie) imion/nazwisk… nie polecam się do niego zniżać.
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 23:07:43
To co, lepiej pisać Biribiri?
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 23:32:14
No jasne. Przynajmniej od razu wiadomo o kogo chodzi (a jak ktoś nie wie to od wujka googla w trymiga się dowie). Albo normalnie po nazwisku lub po imieniu.
[Odpowiedz]
08 listopada, 2009 o 23:42:04
Oj tam przestańcie – ja tam wiem o kogo od razu chodziło, nawet kilka razy „Iskierka” już mi się gzieś przewinęła.
Jak ktoś nie oglądał indexa to może lepiej niech nie ogląda
Biri biri
Zdrawiam
[Odpowiedz]