Nyan Koi! 07



Kociska i inne zjawiska pogodowe.
Wycieczka klasowa do Kyoto. Przez chwilę myślałem, że będzie to przyjemna i spokojna wyprawa. A gdzie tam. Zaczęło się od tego, że musiałem przeszmuglować kota, który w dodatku zaczął szerzyć plotki o mnie już w Kyoto. Oczywiście dzięki temu nie mogłem się odpędzić o kotów, które czegoś ode mnie chciały. A to jedzenia, a to kupienia im talizmanów na szczęście, a to pomocy w odnalezieniu drogi do domu… Ten ostatni przypadek doprowadził nas – znaczy Sumiyoshi, Mizuno i mnie – do ogromnej posiadłości klanu Ichinose. Kyoto, jak się okazuje, jest rodzinnym miastem naszej dobrej znajomej Ichinose. Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności, że ona też akurat wtedy była w Kyoto, prawda?
Poza tym wycieczka przebiegała standardowo. Zwiedzaliśmy to, co zwiedzać należy, udało mi się wywołać niezłe poruszenie, gdy niechcący przebiłem się do damskiej części gorącego źródła, Mizuno w dalszym ciągu była urocza a Sumiyoshi irytująca. Ot, wszystko po staremu.
I te koty… Wszędzie kotyyy…
















29 listopada, 2009 o 14:21:40
„Kousaka Junpei to trudny przeciwnik” Motyw jak dziadek odbezpiecza gnata za pazuchą za każdym razem mnie rozwala : D
[Odpowiedz]