VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.7/5 (27 głosów)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 33

29 lis 17:25:54
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

snapshot20091129165832snapshot20091129165909snapshot20091129170013

Scar vs. Solf J. Kimbley! Elriki vs. północ!

snapshot20091129170138snapshot20091129170220snapshot20091129170314snapshot20091129170505snapshot20091129170549snapshot20091129170619snapshot20091129170723snapshot20091129170800snapshot20091129170823

Kimbley, w towarzystwie oddziału żołnierzy, udał się na miejsce gdzie, jak sądził, Scar i Marcoh wyskoczyli z pociągu. Tam zaciekawiła go pewna droga, która na mapie była przekreślona. Okazało się, że zamknięto ją z powodu osuwania się na nią ziemi. Okazało się także, po zbadaniu owej drogi, że znajdują się tam ślady używania alchemii. Kimbley wiedział już, że Scar zmierza na północ. Podobnie jak Ed i Al, którzy dotarli właśnie do North City, skąd mieli wyruszyć już prosto do Briggs. Tymczasem Kimbley zdobył nowe informacje o położeniu Scara, który był widziany na dworcu, gdzie kręcił się przy pociągu jadącego do Briggs. Kimbley udał się na spotkanie z uciekinierami. Udało mu się dostać na pokład pociągu, którym jechali Scar i Marcoh, po czym zauważył tego drugiego, który… okazał się być Yokim. Zaskoczony Kimbley został zaatakowany przez Scara. Obaj z miejsca się rozpoznali, rozpoczynając zaciętą walkę. Scar miał jednak przewagę nad Kimbleyem, który z powodu wieloletniej odsiadki, nie był w zbyt dobrej formie fizycznej. Ishvarczykowi udało się nawet ciężko ranić Wybuchowego Alchemika, który musiał ratować się ucieczką. Tymczasem Elriki stawiały czoła zamieci, która dopadła ich na drodze do Briggs. Tam zaatakowało ich także połączenie niedźwiedzia z krokodylem, a dokładnie mówiąc, jeden z żołnierzy stacjonujących w Briggs. Ed i Al zostali pojmani, tuż przed, jak spostrzegli gdy zamieć ustała, wejściem do fortecy. Ich oczom ukazała się generał dywizji – Olivier Mira Armstrong.

Ha! Pewno nie jedno z Was wymiękło, co? Zimno, hm? Co nieco się poodmrażało, a? Tylko nie mówcie, że nie ostrzegałem, bo przecież ostatnim razem poinstruowałem wszystkich, co by się ciepło ubrać bo północ mroźna jest i mordercza jest. A zatem tych, którzy mi nie dowierzali, odsyłam przed strzelający przyjemnie kominek, piec czy też inne ognisko, albo nawet do lekarza, w zależności od zaawansowania problemu, za to tych, którzy mej rady posłuchali, witam serdecznie w, rzec można, nowym rozdziale historii Stalowego Alchemika. Oto aż trzy frakcje naszych milusińskich zawitały w północne tereny Amestris. Pierwszą są oczywiście braciszkowie, których połowa już wymięka a druga traci, i to dosłownie, głowę. Drugą jest Scar Team, zresztą podzielony na dwie, dwuosobowe grupy, z którą z kolei łączy się trzecia ekipa złożona z Kimbleya i jego kapelusza. Niestety, co tu kryć, kapelusz zaginął, a może nawet, choć na samą myśl trwoga ogarnia, zginął w akcji. Ale nie uprzedzajmy faktów, bo się ciekawe rzeczy działy i wartałoby je dobrze prześledzić. Mamy więc Scara i Kimbleya, razem bardzo interesujących, oddzielnie ani krzty mniej. Już na samym początku bardzo dobre wrażenie wywarł na mnie Solf, który świetnie wypada w roli detektywa na tropie swej, niemniej świetnej, ofiary. Oto bowiem Scar sprytnie wykiwał Kimbleya, podkładając mu przysłowiową świnię, a dosłownego Yokiego, a na dodatek używając go do zastawienia pułapki. I tu mamy z dawna wyczekiwane starcie pomiędzy Kimbleyem i Scarem. Cała ich walka jest bardzo fajna, do tego podkreślona genialną muzyką, a moment gdy się rozpoznają… no robi to wrażenie. Poza tym warto nadmienić, że początek tej sceny jest całkowicie zmieniony względem mangi. Tam Kimbley wszedł do pociągu gdy ten stał jeszcze na stacji, tu zaś wskoczył do niego w pełnym pędzie z drugiej maszyny. I, choć może jest to trochę mało realistyczne (chyba…) to muszę przyznać, że wersja z anime bardziej mi się spodobała. Ogólnie cała ta scena wyszła moim zdaniem naprawdę bardzo dobrze, gdy się kończyła tak huczało od dramaturgii, że aż zdawało się, że za chwilę pojawi się już ending. Ale na szczęście tak się nie stało, a zamiast tego dostaliśmy drugą część odcinka, traktującą już o Edwardzie i Alphonse, którzy wpadli w nie lada tarapaty. Najpierw zaatakował ich śnieg, potem niedźwiedź, tuż po nim krokodyl, następnie kilku uzbrojonych gości a na sam koniec, i, wierzcie mi, tu dopiero zrobiło się niebezpiecznie, zimne spojrzenie pani generał Armstrong. Pokochacie ją. Pewnie w większości nie od razu, bo początkowo jakoś bardzo to się ona kochać nie daje, ale z pewnością już wkrótce. Jeśli myślicie, że spotkaliście w animkach twarde, nieugięte, silne niewiasty, to dzięki niej wasze pojmowanie terminu „twarda babka” wejdzie na zupełnie nowy poziom. Właściwie jest chyba tylko jedna bardziej, lub porównywalnie, hardkorowa białogłowa z jaką ja sam się w anime spotkałem, a jeśli i Wy chcecie ją spotkać (choć zapewne wielu już ją doskonale zna), sięgnijcie po Hellsinga. Jedyna różnica – Integrę pokochacie od razu. Ale, ale, wróćmy do FMA. Wyszło na to, że aby zacząć poznawać lepiej panią generał, musimy poczekać na kolejny odcinek, w tym bowiem pojawiła się ledwie na moment. Wystarczyło to jednak, aby zrobić mocne wrażenie. Z takimi składowymi, jakie wymieniłem, myślę że nie można tego odcinka ocenić niżej niż na pełne 5/5. Do tego, wszystkim leniwym, przypominam o zerknięciu za ending, no i oczywiście o ciepłym ubraniu na kolejny odcinek, bo nadal będzie potrzebne. W końcu jesteśmy w Briggs, tutaj przetrwać może tylko najsilniejszy!

FullMetal Alchemist: Brotherhood 33, 4.7 out of 5 based on 27 ratings

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.